środa, 10 sierpnia 2016

Prolog




What are you waiting for? 
What are you fighting for? 
Cause time's always slipping away. 

- Within Temptation

Wokół panuje cisza i mrok. Ciemność otula mnie delikatną woalką spokoju, dotyka każdego skrawka mojego ciała, odcina od tego irytującego zgiełku oraz mnóstwa drapieżnych kolorów. Brak jakichkolwiek dźwięków pozwala mi się wyciszyć. Słyszę, jak milcząca cisza niespiesznie przesuwa się nade mną, a także tuż obok, będąc dostępną niemal na wyciągnięcie ręki. Dziwne, ale naprawdę dudni mi w uszach od jej nadmiaru. Nie, to wcale nie jest bolesne. Raczej przyjemne. Miłe w swojej odmienności. Bo widzisz, kiedyś nie potrafiłabym dłużej wytrzymać w ich obecności, w otoczeniu tak przytłaczającego spokoju. Sam zresztą możesz to potwierdzić. Znałeś mnie najlepiej ze wszystkich. Znałeś, bo to się zmieniło, ja się zmieniłam. Nie odgadłbyś, że jestem tą samą osobą, co dawniej. Nie dziwię ci się. Momentami nie poznaję samej siebie. Nie rozumiem swoich zachowań.
Cisza i ciemność. Nie znosiłam ich, zacięcie z nimi walczyłam. Teraz akceptuję je z pełną świadomością. Bo wreszcie zrozumiałam, że są one czymś pozytywnym, niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania. Bowiem tylko te dwie rzeczy są stałe. Dobre. Niezmienne. Nie odebrał mi ich nieubłagany upływ czasu, tak jak postąpił z całą resztą bliską mojemu sercu. Śmiejesz się. Dlaczego? Bawi cię to? Nie wierzysz, że potrafię pogodzić się z tym zalegającym spokojem? Wydaje ci się to niezgodne z moim charakterem? Trudno. Wiele rzeczy pozostawało dla ciebie niezrozumiałych. Często naśmiewałeś się z tych moich dziwactw. Nigdy z tym nie walczyłam. Bo wiedziałam, że kochasz mnie pomimo wszystko. Zawsze. Teraz kręcisz głową z niedowierzaniem, a może raczej rozpaczasz nad stanem, w jakim się znalazłam? Nie warto, mój drogi. To kiedyś minie. Wszystko się skończy.
Cisza i ciemność. Byłyby one kompletne, gdyby nie ty. Bo ty wciąż jesteś. Nieprzerwanie. Niezmiennie niczym te dwa zjawiska. Widzę twoje światło, radosny blask twojego uśmiechu pomimo otaczającej mnie czarności. Oni nie wierzą, kochanie. Krzywią się, gdy wypowiadam twoje imię, kiedy wołam cię z udręką, a ty wciąż się nie zbliżasz. Tłumaczysz, że nie możesz? To nieistotne. Przecież kiedyś nie ograniczały nas żadne zakazy. O to walczyliśmy. Kręcisz głową. Nadal jesteś uparty. Po raz kolejny dowodzisz, że twoja wola jest niezłomna. W ten sposób mnie zawodzisz, zdajesz sobie z tego sprawę? Nie mogąc na ciebie liczyć, na nowo odszukuję ciszę, przywołuję do siebie ciemność, ale one również nie chcą przyjść. Coś je rozprasza. Muzyka. Uspokajająca, ledwie słyszalna, ale przerywa wszystko. Zabiera mi tą odrobinę szczęścia, którą zdołałam pochwycić i schować pod poduszką, aby uchronić ją przed ich wzrokiem oraz złodziejskimi dłońmi. 
Krzyczę. Oni też krzyczą. Każą mi się uspokoić, ale ja nie dam się uciszyć tak łatwo jak kiedyś. Bo to był błąd. Cholerny błąd, za który przyszło nam obojgu srogo zapłacić. A oni nie przestają. Szepczą, że będzie dobrze. Naiwni. Wcale nie będzie dobrze. Ty o tym wiesz, prawda? Nie! Nie odwracaj się, nie rób tej swojej krzywej, zbolałej miny! Przetrwaliśmy wszystko. Dlaczego mówisz, że teraz nie damy rady? Czemu patrząc mi w oczy, szepczesz, że to już koniec? Nie zgadzam się! Słyszysz? Nie godzę się na to! Śmiejesz się. Znowu. Przez krótką chwilę widzę w twoich oczach te dawne, figlarne błyski. Nadal zadziwia cię moja odwaga? Nie, raczej głupota. A błyski nie są już błyskami. Nie wyrażają zachwytu. Widzę, że nieprzerwanie ubolewasz nad moim stanem. Nie rozumiesz tego. Tej chorej woli walki, która wciąż się we mnie tli. Bo ciebie już nie ma. Ale jednocześnie jesteś. O, tutaj - na wyciągnięcie ręki.
— Babciu, już dobrze. Nie musisz się bać. Jesteś bezpieczna. 
Cichy, jeszcze niedojrzały głosik mąci mój spokój, na chwilę sprowadza bliżej ziemi. Nie, jeszcze nie wracam zupełnie do realności, ale jest mi do niej bliżej. Znacznie bliżej.
Spoglądam z wahaniem w jasne oczy ciemnowłosego chłopca, który mocno ściska moją dłoń i patrzy na mnie prosząco, niemal błagalnie. Nieświadomie wypowiada twoje słowa. To ty zawsze zapewniałeś mnie o bezpieczeństwie, a te zapewnienia były dla mnie prawdziwą opoką. Bo nigdy nie składałeś obietnic, których nie byłeś pewien. Nie rzucałeś słów na wiatr. Najpierw musiałeś sobie wszystko przemyśleć, zastanowić się czy dasz radę je zrealizować, zanim mogłeś cokolwiek przysiąc. Dlatego nie mówiłeś o miłości na zawsze, a raczej takiej do końca. Tylko nigdy nie powiedziałeś mi, co przez to rozumiesz. Koniec. Co on dla ciebie znaczył? Koniec dnia, tygodnia, miesiąca, koniec życia? To było nieistotne. Nadal takie pozostaje. Bo ja zakochałam się w twojej szczerości. A chłopak jest podobny do ciebie, wiesz? Chociaż nie... nie tak do końca. On się boi. Widzę to. Widzę niepewność w jego niebieskich tęczówkach, tak bardzo podobnych odcieniem do twoich. Obawia się, skarbie. Mnie, nieszkodliwej kobieciny w podeszłym wieku, stratowanej przez rozpędzony czas. Boi się, ale stara się wytrwać w tej odgrywanej odwadze. Nie wycofuje się, choć to wszystko jest tylko na niby. Ty się nigdy nie bałeś. Przynajmniej nie o siebie. To był twój słaby punkt, który oni bezwzględnie wykorzystali. Myśleli, że to cię złamie. Nie zdawali sobie sprawy z tego, jakim wariatem byłeś. Nie wiedzieli, że nie obawiasz się nawet śmierci i nie uległeś jej do końca, nawet gdy przyszła wreszcie po ciebie. Uznałeś to za niesprawiedliwe, ale dzielnie stawiłeś jej czoła. I w ten sposób z niej zadrwiłeś. Bo choć zginąłeś walcząc, to wciąż żyjesz. We mnie, w moich wspomnieniach i w ciągłych marzeniach. Nadal je snuję, wiesz? Biały domek otoczony przez sosnowy lasek u podnóża góry wcale nie odszedł w zapomnienie. Ja go widzę. I widzę ciebie, a obok siebie. Dziecięce plany, młodzieńcze marzenia. Nie wywołują smutku. Czuję szczęście. Prawdziwe szczęście, do którego oboje dążyliśmy.
— Maciuś, babcia cię nie rozumie. Daj spokój. 
Słyszę nagle głos własnej córki. Chyba jest to moja córka. Nie wiem, nie przypomina ani mnie, ani ciebie. Jest dla mnie zupełnie obca. Jednak jej słowa są krzywdzące. Pragnę im zaprzeczyć, wykrzyczeć jej prosto w twarz, że ja wciąż jestem i nadal żyję, ale nie mam na to siły. Rezygnuję, znowu zamykam się w sobie i zwyczajnie odwracam od nich głowę, nie potrafiąc wytrzymać ich widoku. Uciekam ku wspomnieniom.

58 komentarzy:

  1. A ja się tam cieszę, że teraz zaczęłaś pisać, a nie dopiero w czerwcu. :) Na początku nie domyślałam się nawet, że to z perspektywy jakiejś staruszki (albo czegoś nie doczytałam) Dopiero, gdy ten chłopiec zwrócił się do niej "babciu", to się zorientowałam. :D Ech... a co się z nią dzieje? Czemu ma niby nie rozumieć? Pewnie jest na coś chora. Biedna kobieta... ;c Pozostały jej tylko wspomnienia.Mimo wszystko dobrze, że choć utraciła kogoś, to te wspomnienia są dla niej szczęśliwe. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię!
      Czerwiec był dla mnie takim najbardziej optymalnym terminem, ale w sumie, skoro teraz mam wenę, to czemu by z niej nie skorzystać, prawda?
      Element zaskoczenia, jak najbardziej zaplanowany i wcześniej nigdzie nie zostało wspomniane, że główną bohaterką będzie starsza kobiecina ;) Zazwyczaj spotyka się młode postaci, a ja chciałam wprowadzić troszkę świeżości. No, ale zrozumienie jej sytuacji i całego stanu, w jakim się znajduje przyjdzie wraz z kolejnymi rozdziałami. Póki co milczę :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. A skończysz "Ostatnie Tango" dziewczyno? Bo jak nie, to Cię uduszę! Albo lepiej - wydrukuję wszystkie Twoje teksty, po czym cudem dowiem się, jaki jest Twój adres, pojadę do Ciebie i Cię tymi tekstami zatłukę na śmierć! Nie żartuję!

    A tak serio, to zaczyna się naprawdę ciekawie. Po raz pierwszy spotykam się z opowiadaniem, w którym prolog wygłasza kobieta w podeszłym wieku. Nie mam pojęcia, co jej się stało, ale to musiało być naprawdę niesamowicie traumatyczne, skoro nie jest w stanie nawet z wnuczką i córką porozmawiać. A może po prostu nie da rady, bo dopadła ją jakaś choroba? Hmm...
    Poza tym jej życie wydaje się niesamowicie trudne. Jakby wszystko, co przeżyła, tak bardzo ją przygniotło, że kobieta nie potrafi sobie z tym poradzić. Ciekawe, kim jest ten mężczyzna, o którym tak wspomina i którego nadal - mimo zapewne wielu lat rozłąki - dalej darzy ogromnym uczuciem.
    Oj Monia, Monia... Zaintrygowałaś mnie tym prologiem.!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że dokończę! Nawet mam już połowę kolejnego rozdziału! Nie jest to dużo, ale lepsze niż nic, prawda? Zwłaszcza, że resztę mam już w głowie i tylko czekam, aż dokończę Upadek i biorę się za Tango, a także za to opowiadanie :) Także - do mnie zapraszam, ale tłuc to już niekoniecznie mnie musisz!
      Zależało mi, żeby znaleźć jakąś taką dość oryginalną narrację. Przynajmniej na ten prolog. Bo sama przyznam, że jeszcze nie spotkałam się z perspektywą starszej osoby. Co prawda reszta będzie prowadzona już z perspektywy młodej dziewczyny, którą kiedyś ona była. Taki powrót do przeszłości, który bardzo lubię i który pozwoli wam lepiej poznać tą moją, wciąż bezimienną, bohaterkę oraz drogiego jej mężczyznę.
      Dziękuję, kochana!
      Pozdrawiam! :*

      Usuń
  3. Zacznę może od tego, że bardzo podoba mi się szablon. Jest taki przygnębiający, mroczny... niesamowicie klimatyczny. Sądząc po napisie na belce, przypuszczam, że akcja opowiadania będzie się działa podczas wojny, a prolog to jedynie skok w przyszłość, a w zasadzie naszą teraźniejszość... wiesz, o co mi chodzi XDD Lubię, kiedy ktoś pisze w drugiej osobie. Zawsze ciekawie to wypada. A tym razem zaskoczyłaś mnie podwójnie - w życiu bym nie zgadła, że narratorem jest pewna starsza kobieta. Zapowiada się więc naprawdę ciekawe i interesujące opowiadanie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, szablon sprawił mi nie lada problem, bo dość długo szukałam czegoś podobnego - prostego, ale jednocześnie czegoś, co przypadłoby mi do gustu, a stworzonko ze mnie czasami bywa wybredne. No, ale jak spojrzałam na ten szablon to zagrało :)
      I bingo, akcja rzeczywiście zahaczać będzie o tematykę wojenną, ale szczegółów nie zdradzam - po części dlatego, że sama jeszcze nie jestem pewna, czy temat będzie dobry, bo ogólny zarys tej historii mam, troszkę gorzej z resztą, ale wena dopisuje i myślę, że będzie dobrze. No, a element zaskoczenia jak najbardziej zaplanowany i cieszę się, że się udało.
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  4. Jeden s najlepszych Twoich tekstów. Serio,dawno nie czytałam czegoś, co tak by mi sie spodobało. Świetny pomysł! Najbardziej podobało mi sie zaskoczenie. Byłam przekonana,ze narratorka jest młoda dziewczyna, ktora żyje w jakichś okropnych czasach(nie potrafiłam sie ustosunkować,czy jest to swiat realny-wojna-czy moze jakis swiat fantastyczny, w którym takze dzieją sie okropne rzeczy) i czepia sie rozpaczliwie zjawisk stałych, ktore kiedyś wydawały sie jej byc czymś okropnym. Jednoczesnie zas biła z niej tęsknota i milosc za człowiekiem, którego juz nie ma i mimo ze było to dojrzałe uczucie, wydawało mi sie,ze nalezy do osoby młodej. Pozniej zas, gdy lrźeczytalam to jedno mało zadnie wypowiedziane przez chłopczyka,okazało sie,ze jest zupełnie inaczej i jeszcze bardziej mi sie spodobało. Od razu skojarzylo mi sie z zalzheimerem, a ze choroba ta wydaje mi sie zarówno starszna, jak i fascynująca i ostatnio sporo o niej czytam, tym bardziej sie zaciekawilam. Ponadto sam opis uczuć, ktore tak u Ciebie kocham, był przejmujący i mysle,se z przyjemnością i wielkim zainteresowaniem bede wnikać we wspomnienia kobiety. A moze i Maćkowi uda sie porozmawiać z babcia w lepszych chwilach (w koncu do pewnego czasu zdarzają sie przebłyski świadomości w tej chprobie...chba ze znow mnie zaskoczysz i okaże sie,źe tak naprawde to zupleńie cos innego). Geńialnie, chyba nawet lepsze niz moje ukochane tango, którego mam nadzieje,nie zostawisz. Pozdrawiam gorąco i zapraszam na zapiski-condawiramurs na nowosc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, no to mnie zaskoczyłaś tyloma miłymi słowami! Uśmiecham się, jak głupia do monitora i zwyczajnie nie mogę przestać. To twoja zasługa ;)
      Bardzo mi miło, że ten krótki tekst spodobał ci się do tego stopnia, a i również cieszę się, że mały element zaskoczenia, dotyczący tożsamości głównej bohaterki, się udał. No, ale po części masz też rację - opowiadanie będzie dotyczyć troszkę przeszłości kobiety. Planuję także poprzetykać je gdzieniegdzie powrotami do teraźniejszości, aby dać też pewne rzutowanie na jej stan, na rozwój choroby, ale tutaj jeszcze nic nie postanowiłam. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać, gdy już na dobre wdrążę się w to opowiadanie. Może wpadnie mi do głowy jeszcze inny sposób poprowadzenia tej narracji? Póki co myślami jeszcze jestem przy Upadku ;) Podpowiem tylko, że to będzie raczej świat realny - zdecydowanie nie umiem pisać już fantastyki (choć Tango postaram się jeszcze dokończyć, bo nie umiem go ot tak porzucić)
      Prawidłowo też oceniłaś psychikę kobiety, ale o tym później - nie będę zdradzać zbyt wiele, choć ciężko jest się powstrzymać ;)
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie! :*

      Usuń
  5. Masz talent, tyle na pewno mogę powiedzieć po przeczytaniu tego prologu. Niby krótki tekst, ale już tak bardzo mnie zaciekawił, że nie wiem czy wytrzymam do publikacji pierwszego rozdziału. Końcówka mnie zaskoczyła, ale jednocześnie bardzo mi się spodobała. Domyślam się, ze to, co wspominała kobieta musiało być trudne, opisywało jej młodość i to co utracone. Naprawdę piękne, wspaniały pomysł. Z niecierpliwością czekam na rozdział.

    Zapraszam również do siebie. :)
    http://banshee-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, strasznie to miłe, co tutaj napisałaś ^^ Aż serducho rośnie oraz chce się pisać więcej i więcej. Cieszę się, że całość ci się spodobała i masz ochotę na kolejne rozdziały.
      Ja ze swojej strony obiecuję, że wpadnę do ciebie, jak tylko znajdę wolną chwilkę.
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  6. Powiem szczerze, że wchodząc tu chciałam zostawić bezczelny spam, ale skoro masz tylko prolog, to uznałam, że nie będę się ośmieszać i przeczytam go;) W końcu nie przemęczę się chyba, a wiem jak cieszą komentarze;)

    Przeczytałam i chociaż niewiele dowiedziałam się na temat fabuły, to urzekł mnie Twój styl pisania. Potrafisz trzymać w napięciu, twoje opisy sprawiają, że człowiek wyłącza się na rzeczywistość i przenosi do innego świata, Twojego świata. Bardzo mi się spodobało.

    Mam wrażenie, że babcia, o której mowa jest chora na Alzheimera. Opis doskonale by do tego pasował. A to znaczy, że Twoje opowiadanie, chyba wesołe nie będzie. Chociaż, kto wie? W każdym razie zainteresowałaś mnie i z chęcią przeczytam kolejne rozdziały;)

    A w wolnej chwili serdecznie zapraszam na swojego bloga, gdzie prowadzę kryminalne opowiadanie. Może się spodoba?:)

    sila-jest-we-mnie.blogspot.com
    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, komentarze bardzo cieszą, zwłaszcza, gdy są takie szczere, jak ten twój! Bardzo ci za niego dziękuję, sprawił mi wiele radości.
      Fakt, prolog ten niewiele mówi o fabule, ale na to przyjdzie czas. Tutaj tylko ledwo ją zarysowałam, przedstawiłam kilkoro bohaterów (zdecydowanie nie wszystkich, ale tych ważniejszych)
      Alzheimer to potworna choroba, przerażająca w swojej potędze i w tym, co wyprawia z człowiekiem. No, ale o tym później.
      Cóż, moje opowiadania ogólnie raczej wesołe nie są, ale nie mówię, że powielę ten schemat również i na tą historię. Czas pokaże, jak to wszystko dalej się potoczy :)
      Do ciebie oczywiście wpadnę, jak tylko znajdę wolną chwilę. Obiecuję!
      Pozdrawiam :*

      Usuń
    2. Bardzo mi miło;) A więc czekam ;*

      Usuń
    3. O jacie! Monia, wiesz, że ja kompletnie zapomniałam, że komentowałam ten prolog? Dopiero teraz zauważyłam tutaj swój komentarz i przyznam, że jestem w niezłym szoku, haha;D Poza tym spojrzałam na datę - rok! Aż tyle czasu minęło odkąd się 'znamy'? Ale to leci, nie?

      Co prawda coś tam już napisałam o prologu, więc nie będę się teraz rozpisywać za bardzo, ale powiedziałam to kiedyś i powiem teraz- Twoje opisy są genialne! Przeniosłam się do innego świata czytając ten prolog. Niewiele osób potrafi wprowadzić mnie w taki 'stan' a tobie udaje się to nader często! Poza tym znowu swoim prologiem wywołałaś we mnie wiele mieszanych uczuć. Z jednej strony jestem urzeczona i chcę więcej, a z drugiej znowu się boję, że skrzywdzisz główną bohaterkę i że jej historia będzie smutna. Zrobiłaś to Asi i pewnie zrobisz to tej pani:D Ale podoba mi się bardzo pomysł z tymi wspomnieniami starszej, schorowanej pani. Niby nic nie kojarzy, a jednak pamięta to, co działo się kiedyś i żyje wspomnieniami. To jest piękne w swojej straszności. Lecę dalej!

      Usuń
    4. Ano, czytałaś, czytałaś, haha :D Tylko, że wtedy nie miałam zupełnie zapału do tej historii. Nie żeby się to drastycznie zmieniło, ale postanowiłam, że kiedyś dokończę wszystkie swoje niedokończone twory, więc zaczynam od Jutra, a potem może wezmę się za Tango... Kto wie, kto wie :D
      I faktycznie czas zasuwa jak szalony! Wcale bym nie powiedziała, że to już rok, a jednak!
      Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa napisane wcześniej i teraz. Cieszę się, że nadal jesteś ze mną i nie masz mnie dość! :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. To naprawdę niesamowity prolog... Piękne opisy odczuć, pytania retoryczne... Bajka. Szczególnie urzekło mnie to zdanie; " Bo ja zakochałam się w twojej szczerości.". Po prostu... Jeeej *-* Uwierz mi, że nie często zostawiam takie komentarze... Teraz mnie zatkało! Oby tak dalej :)
    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  8. O jejku ! Aż nie wierzę, że ktoś mógł coś takiego pięknego napisać!
    Zakochałam się w tym, naprawdę, więc bardzo Ci dziękuję, że nie kazałaś nam z tym czekać do czerwca. Powiem Ci, że pierwszy raz nie wiem co napisać... To było takie tajemnicze i to nadaję temu niesamowity wyraz. Na początku zachwyciłaś mnie swoim stylem pisania, a potem starałam się coś pojąć z tego co ona mówiła, ale dzięki końcówce nabrałam pewność, że moje przypuszczenia są słuszne.
    Rozumiem to tak, że to opowiadała babcia, która najprawdopodobniej jest w szpitalu i jest gdzieś po drugiej stronie, że widzi swojego zmarłego męża, ale także słyszy swoją córkę i wnuka, więc musi być jeszcze gdzieś powiedzmy "na dole". Mam tylko nadzieję, że ostatnia scena nie świadczy o tym, że umarła.
    Jestem tym blogiem i opowiadaniem zachwycona i bardzo podoba mi się to, że po prologu nie mogę się niczego domyślić co mogło by się znaleźć w następnych rozdziałach ani nawet mniej więcej fabuły tej powieści. Już nie mogę doczekać się następnego ! ♥
    Obserwuję ;3 i zapraszam do siebie, nie jest ono takie idealne jak twoje, ale może Ci się spodoba ;)
    http://fucking-perfect-ff.blogspot.com/
    http://justgivemeafreelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Tak, cała historia będzie dotyczyć właśnie tej starszej kobiety i jej dotychczasowego życia, a właściwie przeszłości. Nie, nie umarła, ale jej wcześniejsze doświadczenia powodują, że nieco inaczej patrzy na świat i nie potrafi kontaktować się z ludźmi w prawidłowy sposób. Ludzie traktują ją jako niedołężną, ale ona rozumie wszystko co dzieje się wokoło tylko nie ma siły ani ochoty, aby normalnie z nimi rozmawiać.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Ojeju, jakie to śliczne. - to była moja pierwsza reakcja po przeczytaniu tego prologu. W tej chwili niestety nie mam żadnego pomysłu na fabułę, którą mógł nieść, ale rozumiem z niego tylko tyle, że jest to taki prolog w formie epilogu? Że to będzie historia tej starszej kobiety, którą za młodu przeżyła coś strasznego, przez coś co odebrało jej ukochanego i musiała sama wychować dziecko.
    Zdecydowanie chcę więcej. :*
    Jeśli masz ochotę zapraszam do siebie:
    http://przejsc-przez-wszystkie-zmiany.blogspot.com/ - jeśli chciałabyś to przeczytać potrzebuję twojego adresu email, bo miałam tam pewną awanturę z anonimkiem o scenę +18 i od tamtego czasu jest dostępny dla wybranych czytelników :)
    http://come--little--children.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Co do fabuły to trochę się rozjaśni w drugim lub trzecim rozdziale, ale w sumie tak - masz rację. przedstawiona historia będzie dotyczyć losów tej starszej kobiety za czasów młodości. Więcej nie zdradzam ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Nie mów mi tylko, że chcesz kolejnego bohatera uśmiercić! Ty chyba byś wszystkich zabijała, co? xd ale w sumie, gdyby wszyscy żyli to by było nudno prawda?
    Prolog pełen emocji i w sumie trochę niezrozumiały. jak to prologi. nie wiesz o co chodzi. ale dzięki temu samemu możesz sobie zacząć wyobrażać pewne rzeczy ^^
    Z niecierpliwością czekam na rozdział pierwszy! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, ja jestem grzeczna! Kiedy ja kogoś zabiłam, no kiedy? Oni sami umierają :D
      Fakt, prolog niezrozumiały i przepełniony emocjami, ale cieszę się, że przypadł ci do gustu.
      Rozdział pierwszy ukaże się prawdopodobnie dopiero po 15 czerwca, bo muszę uporać się z egzaminami zawodowymi, zanim będę wolna.
      Dziekuję i pozdrawiam!

      Usuń
  11. No, no, no. Prolog robi wrażenie oraz zaciekawia na tyle czytelnika, że ma ten ochotę zostać tutaj na dłużej, dlatego chętnie zostanę tutaj.
    Pozdrawiam,
    http://liniezycia.blogspot.com/
    http://zakochanawwenecji.blogspot.com/
    http://niemajakczasucieka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że ten krótki wstęp przypadł ci do gustu i postanowiłaś tu zostać na dłużej ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Cześć :). Mnie to już znasz, ale w końcu dotarłam i tu. Tak wiele mam skojarzeń do tego prologu. Przede wszystkim epilog z poprzedniego opowiadania. Oczywiście jest różnica wieku między bohaterkami. Kolejnym skojarzeniem jest piosenka, której też mi podesłałaś teledysk na GG. Mam wrażenie, że w takiej sytuacji jest babcia, której wydaje się, że nie ma przyjaciół, a własna córka odsuwa wnuczka od niej. Zastanawiam się tytuł bloga nie wskazuje na tematykę opowiadania. Zamierzasz może dać o coś wojnie? Jeśli tak to prawie pewne, że mi się spodoba, ale jeśli nie, to pewnie też ;D. Lubię Twój styl pisania i nie masz nudnej fabuły, przynajmniej tamta nie była, to myślę, że nie będzie trzeba mnie przywiązywać do krzesła i zmuszać do czytania :). To, że kogoś uśmiercisz to już wiem... Wiesz co? Ja też zabijałam bohaterów, ale u mnie zawsze ginęli z czyjejś ręki... takie zabójstwo z zimną krwią. U Ciebie to był wypadek, złość... a dopiero przy śmierci emocji. Nikt w nią nie ingerował. Chociaż jeżeli mówisz o walce, to może ktoś go zabije. Jedno jest ważne w życiu:nie należy uzależniać swojego szczęścia od jednej osoby. Po śmierci nasze szczęście ginie wraz z tą osobą. Ja bym nie chciała, aby ktoś po mojej śmierci nie mógł się pozbierać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, miło, że trafiłaś również tutaj! Cieszę się z twojej obecności ^^
      Co ja ci mogę tutaj odpisać, żeby nie zdradzić absolutnie nic, a nic... Może tak. Skojarzenia masz ciekawe, choć sama nie jestem pewna czy poprawne. Ten prolog powstał dużo, dużo wcześniej zanim natrafiłam na tamtą piosenkę, więc pewne podobieństwo jest dziełem czystego przypadku. Tak, tak będzie coś o wojnie, choć może coś nieco innego. Zobaczymy, jak to wypadnie :)
      No śmierć u mnie to normalka. Cierpienie, łzy, tortury, śmierć, krew - no wprost moje klimaty :D Nie no śmieję się, tutaj może uda mi się odbiec nieco od schematu, w który niestety lub stety wpadłam ;)
      Ogólnie rzecz biorąc przywiązanie jest do kitu. Człowiek robi się sentymentalny i to prowadzi w gruncie rzeczy do jego powolnej autodestrukcji, ale w sumie jeżeli nie przywiązywalibyśmy takiej wagi do otaczających nas osób to też niedobrze. Wiele cennych emocji i uczuć przeszłoby nam koło nosa, choć niektóre z nich są niebywale bolesne.
      Co do tytułu to mogłabym ci go zinterpretować, ale moje metafory mają to do siebie, że mieszają ludziom w głowach, więc chyba sobie podaruję - może z czasem to samo wyjdzie :)
      Dziękuję za komentarz i że dalej postanowiłaś się ze mną męczyć :D Jestem ci za to niewypowiedzianie wdzięczna!
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Cześć. Dzięki za komentarz u mnie na blogu :)

    Póki co przeczytałam prolog, obiecuję dzisiaj wieczorem albo jutro zapoznać się też z rdz 1. Niestety, koniec roku nie jest tak spokojny, jakbym sobie tego życzyła ;)

    Nieważne. W sumie nie wiem, co mam powiedzieć oprócz tego, że totalnie mnie wciągnęłaś i to już od tych pierwszych słów. Zaskoczyło mnie to, że to bohaterką jest starsza osoba, choć w opowiadaniu właściwym pewnie będzie dużo młodsza. To dobrze, bo na początku wyobraziłam sobie rozpaczającą nastolatkę, która mimo że ujmuje wszystko w bardzo piękne słowa, może jednak odrobinę przesadzać.
    Teraz myślę o tym, co takiego starszego musiało się stać, że po tylu latach (w sumie nie wiem, zakładam, że minęło już trochę czasu) ta kobieta wciąż myśli o tym chłopaku (przy okazji, narracja drugoosobowa dała fajny efekt). Ten "ostatni okres" w życiu człowieka kojarzył mi się zawsze ze spokojem, ustatkowaniem, a jednak twoja bohaterka wciąż niepokojona jest przez wspomnienia.

    O i btw, i nie mam nic przeciwko krwi, torturom i cierpieniu. W opowiadaniu, oczywiście ;)

    Do napisania ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz!
      Tak, masz rację - we właściwych rozdziałach zamierzam powrócić do lat młodości głównej bohaterki, gdzie tajemniczy chłopak będzie odgrywał dość ważną rolę, ale koniec zdradzania fabuły! Zapraszam na rozdział pierwszy, który rzuci nieco więcej światła na całość, ale wciąż pozostawi wiele pytań ;)
      Cieszę się, że nie masz nic przeciwko tym rzeczom, bo tutaj mogą się zdarzyć i to nawet w nadmiarze ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  14. Dziewczyno! Oderwałaś mnie od rzeczywistości na parę chwil i dziękuję Ci bardzo.
    Ponieważ dopiero startujesz z blogiem to postanowiłam zacząć od prologu i bardzo się cieszę, że to zrobiłam. Można mówić o mnie wiele, ale na pewno trzeba zwrócić uwagę na to, że prolog to dla mnie rzecz święta. Jeśli ktoś, ktokolwiek, psuje mi magię tego krótkiego tekstu, który a mnie wprowadzić w historię to mam szczerą ochotę zabić.
    Definiując dobry prolog: Prolog - tekst wprowadzający, który uchyla rąbka tajemnicy, zachęca do zagłębienia się w tekst. Prolog musi poruszać, wywoływać emocje, ma pokazywać kunszt autora. Czytelnik musi w ciągu kilku sekund ocenić czy mu się podoba sceneria, bohaterowie, fabuła i styl piszącego. Prolog ma wyglądać dokładnie tak, jak u Ciebie na blogu.
    To co ze mną wyczyniałaś przez te kilka minut kiedy czytałam ten prolog było czymś niesamowitym. Pokazałaś mi piękny świat kobiety, która tak bardzo tęskni, że cały czas myśli o nim. I prowadzi z nim niemą rozmowę, tak jakby stał obok. Super sprawa i kiedyś czegoś podobnego spróbowałam u siebie na blogu. To daje niesamowicie dużo możliwości, ale jest też na swój sposób trudne. Ale czytając Twój tekst wcale nie czułam tej trudności. Przeciwnie, miałam wrażenie, że pisząc płyniesz na zdaniach, które przelewasz na papier, albo stronę w Wordzie. Tak pięknie to opisałaś, czułam każde słowo, każde zdanie. Mogłam utożsamić się z bohaterką. Mogłam poznać jego. Mogłam absolutnie wszystko.
    Zabrałaś mnie gdzieś na skraj wszystkiego i tym prologiem zaczarowałaś. Pokazałaś z kim się mierzę, kogo mam przed sobą. Pokazałaś bohaterów, ale przede wszystkim pokazałaś siebie. Jesteś bardzo dobrym obserwatorem. Strasznie podobają mi się te pojedyncze słowa. Te długie zdania i fakt, że ona mówi wprost do niego. I ta końcówka... Tak zupełnie niespodziewana i tak intrygująca, że można się oderwać. Człowiek od razu chce iść, czytać dalej. I ja też mam taki zamiar.
    Pokazałaś mi jak dobrze można pisać. Znalazłam u Ciebie to wszystko, czego zwykle szukam na blogach, ale ciężko jest to znaleźć. A tymczasem Twój blog czekał na mnie i wreszcie jestem. I już tutaj zostanę.
    Jesli chodzi o rozdział 1 to jest równie dobry jak prolog. Znowu gdzieś zawędrowałam. Gdzieś w góry, do historii tej dwójki. Mogłam się z nimi śmiać, mogłam czuć tę wodę obmywającą moje kostki. Mogłam czuć zapach lasu, mchu i dzikiej przyrody. Jezu, mogłam to wszystko dzięki Tobie. Dzięki wielkie.

    Będzie mi naprawdę miło jeśli wejdziesz na mojego bloga.
    somethingdiffernet-imagine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, nawet nie wiesz, jak miło czyta się takie długaśne, szczere komentarze. Jestem ci za to niewypowiedzianie wdzięczna. Sprawiłaś mi wielką radość.
      Oczywiście wpadnę do ciebie, choć nie wiem czy uda mi się to zrobić jeszcze w czerwcu, bo mam końcówkę miesiąca zawaloną egzaminami. W każdym razie jak znajdę wolną chwilkę to bez dwóch zdań wpadnę do ciebie!

      Usuń
  15. Podoba mi się narracja - taka jakby jednostronna rozmowa z pewną osobą, która nigdy nam nie odpowie. To smutne, ale też na swój sposób (według mnie) piękne.
    I te krótkie dania obrazujące jej niepokój... To prostu super. Uwielbiam Twój styl pisania ^^
    Lecę czytać dalej ;)
    Only [Nemezis]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że całość ci się spodobała.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Nie wiem nawet od czego powinnam zacząć...
    To jest niesamowite. I nie mam tutaj namyśli "po prostu niesamowite" , ponieważ te słowa zdecydowanie nie oddają jak dobre jest to co właśnie przeczytałam.
    Początkowo nie wiedziałam czego się spodziewać. Po każdej kropce w mojej głowie pojawiało się pytanie i z każdym następnym zdaniem było ich coraz więcej, przez co miałam wrażenie, że nie wiem o co chodzi, że się pogubiłam i powinnam zacząć od początku ponieważ to wszystko nie ma po prostu sensu. Kiedy jednak dotarłam do końca wszystko jakby się poskładało. Dokładnie tak jak puzzle, z brakującymi kawałkami. Niby jest zarys obrazu, ale dalej nie można powiedzieć o co dokładnie chodzi ponieważ bez tych kilku kawałeczków to nie ma sensu, jest jak rozmyty w wodzie obraz.
    To wszystko jednak spowodowało, że przeniosłam się do innej rzeczywistości. Twojej rzeczywistości i jak na razie ja tutaj zostaje :))
    Piszesz niesamowicie ciekawie i profesjonalnie. Te opisy dały mi naprawdę dużo do myślenia i prawda jest taka, że aż zabrakło mi słów. Jestem zagubiona. Dokładnie tak jakbym była w labiryncie. Mam więc nadzieje, że każdy rozdział będzie mnie z niego powoli wyprowadzał. Ale powoli, bo nie chce żeby to wszystko się za szybko skończyło :)
    Całuje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, nie wiem jak mam ci dziękować za tyle miłych słów! Jestem ci bardzo wdzięczna za ten komentarz!
      Wiem, prolog jest bardzo hmm... tajemniczy. Ale jestem z niego dumna, jak z żadnego innego dzieła, które udało mi się stworzyć. Może dlatego, że dzięki niemu wygrałam jeden konkurs i zasłużyłam potem na publikację w Cogito? :D W każdym razie jestem z niego niesamowicie zadowolona i cieszę się, że i tobie się spodobało!
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  17. Dzień dobry! :*
    Pamięta mnie Pani jeszcze? ;> Ja jestem tą stukniętą panną od Titanica, gdybym jednak wyleciała Ci z pamięci. :D
    Tak sobie myślałam ostatnio, co się stało, że już nie czytam Twoich opowiadań i jakoś tak nie znalazłam na to żadnej odpowiedzi.
    Teraz więc znalazłam kolejną z Twoich perełek i mam zamiar się z nią bliżej zapoznać. ^^ Postaram się skomentować wszystkie rozdziały, poczynając od tego tu prologu.
    Bardzo mi się podoba forma w jakiej przedstawiłaś wydarzenia z życia tej biednej kobiety. :c Dlaczego wszystko co piszesz musi być takie smutne? Pamiętasz jak rozpaczałam, kiedy uśmierciłaś jednego z bohaterów? Już teraz wyleciało mi z głowy jego imię, ale było to w tym opowiadaniu z dziewczyną duchem, której imienia również nie pamiętam. :c
    Historia tej kobiety jest bardzo smutna i poruszająca, zastanawia mnie, co takiego stało się w jej życiu, że tak cierpi. Dlaczego nie ma przy niej tego mężczyzny, do którego ten list (?) jest skierowany?
    Ah, tyle pytań i zero odpowiedzi. No nic. Idę czytać dalej, mam nadzieję, że dowiem się czegoś więcej. c;
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani pamięta i pani cieszy się, że może ciebie znowu zobaczyć!
      Zaczęłam się zastanawiam, co tam się z tobą zadziało, bo jakoś nie mogłam na ciebie natrafić, ale jesteś i to się liczy ^^
      Dlaczego smutne? Bo mam smutną duszę i ona każe mi tworzyć takie przygnębiające rzeczy. To sposób odreagowania, choć nie zawsze skuteczny. Pamiętam jak rozpaczałaś, bo i ja rozpaczałam nad tamtą historią, potem rozpaczałam na kolejną i nad tą pewnie też przyjdzie mi wylać morze łez.
      Może nie list, a rozmowa. Monolog chorej, niezrozumiałej przez nikogo kobiety w podeszłym wieku. No, ale dlaczego nie ma przy niej tego, do kogo kieruje te słowa wyjaśni się potem. Póki co nic nie zdradzam i proszę o chwilę cierpliwości!
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  18. Przed wysłaniem ci jakiegoś tekstu biłam się między "Radosną Kompanią", a "?Stalkerem". Doszłam do wniosku, że to pierwsze jednak bardziej ci się spodoba, bo mój "Stalker" jest raczej dla amatorów-fanatyków tego uniwersum, ale sądząc po języku i stylu prologu, zaczynam tej decyzji żałować - zwróciłaś uwagę na niemal te same uczucia, które ja tam podkreśliłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z twoim dziełem, bo brakuje mi wolnego czasu, ale to zrobię!

      Usuń
  19. Jaki niesamowity prolog (i tyle mam w sumie do powiedzenia...)
    Bardzo podoba mi się Twój styl pisania. Przeczytałam to jednym tchem. Na dodatek ubóstwiam opisy, zwłaszcza te pisane w pierwszej osobie. Niesamowite jest utożsamianie się z bohaterem w takich chwilach. Nie do końca jestem pewna dlaczego, ale bardzo poruszył mnie ten post. Jakoś tak...
    Na zegarku 22:23. W wakacje to niby wcześnie, ale ja wstaję 5:30 z własnej woli. Oczy mi się kleją. Pozwolisz, że mimo chęci, przeczytam następne rozdziały dopiero jutro?
    Pozdrawiam!
    truthofthunder.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że prolog się spodobał. Ja również lubię opisy, ale to chyba widać, jeżeli spojrzymy na ich ilość, którą zamieszczam w tym opowiadaniu :D
      Pewnie, wpadnij, kiedy będziesz miała chęć i czas. Mnie ogranicza zwłaszcza to drugie, ale obiecuję, że i do ciebie wpadnę. Pewnie dopiero pod koniec tygodnia, ale będę!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Na wstępie to jeśli coś cytujesz to mogłabyś przetłumaczyć, gdyż ja z angielskiego to nic a nic nie rozumiem i myślę, że wiele jest takich osób.
    A teraz przejdźmy do tego co wyczytałem w prologu i przepraszam za spóźnienie, bo obiecywałem zajrzeć wczoraj, ale praca mnie pochłonęła, potem rodzina, a potem sen zmorzył (dobra, koniec tłumaczeń!)
    Zastanawiam się do kogo kieruje swoje słowa główna bohaterka i chyba bardziej fascynuje mnie ten ktoś niż sama ona... dziwne, bo pierwszy raz mam tak by fascynował mnie adresat, o którym tak mało wiem.
    Doskonałe opisy, bo choć napisane prostymi słowami (co jest moim zdaniem zaletą, a nie wadą), to są też niezwykle obrazowe, Cieszę się, że piszesz o uczuciach, opisując je, a nie jedynie nazywając.
    Zafascynował mnie też wnuk i teraz nie wiem czy babcia adresuje słowa do syna czy męża, może kochanka... Tak naprawdę wszystko się jeszcze może wydarzyć.
    Podoba mi się, że użyłaś polskich imion i mam nadzieję, że miejsce akcji także umieściłaś w jednym z polskich miast.
    Podoba mi się i już wiem, że mógłbym przeczytać twoje opowiadanie z przyjemnością, nadrobić wszystkie rozdziały, każdy skomentować i zawsze napisać szczery komentarz (nie koniecznie pochlebny, bo nie mam w zwyczaju chwalić na siłę i słodzić czy lukrować).
    j-i-s.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz.
      Ja jednak uważam, że jeżeli coś dokładnie cytujemy to raczej powinniśmy to robić w języku, w którym takowe zdanie zostało stworzone - zwłaszcza, że w tym przypadku użyłam fragmentu piosenki. Nie każdy musi znać dany język, ale jeżeli ktoś poczuje się zainteresowany, to zawsze może znaleźć odpowiednie tłumaczenie w internecie.
      W tym przypadku rzeczywiście bardziej chodziło o postać tego mężczyzny, niż główną bohaterkę, a raczej o uczucia, jakimi kobieta go darzyła i o ich wspólną przeszłość. To jest zdecydowanie istotne.
      Tak, miejsce akcji znajduje się w Polsce. Najpierw będzie to mała, górska miejscowość, której najprawdopodobniej nie skonkretyzuję, a następnie okolice Krakowa. Jakoś nie przemawia do mnie pisanie o miejscach, w których nigdy nie byłam lub które nie istnieją. Moje poprzednie opowiadanie rozgrywało się w Białce Tatrzańskiej i pisało mi się o tym wspaniale. Chyba po prostu lubię poruszać tematy, z którymi mam cokolwiek wspólnego.
      Przepraszam, że tak długo zwlekałam z odpowiedzią na ten komentarz, ale po prostu ostatnio nie miałam zbyt wiele wolnego czasu. Z tego samego powodu wciąż nie dotarłam na twoje opowiadanie, ale możesz być pewien, że prędzej czy później to zrobię. Obiecuję!
      Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ale zawsze można przetłumaczyć cytaty, i napisać oryginalną wersję i przetłumaczenie. Ja tak robię w przypadku łacińskich sentencji.
      Mnie zastanawia jak ludzie nigdy nie będący za granicą piszą osadzając tam akcje - to takie moim zdaniem lanie wody, wielu nawet nie sprawdzi jak się tam lekcje odbywają i tworzą polskie szkolnictwo w USA. Moim zdaniem Polska niczym nie ustępuje innym krają, a przynajmniej nasze realia, klimat, itd znam.
      Choć w przypadku Jabłek i śniegów nie miałem wyjścia, bo na początku XX wieku, Polski jak wiemy nie było, więc byłem zmuszony się przestawić, ale to jedyna taka sytuacja jak na chwilę obecną.
      Spokojnie, wiem co to znaczy nie mieć wolnego czasu.

      Usuń
    3. Ano można - w tym przypadku przyznaję ci rację. Gdy znajdę wolną chwilkę, postaram się to poprawić tak, żeby nikomu życia nie utrudniać :)
      Też tego nie rozumiem. Owszem, gdy byłam młodsza w poprzednich opowiadaniach osadzałam akcję w obcym kraju, ale nawet wtedy miejsce nie odgrywało głównej roli, skupiałam się na bohaterach, co też zbyt dobre nie było. Jednak wolę pisać o czym, o czym pojęcie mniejsze czy większe posiadam. Zwłaszcza, że Polska nie jest złym krajem. Pomimo swoich niedoskonałości może inspirować ;)
      Dziękuję za zrozumienie. Postaram się zacząć nadrabiać i komentować twoje opowiadanie jeszcze pod koniec tego tygodnia, bo wtedy wygrzebię się chyba ze wszystkich sesji fotograficznych, które mam oddać moim modelkom (skutki podziału życia dla dwóch pasji - obu równie silnych)

      Usuń
    4. Ja mam jeszcze opowiadanie, które nie ma w ogóle miejsca akcji xD Bohaterowie mają różne pochodzenie, ale jakimś cudem mówią w jednym języku, imiona ich są polskie, a nazwiska zagraniczne xD - Ale nie wiem co mi odbiło przy tworzeniu tego i wiem, że gdy będę to poprawiał (po dokończeniu na blogu), to będę zmuszony bardziej przemyśleć tę opcje.
      Wiem co to znaczy dzielić pasję, do tego jeszcze znaleźć czas na pracę i rodzinę.
      A Polska nie jest złym krajem i może inspirować. Np ja stworzyłem typową polską patologię w opowiadaniu, choćby po to by niektórym czytelnikom pokazać, że zdarzają się miejsca gdzie ludzie tak żyją (bo żyjemy obok siebie wszyscy, a często nie wiemy jak jest u innych). Mam wrażenie, że jak ktoś już osadzi miejsce akcji w Polsce, to robi z tego małą Amerykę i nagle każdy jak w tych utopijnych, beznadziejnych serialach ma własną sypialnie, grzeczne dzieci, dobrą pracę, nowy samochód, itd. To trochę tak jakbyśmy udawali, że nie ma nastoletnich matek, wielodzietnych rodzin co nie mają co włożyć do garnka, nastoletnich dilerów co sprzedają dopalacze po to by mieć markowe buty albo nowszy model telefonu, a z kolei dilerzy tych dilerów zazwyczaj są po czterdziestce, mają młode żony, dobre samochody i powszechnie szanowane zawody, udajemy że na dzieci się nie krzyczy, przy nich nie przeklina, że ludzie kłócą się o kolor tapety, a nie o przepitą wypłatę. Ja po prostu zapragnąłem w jednym opowiadaniu pokazać drugą stronę, tę pozornie gorszą i dopisać do niej w miarę ciekawą, zawiłą fabułę.

      Usuń
  21. O jak miło. Gdy przeczytałam "Maciuś" to byłam w szoku, bo spodziewałam się co najmniej jakiegoś Marcosa. Ostatnio panuje jakaś taka moda na zagraniczność, więc naprawdę mnie zaskoczyłaś.
    Szkoda było mi tej kobiety co umierała, bo było widać, że bardzo jest zżyta ze swoim wnuczkiem. Wzruszyło mnie, że chłopiec tak przy niej siedział i ignorował słowa matki, że babcia go nie słyszy, jakby był większej wiary niż jego rodzicielka.
    Szykuje się apokalipsa - wnioskuje po grafice bloga, tylko dziwi mnie, że na obrazku jest dziewczyna, a nie chłopak. Spodziewałam się Maciusia...

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na zwiastun (już jest) i prolog (pojawi się około 16):
    sie-nie-zdarza.blogspot.com

    Albo na mojego drugiego bloga o zupełnie innej tematyce niż ten pierwszy:
    prawdziwa-legenda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już dawno porzuciłam zagraniczne klimaty. Wolę się trzymać tego co mi znane i może w jakimś stopniu lubiane :)
      Apokalipsa, owszem, szykuje się, ale pomału, malutkimi kroczkami.
      A czemu dziewczyna? Tego dowiesz się czytając kolejne rozdziały :)
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  22. woooow. naprawdę wielkie woooow dla Ciebie. prolog jest genialny. wręcz idealny. Masz dziewczyno niesamowity zasób słów, przez co Twoje opisy są tak barwne, tak obrazowe...
    Babcia... czyli rozumiem że akcja opowiadania będzie retrospekcją?
    ciekawy pomysł :)) na pewno poczytam dalej bo zaciekawiłas mnie, no i Twój styl mnie ujął.

    www.azylstracencow.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miły komentarz i za chęć nadrobienia wszystkich rozdziałów :) Przykładam dużą uwagę do opisów i cieszę się, że jest to zauważalne.
      Tak, będzie retrospekcją :)
      Do ciebie postaram się wpaść niebawem.

      Usuń
  23. To chyba najlepszy opis demencji u starszych (Ta babcia jest chora?) jaki czytałam. Sam prolog kocham za opisy kochanka starszej pani. Przedstawiłaś go w tak niespotykany sposób.
    Pędzę czytać resztę i pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, babcia jest chora. W pewien sposób odcina się od rzeczywistości, żyje wspomnieniami.
      Bardzo się cieszę, że prolog ci się spodobał i masz ochotę czytać dalej.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  24. O, wow! *.* Już kocham to opowiadanie (powieść? ee, nieważne, rozkminami gatunkowymi można zająć się kiedy indziej), mimo że przeczytałam dopiero prolog. Resztę nadrobię tak szybko, jak będę mogła (czytaj: pędzę do pierwszego rozdziału od razu, ale nie obiecuję, że tego samego dnia przeczytam również i
    ostatni). :)
    Czytając początek, nie spodziewałam się, że to będą rozmyślania chorej, starszej pani. Myślałam, że bohaterem jest jakaś chora osoba (niekoniecznie psychicznie, nie zastanawiałam się nad tym, po prostu chora), względnie może przeżywająca jakiś inny ciężki okres w swoim życiu, ale w życiu nie wpadłabym na to, że to są wspomnienia starszej, schorowanej kobiety, uciekającej do przeszłości. Opisałaś to pięknie i do tego w bardzo nieoczywisty sposób, potrafisz zaskoczyć i zaintrygować czytelnika, więc szacun podwójny. :)
    Styl masz świetny, pomysł też. Czego chcieć więcej? Chyba tylko mnóstwa wolnego czasu, by móc jak najszybciej być na bieżąco. :)
    Jak mówiłam, uciekam do pierwszego rozdziału. :)
    Iii, przy okazji, zapraszam do mnie: www.lek-na-samotnosc.blogspot.com

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarz ;) Powiem ci, że jeszcze z niczego nie byłam tak bardzo dumna, jak z tego prologu. Jest on takim moim wypielęgnowanym do granic możliwości "dzieciątkiem", które pozwoliło mi wygrać parę konkursów literackich :) Szkoda, że reszta nie jest tak łatwa do napisania. Bo pomysł - owszem, mam, ale faza tworzenia jest już nieco trudniejsza. Zwłaszcza, że obecnie mój czas nieco się ograniczył poprzez początki egzaminów na studiach np. z czwartek będę mordować podstawy prawa i prawa człowieka, więc teoretycznie powinnam siedzieć nad książkami, ale nie mogłam nie odpowiedzieć na wizytę nowej czytelniczki ;)
      Bardzo mi miło, że ten początek przypadł ci do gustu, mam nadzieję, że i reszta się spodoba.
      Do ciebie wpadnę, obiecuję, ale najprędzej w czasie przerwy świątecznej, bo wtedy żadne obowiązki nie będą mi wisiały nad głową i spokojnie będę mogła oddać się lekturze ;)
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  25. Dzień dobry. :)

    Komentowałam kiedyś Twojego drugiego bloga. Może pamiętasz. Pytałam się o fryzurę.

    Bardzo... naturalny był ten prolog. Nie przesadziłaś w żadną ze stron. Były bardziej wyszukane sformułowania, ale nie przerysowałaś.

    Podoba mi się ukazanie tego dziecięcego optymizmu, upartości. W tym przypadku okazało się, że dzieciak miał rację. Ale w sumie nie o to chodzi. Nawet gdyby babcia go nie słyszała, byłby na wygranej pozycji, prawda? Bo wierzył, próbował.

    Miłego dnia, do następnego.

    _________________________
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :)
      Pamiętam, pamiętam. Obiecałam, że do ciebie wpadnę i pomalutku sobie nadrabiam te rozdziały. Myślę, że niedługo wpadnę z komentarzami, bo jednak wolę najpierw wszystko sobie przeczytać zanim zacznę oceniać każdy z rozdziałów.
      Jednak tym razem dziękuję za twój komentarz i cieszę się, że się spodobało ;) Tak, ta dziecięca upartość ma w sobie coś takiego specyficznego, wręcz uroczego.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  26. Cześć :) Dopiero zaczynam przygodę z Twoim blogiem, na którym znalazłam się przez rejestr blogów :)
    Lubię powieści i opowiadania psychologiczne, dlatego tu jestem.
    Zatem, mamy tu jak widzę starszą osobę, akcja prawdopodobnie... w domu opieki dla starców?
    A może psychiatryk?
    I tajemniczy ukochany ze wspomnień, który zginął w walce.
    Jakiej walce?
    I co się stało, że główna bohaterka straciła zdolność mowy?
    Szok, trauma?
    Może po jego śmierci?
    Sporo pytań jak na początek, ale taki powinien być prolog :D
    Czytam dalej :)
    ukryci-wiezniowie-iluzji.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło powitać nową czytelniczkę :)
      Hmm... bardziej dom starości, ale to problemy z psychiką spowodowały, że ta staruszka znalazła się w nim zupełnie sama.
      Na resztę pytań nie odpowiadam, pojawią się one wkrótce.
      Dziękuję i obiecuję, że odwzajemnię się tym samym! Tylko nieco bliżej weekendu, bo obecnie praca odbiera mi cały mój wolny czas ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń

Obserwatorzy