środa, 10 sierpnia 2016

1. Przyjaciele na zawsze


Jedna z pułapek dzieciństwa polega na tym, że nie trzeba rozumieć, by czuć. Kiedy rozum zdolny jest pojąć, co się wydarzyło, rany w sercu są już zbyt głębokie.

— Carlos Ruiz Zafón


Uciekała. Biegła, ile sił w nogach, co chwilę nerwowo zerkając przez ramię. Nie widziała go, ale czuła, że wytrwale podąża jej śladem, a dzieląca ich odległość maleje z zastraszającą prędkością. Świadomość ta wcale nie pozwalała jej zwolnić, jedynie zmuszała nogi do dalszego wysiłku. Dziewczyna doskonale wiedziała, że on nie zrezygnuje. Był na to zbyt dumny oraz uparty. Jednak ona również. Żadne nie umiało odpuścić, kiedy wymagały tego okoliczności i była to chyba ich największa wada. Największa, ale z całą pewnością nie jedyna. Oboje składali się z mnóstwa niedoskonałości oraz miliona cech trudnych do zaakceptowania. Jednakże to zawziętość dominowała w każdym zestawieniu. Często zachowywali się wręcz jak dwa, durne osły, a osoby postronne na próżno poszukiwały racjonalności w ich postępowaniu. Zwyczajnie jej tam nie było. Zastępowały ją dziwacznie poustawiane priorytety i źle wyważone wartości. Najmniejsze drobnostki stawały się niezwykle ważne, a sprawy istotne, niecierpiące zwłoki, pozostawały gdzieś w tyle.
Tym razem to ona chciała być górą. Pragnęła za wszelką cenę udowodnić, że jest lepsza, a to on się myli. Chodziło jedynie o sam fakt zwycięstwa. To było niesamowicie dziecinne, ale oboje cierpieli na przerost ambicji. Nie myśleli o tym, liczył się tylko ten jeden wyścig. Dlatego nie zatrzymywała się ani na chwilę, choć leśny mech nie zapewniał żadnej stabilizacji dla stóp. Dziewczyna potykała się o wystające korzenie, a drobne gałązki okolicznych drzew dotkliwie raniły skórę na odsłoniętych ramionach oraz twarzy. Jej serce zostało napędzone zdradliwą adrenaliną, a teraz biło z zastraszającą częstotliwością. Organizm za nim nie nadążał i dawał tego jasne sygnały. Na czoło dziewczyny wystąpiły pierwsze kropelki potu, zlepiając zbyt długą, ciemną grzywkę. Również oddech zatracił swoją regularność. Upał, który panował w lesie, nie sprzyjał długim gonitwom. To właśnie przez niego tak szybko traciła siły. Gdyby panowała nieco niższa temperatura i powietrze było bardziej rześkie, miałaby więcej energii i mogłaby biec znacznie szybciej… Mimo to wytrwale posuwała się naprzód, przeciskając przed coraz gęstsze zarośla. Naiwnie liczyła, że to właśnie one zapewnią jej przewagę. A potrzebowała tak niewiele! Od upragnionej wolności dzieliło ją tylko kilka metrów. Dwa kroki. Krok. Nagle ktoś złapał ją za rękę i powstrzymał przed dotarciem do bezpiecznej przystani. Pociągnął mocniej i znowu znalazła się w głębi lasu, choć tak mało brakowało, aby wydostała się na polanę. 
 Puszczaj mnie!  Przeraźliwy pisk wydobył się z jej gardła, gdy chłopak chwycił ją w pasie, uniósł jak małe dziecko i przerzucił sobie przez ramię.  Kuba, proszę cię, zostaw!
 O nie, mieliśmy umowę, a danego słowa się nie łamie! Przegrałaś zakład i pogódź się z tego konsekwencjami  wymruczał, kierując się w stronę górskiego potoku.
Miał świadomość, że dziewczyna nie umie pływać i pewnie jest śmiertelnie przerażona, ale nie robiło to na nim większego wrażenia. Chłopak dobrze znał te tereny, więc wiedział, że woda w miejscu, które wyznaczył, sięga jedynie odrobinę powyżej pasa i nie stanowi dla przyjaciółki żadnego niebezpieczeństwa. W innym razie wcale by nie ryzykował. Chciał jej napędzić strachu, ale tylko po to, aby po chwili sam bohatersko skoczyć jej na ratunek. Nic nie mógł w ten sposób osiągnąć. Tego też był świadom. Zdawał sobie sprawę, iż dziewczyna nigdy w życiu nie zdradzi, że się boi, ale on widział panikę w jej oczach i był tym usatysfakcjonowany.
 Nie odważysz się! Zabiję cię, jeżeli to zrobisz. Ostrzegam! Jakub, ja nie żartuję! 
Zaczęła gwałtownie wymachiwać nogami, próbując się wyswobodzić, ale to nie poskutkowało. Kuba był od niej silniejszy. Chłopak dotarł do stromego brzegu, zamachnął się i wypuścił ją z objęć. Jednak nie wszystko poszło po jego myśli. W ostatniej chwili dziewczyna złapała go za rękę i pociągnęła za sobą. Oboje wylądowali w wodzie z głośnym pluskiem. Na chwilę znaleźli się pod jej powierzchnią, a gdy się wynurzyli, chłopak natychmiast zerwał się na równe nogi i uniósł zaciśniętą pięść w geście triumfalnym. Był całkowicie przemoczony, woda spływała wąskimi strużkami z jego jasnych, nieco przydługich włosów, ale zdawał się zupełnie tym nie przejmować.
 Wygrałem!  zawołał, patrząc łobuzersko na dziewczynę, która wciąż próbowała się podnieść. Niestety muliste dno potoku skutecznie jej to uniemożliwiało. 
Jakub widział, że dziewczyna jest na niego potwornie zła, choć raczej nie powinna. W końcu uprzedził, co ją czeka, jeżeli uda mu się ją złapać pomimo jej zapewnień, że bez trudu mu ucieknie. Zgodziła się na to, poza tym znała go na tyle dobrze, że powinna wiedzieć, do czego jest zdolny. On zawsze dotrzymywał słowa. Kara natomiast była zasłużona. Dziewczyna uraziła jego honor w momencie, gdy wyraziła powątpiewanie w posiadane przez niego umiejętności i musiała za to odpokutować. 
 Jesteś nienormalny!  fuknęła niczym rozgniewana kotka.
Tak, zdecydowanie była wściekła. Jej oczy ciskały błyskawice, a gdyby mogły dodatkowo uśmiercić, on, był o tym przekonany, padłby martwy. 
 Iwuś, ja to doskonale wiem. Nie powiedziałaś nic nowego.  Zbliżył się do niej, pomógł wstać i uśmiechnął radośnie, kiedy wreszcie stanęła pewnie na nogach. Nie odwzajemniła tego gestu, wciąż zbyt rozzłoszczona, aby obrócić wszystko w żart.  No już, nie bocz się na mnie i nie rób takiej miny, bo już ci tak zostanie i żaden cię nie będzie chciał.
Nie odpowiedziała. W ciszy obserwowała, jak chłopak z trudem wdrapuje się na błotnisty brzeg i cofa tylko na chwilę, aby podać jej pomocną dłoń. Iwona, co prawda, skorzystała z tej propozycji, ale nie po to, aby pójść śladem przyjaciela. W całej tej sytuacji dostrzegła jeszcze jedną możliwość, aby ostatnie słowo mogło należeć do niej. Dziewczyna wykazała się sprytem. Zaparła się o dno tak mocno, na ile pozwalało jej błotniste podłoże, i mocno pociągnęła, gdy przyjaciel próbował ją wydostać. Spowodowało to, że chłopak zachwiał się niestabilnie, a potem oboje na kilka sekund ponownie znaleźli się pod wodą. Jednak, kiedy teraz się wynurzyli, żadne nie potrafiło dłużej utrzymać powagi. Wybuchnęli śmiechem, co było do przewidzenia. Przecież nigdy nie gniewali się na siebie zbyt długo. Nie umieli. Nigdy też nie przepraszali. Zawsze znajdowali jakieś inne rozwiązanie, które pozwalało rozładować złość bez używania słów. Słowa były bowiem zbędne, niestabilne, często raniły bardziej niż fizyczne uderzenia. Oni wcale ich nie potrzebowali. Potrafili komunikować się za sprawą spojrzeń oraz drobnych gestów. To było wystarczające i niosło za sobą prawdę.
 Teraz jesteśmy kwita  skomentowała dziewczyna, uśmiechając się radośnie, po czym samodzielnie wydostała się na suchy ląd. 
Jakub dołączył do niej już po chwili. Był nieco szybszy. Pierwszy stanął na nogach, po czym pomógł przyjaciółce, a kiedy ta znalazła się naprzeciwko niego, mocniej uścisnął jej dłonie i spojrzał w zielone tęczówki, poszukując w nich tego, co znał od zawsze. Ciekawości, waleczności, nikomu nieznanej wrażliwości i smutku. Smutek był zawsze, choć Kuba nie znał jego przyczyny. Ona sama zawsze wzruszała ramionami, gdy chciał wiedzieć, co ją trapi. Bo nie trapiło nic złego. Dziewczyna miała szczęśliwą rodzinę, która o nią dbała oraz poświęcała jej mnóstwo uwagi. Kłopoty w szkole omijały Iwonę. Wszyscy na ogół ją lubili. Realizowała swoje plany, marzenia i nic nie stawało jej na przeszkodzie. Kiedy z czymś sobie nie radziła, mogła zwrócić się o pomoc i na pewno by ją otrzymała. Była o tym przekonana. Jednak oczy dalej pozostawały smutne, jakby zdradzając, że w środku nie wszystko jest w porządku. Jakub wiedział o tym najlepiej. W końcu znali się od urodzenia - ich rodziny mieszkały po sąsiedzku, co umożliwiło rozwój tej znajomości. Za sprawą rodziców szybko stali się najlepszymi przyjaciółmi już od najmłodszych lat. Nikt nie znał jej tak dobrze jak on, a i ona poznała sekrety, z którymi chłopak nie dzielił się nawet z kumplami czy swoimi bliskimi. To właśnie do niej uciekał z problemami niemożliwymi do przeskoczenia, natomiast ona w prosty sposób udowadniała mu, że prawidłowe rozwiązanie ma tuż pod nosem. Zazwyczaj była ostoją spokoju, chociaż czasami też dawała ponieść się zbędnym emocjom. Kiedy była młodsza często wykazywała się porywczością, nie zastanawiała się nad swoim zachowaniem - to wszystko przyszło z czasem. Kubie to nie przeszkadzało. Wytrzymywał jej wahania nastrojów, które trafiały się, gdy coś nie szło po jej myśli. Wiedział, kiedy powinien milczeć, a kiedy należało pocieszyć czy nawet przytulić tą nieugiętą, kłótliwą duszyczkę. On sam się nie zmienił. Dalej pozostawał nierozważnym osobnikiem, który najpierw coś robił, a dopiero potem rozpaczał nad skutkami takiego, a nie innego działania. Trwałe pozostało również to, że on od zawsze był dumny, że właśnie ta niziutka, ciemnowłosa istotka jest dla niego niemal siostrą i cieszył się, że dziewczyna lubi spędzać z nim czas. Zawsze tak było. Zawsze mogli na siebie liczyć.
W przedszkolu dzielili się zabawkami oraz drugim śniadaniem. W kolejnych szkołach zawsze siedzieli w jednej ławce i spędzali ze sobą każdą przerwę, choć w podstawówce jego koledzy wyśmiewali się z niego, że woli przebywać z dziewczyną, niż pograć w piłkę. Dogryzali mu z tego powodu. On się nie przejmował, jej było smutno. Nie trwało to długo. Był to tylko taki okres, kiedy młodym mężczyznom wydaje się, że dziewczyny nie są interesujące i nie należy się z nimi zadawać. Z czasem jednak Kuba zobaczył, że jego towarzyszka może przyciągać wzrok innych chłopców. To mu się nie podobało i często kłócili się z tego powodu. Tak, był zazdrosny, choć wtedy jeszcze nie rozumiał własnych uczuć. Widział, że nie jest przeciętna, że może nawet ktoś określiłby ją mianem naprawdę ładnej dziewczyny. Jednak dla niego wciąż była tylko Iwoną, najlepszą przyjaciółką, a nie osobą, z którą mogłoby go związać coś romantycznego. Zresztą całowanie było według niego obrzydliwe i przereklamowane, a on zwyczajnie chciał ją przed tym ochronić! Zawsze zależało mu na szczęściu dziewczyny. Nic nie mógł na to poradzić, że czasami z własnej winy lub nawet głupoty sprawiał jej przykrość. Tak było do tej pory. Teraz, w wieku szesnastu lat, dalej nie pojmował niektórych rzeczy, choć umiał już panować nad wypowiadanymi słowami, a więc kłótnie zdarzały się coraz rzadziej. Wszystko inne miało przyjść z czasem.
 Halo! Ziemia do Jakuba! Prosimy o rozpoczęcie procedury lądowania! 
Pomachała mu dłonią przed twarzą, wyrywając tym samym z zadumy. Chłopak zamrugał kilkakrotnie i spojrzał na nią bez zrozumienia. Zamyślił się. Pognał gdzieś daleko za wspomnieniami, co zdarzało mu się coraz częściej, odkąd dowiedział się, że przyjaciółka dostała się do szkoły średniej znajdującej się w całkiem innym mieście niż ta, do której on planował pójść. Ich kontakty miały się ograniczyć, niemal całkowicie urwać, a to mu się wcale nie podobało. Wielokrotnie chciał porozmawiać z przyjaciółką na ten temat i poprosić o przemyślenie decyzji, ale za każdym razem brakowało mu odwagi. Dobrze wiedział, że Iwonę ciągnie na medycynę, natomiast w malutkiej, górskiej miejscowości, w której oboje się wychowali, dziewczyna nie dostałaby szansy na właściwy start i zdobycie odpowiedniego wykształcenia. Musiał to przeboleć, chociaż wizja rozłąki wcale go nie satysfakcjonowała, a nawet więcej, napawała przerażeniem. Wcale się z tym nie zdradzał. Czasami tylko stawał się cholernie refleksyjny. Tak jak teraz. Dopiero złośliwy śmiech przyjaciółki przywołał go do porządku. 
 Musiałeś mocno uderzyć się w głowę podczas tego skoku do wody, Kubuś - wypomniała, prezentując mu najładniejszy ze swoich uśmiechów.  Takie zawiasy do tej pory ci się nie zdarzały!
Miała pyzatą twarzyczkę, choć taką wpadającą bardziej w kształt serca niż owalną. Twarz o mocno zarysowanych kościach policzkowych obsypanych ledwo widocznymi piegami, szerokim czole i ostrym podbródku. Kiedy Iwona się uśmiechała, przy jej zielonych oczach pojawiały się urocze  zmarszczki, a obok ust ujawniały się dołeczki. Usta. Ich Iwa nie lubiła chyba najbardziej, czego Kuba nie do końca rozumiał. Według niego były takie, jakie powinny być. Proporcjonalne. Dziewczyna twierdziła, że są zbyt wąskie o wyblakłym, niepewnym kolorze. Z początku starała się to ukryć pod warstwą szminki lub błyszczyku, ale efekt nie utrzymywał się zbyt długo. Makijaż znikał, jakby wargi, próbując na stałe pozyskać naniesioną barwę, wchłaniały go w nieprawdopodobnym tempie. Dlatego odpuściła. Ignorowała ten niewielki defekt, tuszowała go uśmiechem. Najczęściej krzywym, mało sympatycznym. Firmowym uśmiechem łobuziary, który większości osób nie zachęcał do zawarcia bliższej znajomości, ale który Jakub uznawał za uroczy i po prostu śliczny.
Ona cała była śliczna. 
Ta myśl uderzyła w niego niespodziewanie i brutalnie, a on sam uświadomił sobie, że wciąż przygląda się Iwonie, że, niezbyt świadomie, ale ciągle patrzy jej prosto w oczy. Zamrugał, po czym, nieco oszołomiony, przeniósł wzrok na ich, ciągle złączone, dłonie. Pierwszy przerwał ten kontakt. Iwa miała rację. Naprawdę musiał mocno uderzyć się w głowę, skoro zachowywał się w ten sposób. Z trudem przełknął ślinę, odchrząknął i odsunął się.
Tym razem to ona nic nie zrozumiała. Musiał zatuszować swoje dziwne zachowanie. 
 Tak? — spytał, siląc się na luźny ton. Był dobrym aktorem i wybitnym kłamcą, więc nawet mu to wyszło. Uwierzyła, a on zdołał się uspokoić. W jego oczach pojawiły się wesołe błyski, które zawsze zwiastowały kłopoty. Iwona nawet nie pamiętała, ile razy musiała kombinować, aby wyjść obronną ręką z sytuacji, w które on ich wpakował. Mimo wszystko nigdy nie protestowała. Zawsze godziła się nawet na najgłupszy pomysł. — A chcesz się przekonać? Teraz nie dostaniesz taryfy ulgowej!
Chciał ją złapać, ale dziewczyna odskoczyła na bok, zaśmiała się, po czym znowu zaczęła biec. Wybiegła na polanę i zwinnie omijała niewielkie sadzonki drzew. Może i w lesie miał szansę ją dogonić, ale na otwartej przestrzeni to ona była szybsza, choć przemoczone buty nie ułatwiały tej gonitwy. Jednocześnie mokre ubranie wyśmienicie spełniało swoją funkcję. Ostudziło rozpalone ciało i obdarowało Iwonę nowymi siłami. Kuba nie mógł jej prześcignąć. Wiedział o tym, więc nawet się nie starał. Przebiegł kilka kroków, a potem zatrzymał się i spojrzał w ślad za oddalającą się dziewczyną. Niebawem miała zniknąć za pierwszym wzniesieniem.    
Uciekła. Zawsze uciekała, a on być może już nigdy miał jej nie dogonić. 

62 komentarze:

  1. POdobało mi się, dziwne, co xd? właściwie realia są dosć podobne do tych w "upadku", też mała górska miejscowość, też przyjaciele. chociaż tutaj jest to chłopak i dzioewczyna, no i akcja dzieje się w lato XD no i faktycznie mimo że oboje są ambitni i w ogóle, to wydają się być całkiem przyjemni. widać, że łącząca ich więź to coś więcej niż przyjaźń, aczkolwiek na razie raczej nie w stronę miłości, tylko rodzeństwa.Ach, trudno to nazwać, w każdym razie jest na pewno niesamowicie silne. Niby przedstawiłaś beztroskie przekomarzanie się, a jednak najpierw przez ten opis na poczatku,a póxniej przez krótką zapowiedź tego, że za miesiąc zdarzy się coś, co wywróci ich życie do góry nogami, to ta radość została przykryta pewną obawą... Jestem bardzo ciekawa, jak dalej się to wszytsko potoczy! Opisy uczuc jak zwykle są u Ciebie najważniejsze, mniej niż dialogi i generalnie to lubię, choc czasem trzeba przypominać sobie, o czym rozmawiali bohaterowie z powodu tych długich przerywników.
    Czekam na cd z niecierpliwościa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie dziwnie :o
      A tak na serio to bardzo ci dziękuję i bardzo cieszę się, że rozdział ci się spodobał. Ja sama nie lubię początków, bo trzeba wszystko od nowo wykreować i wychodzą właśnie takie przydługie opisy, które zjadają swoją rozwlekłością dialogi ;)
      Realia póki co tak, podobne do tych z Upadku, ale to się zmieni w ciągu kilku kolejnych rozdziałów, gdzie nastąpi niewielki przeskok czasowy. Tutaj i tak jest trochę różnic :D Począwszy od tej pory roku, przez ilość bohaterów, ich płeć, na wieku skończywszy. No i tematyka już niestety snowboardu dotyczyć nie będzie, ale czegoś znacznie innego.
      W sumie sama nie wiem, jak można nazwać relację łączącą tą dwójeczkę. Bo przyjaźń na pewno, ale oboje powoli dojrzewają i widzą znacznie więcej, niż niczego nieświadome dzieci ;)
      Nie zdradzę, co wydarzy się potem, ale powiem tylko tyle, że moi bohaterowie jednak będą musieli przejść szybki kurs dojrzewania i raczej zabraknie miejsca na taką beztroskę ;)
      Jeszcze raz wielkie dzięki!
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Co cię wzięło na takie przeskoki czasowe? W "Ostatnim upadu" akcja w epilogu 20 lat później, tutaj prolog dużo później. Eh, i nie ma pomysłu co też szykujesz dla bohaterów, zbyt dużo czasu upłynęło, dużo mogło się wydarzyć między czasie, jak mam coś wymyślić?
    Muszę, przyznać, nie udało ci się wykreować chama xD Ale spokojnie, ludzie się zmieniają, pozory mylą, więc przywiduję, że w następnym rozdziale Kuba już nie będzie takim miłym chłopakiem.
    Czekam na kolejny rozdział, może wtedy uda mi się wymyślić jakąś koncepcję, dotyczącą przyszłości bohaterów, ale teraz mam pustkę w głowie (albo po prostu nadal jestem jeszcze przy poprzednim opowiadaniu inie mogę się przestawić, kurcze, trudno stwierdzić xD )
    Pozdrawiam, życzę weny! ;*
    Eff

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeskoki czasowe są fajowskie! Strasznie mylą czytelnika, a ja nie muszę się obawiać, że szybko wszystkiego się domyślicie ^^ Jestem zuą istotką, ale w sumie całkiem mi z tym nieźle.
      Wiem, nie ma mojego ukochanego typka w stylu chama :( I co ja biedna pocznę? Muszę chyba wprowadzić jeszcze jedną postać albo Kuba musi przejść metamorfozę, bo w tym wydaniu nie ma szans, aby stać się moją ulubioną postacią!
      Ja też się nie mogę jeszcze przestawić po Upadku, więc wcale ci się nie dziwię. Mam nadzieję, że jednak niedługo również to opowiadanie zyska w waszych i moich oczach ;)
      Dziękuję, również życzę weny i pozdrawiam!

      Usuń
  3. "Całowanie się jest przereklamowane..." Haha, kochana, uśmiałam się przy tym kochana! Dzięki temu coraz bardziej lubię Jakuba :D ^^ Jeju, tak słodko opisałaś ich przyjacielskie wygłupy, miło, iż oboje w końcu wylądowali w wodzie! :)) Myślałam już, że Iwona poważnie go za to zabije! Cóż, przynajmniej nasza Iwonka się trochę rozerwała! :)) Cieszę się, iż Jakub nie robił jej wyrzutów za wybór uczelni. Bohaterka naprawdę stoi przed wielką szansą, w końcu medycyna to marzenie tej dziewczyny! ;)) Podziwiam, ja nie miałabym głowy do takiego ogromu nauki! :D Niech zostanie dobrą specjalistką, gdyż takich jak na lekarstwo szukać! :D ^^ No, a Jakub za brak nadmiernego egoizmu ma u mnie wielkiego plusa! :))
    Było cudownie kochana! Cieszę się, że dodałaś wreszcie nowy rozdzialik, wypatrywałam go bacznie! :)) Życzę Ci morza weny oraz będę mocno trzymać za Ciebie kciuki na egzaminach! :** Powodzenia kochana! :)) ^^
    Pozdrawiam serdecznie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :*
      Kubusia chyba dość łatwo polubić, chociaż ja zdecydowanie wolę inne typy postaci. Zobaczymy, jak to dalej się rozwinie, bo póki co jest zdecydowanie beztrosko, a oni oboje są jeszcze strasznie dziecinni. W sumie nie można wymagać od nich bardziej dojrzałej postawy, bo oboje mają w tym momencie po szesnaście lat ;)
      Do Kuby chyba jeszcze nie dotarło to, że przyjaciółka wyjedzie do innego miasta i ich kontakty się zdecydowanie ograniczą. Dlatego chłopak nie robił jej wyrzutów i ten jego egoizm nie wyszedł na jaw ;) Kolejny rozdział jednak trochę pozmienia. No, ale nie będę niczego zdradzała przed czasem.
      Ja też się cieszę, że wreszcie udało mi się go skończyć. Dość długo rozważałam różne wersje tego rozdziału, ale ta wydawała mi się ostatecznie najlepsza :D
      Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa!
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  4. Jestem i tu ^^
    Jakub zachował się okropnie. Wie że dziewczyna nie umie pływać więc ją wrzuca do jeziora. Cham (szynka XD) Na szczęście się wybronila, pociągnęła ze sobą chłopaka B) brawka dla dziewczyny.
    Bardzo fajnie odpisałaś ich przeszłość. Musieli wyglądać uroczo :3 przyjaźń damsko męska - wierzysz w to? Ja w sumie tak, ale tu raczej Kuba czuje coś więcej tylko nie chce tego przyznać przed samym sobą.
    Piszesz bardzo fajnie. Czyta się to bardzo przyjemnie. Styl, słownictwo - Nic do zarzucenia. Błędów ortograficznych itp. się nie czepiam. Sama je popeln

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę mojego telefonu ;-; kontynuując: sama popełniam ich mnustwo i gdyby nie word mogłabym służyć w muzeum jako "jak nie pisać po polsku" XD Ale ogólnie jest fajnie, daję okejke. Widziałam że u mnie byłaś, mam nadzieję że nie tylko jednorazowo.
      Gdy będę przy komputerze zwojuje coś z opsceracją ;)
      Do koleinego :*

      Usuń
    2. Dziękuję za komentarz! :*
      Czy wierzę w przyjaźń damsko-męską? To trudne pytanie. Kiedyś bez wahania odpowiedziałabym tak, ale teraz zaczynam w to wątpić.
      Kubuś jest jeszcze naiwny i chociaż nie udzieliło mu się to stereotypowe myślenie, że dziewczyny są be, to jednak miłości do Iwony nie czuje. Traktuje ją jak przyjaciółkę, ale czy to się kiedykolwiek zmieni? Zobaczymy :D
      Ja też popełniam mnóstwo błędów! Czasami je dojrzę, czasami nie ;)
      I zdecydowanie nie jednorazowo! Będę wpadać do ciebie często. Szukałam czegoś nowego do czytania, a twoje wydało mi się ciekawe ;)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  5. Może i beztroska, może i sielanka, ale te zapowiedzi tego, co ma nastąpić sprawiają, że nie czuć jej tak do końca. Jakoś tak mam obawy odnośnie tego, co może się wydarzyć. Boję się tej wojny. Może i przesadzam, ale cóż takie mam odczucia. Tymczasem muszę powiedzieć, że polubiłam tą twoją dwójkę bohaterów. Zapałałam sympatią zarówno do Iwony, jak i do Kuby. Chociaż fakt kreacja tego chłopaka na sympatycznego gościa, nie jest w twoim stylu.
    Podobał mi się ten pościg przez las. Był taki dynamiczny, plus jego zakończenie wywołało uśmiech na mojej twarzy. Może i Iwona nie chciała wylądować w tej wodzie, ale i tak wydaje mi się, że jej się podobało. Hah... Mi by się na pewno podobało :)
    Czekam na kolejny rozdział. Ten pięknie namalowałaś słowami. Z przyjemnością pochłonę następny. Masz coraz lepszy styl, ale to chyba wiesz. W końcu nie raz już ci pisałam, że genialnie piszesz. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tu do mnie wpadłaś ^^ Stęskniłam się za tobą!
      Życie moich bohaterów zdecydowanie nie będzie beztroskie. W skutek różnych wydarzeń będą musieli przejść szybki kurs dojrzewania i to całkiem niedługo.
      Bardzo mi miło, że zarówno Iwonka, jak i Kuba przypadli ci do gustu! No tak, Kubuś nie jest taką moją typową postacią. Jednak przy jego kreowaniu nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa!
      No, a Iwona nigdy w życiu nie przyznałaby się, że ten incydent jej się podobał, ale myślę, że długo urazy względem przyjaciela w żadnym przypadku nie umiałaby utrzymać zbyt długo.
      Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  6. Najpierw kilka uwag odnośnie szablonu, bo grafika to ostatnio główna rzecz, którą się zajmuję: przydałoby się rozjaśnić czcionkę w poście, bo dłuższe czytanie tekstu powoduje, że oczy się męczą i zaczynają przed nimi latać szare linie. Albo rozjaśnić tło zewnętrzne. Dawanie tego samego koloru tekstu nie jest dobrym pomysłem. Także pod samymi komentarzami są nieładne, czarne ramki - ledwo je widać, ale mimo wszystko dobrze byłoby się ich pozbyć. Koniec marudzenia grafika, teraz trochę marudzenia bety. W prologu rzuciły mi się w oczy takie zdania: "Znałeś, bo to się zmieniło, ja się zmieniłam. Nie odgadłbyś, że nadal jestem tą samą osobą, co dawniej." Czyli się zmieniła, ale jest tą samą osobą, co dawniej? Zaprzecza sobie trochę. Coś jeszcze chciałam napisać, ale już zapomniałam. ^^'
    Co do samego tekstu - prolog wzbudził we mnie mieszane uczucia, jeszcze chyba się nie spotkałam z tym, żeby z takiej perspektywy ktoś opowiadał. Z drugiej jednak strony zdziwiło mnie to pomieszanie teraźniejszości z przeszłością, relacjonowanie rozmowy z jej punktu widzenia... Zdziwiło mnie to, że ona jeszcze pamięta to z takimi detalami. Momentami irytował nadmiar patosu, chyba jednak zaczęłam ostatnio wielbić słowny minimalizm :D
    Za to pierwszy rozdział skradł moje serce, scena pomiędzy Iwoną i Kubą była nie dość, że fajna, to jeszcze fajnie opisana. Odniosłam tylko wrażenie, że ich wspólna historia była wciśnięta trochę... na siłę, jakby nie powinna być w tym miejscu. Nie wiem, może tylko mi się wydaje... Dodam jeszcze, że nie przepadam za narratorem profetycznym, który uprzedza, co się będzie działo, bo to niszczy wszelki efekt napięcia. Jestem zwolenniczką stopniowego ujawniania czytelnikowi, co się dzieje, nie ostrzegam nigdy, co się zaraz wydarzy. :D W każdym jednak razie spodobało mi się, będę wpadać i komentować. ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szablon to nie moja robota i nie chcę za bardzo ingerować w czyjąś pracę, skoro ogólnie rzecz biorąc bardzo mi się ona podoba ;) U mnie na laptopie z jasnością właśnie różnie to bywa i akurat ten odcień jest odpowiedni, ale wiem, że u niektórych może się to różnić. Postaram się rozjaśnić tą czcionkę o jeden odcień i zobaczymy czy to w czymś pomoże.
      Nie wiem, co jest nie tak w tym zdaniu, bo według mnie jest ok :D Zmieniła się. On by jej już nie poznał właśnie przez tą zmianę i nie odgadłby, że jest tą samą osobą, którą była kiedyś i z którą spędzał wolne chwile. Nie jest tą dawną sobą. Według mnie zrozumiale to napisałam, ale może faktycznie coś namieszałam, nie będę szła w zaparte ;)
      Ja minimalizm cenę, ale w innych dziedzinach sztuki i życia. W moich opowiadaniach (nie)stety często się z nim nie spotkasz :(
      Mimo wszystko cieszę się, że udało mi się cię zaskoczyć pewnymi elementami, chociaż nie wiem czy, aby na pewno na plus...
      Tak, może się wydawać, że to taki urywek wzięty z księżyca ;) Jednak ja mam cel w tym działaniu i mam nadzieję, że uda mi się to udowodnić.
      Co do zachowania wszystkiego w tajemnicy - tego też u mnie nie znajdziesz. W moim poprzednim opowiadaniu cała sentencja opowiadania skupiła się na prologu i wszystko było wiadome od samego początku. Ważniejsze są dla mnie wartości, które gdzieś tam udaje mi się przemycić, niż bawienie się w zagadki. Tutaj, aż tak dokładnie wszystkiego nie zdradzam, ale nie zamierzam też ukrywać, że niedługo w życiu tej dwójeczki zdarzy się coś istotnego i to wydarzenie odmieni świat, do którego przywykli.
      Ciesze się, że mimo wszystko znalazłaś coś dla siebie i zamierzasz jeszcze tutaj wpadać. Ja ze swojej strony dziękuję za szczerą opinię!
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Chodziło mi o to, że w takim razie jest trochę zła konstrukcja. Hm, jakby to wyjaśnić, żebym nie bełkotała... Wiem, co chciałaś napisać, ale te zdania można niestety różnie interpretować, a niedomówień w takich przypadkach lepiej nie zostawiać, bo wychodzą nielogiczności. Może tak: w pierwszym zdaniu deklaruje, że się zmieniła, tak? Natomiast w następnym zwraca się już do chłopaka ze stwierdzeniem, że nie odgadłby, że jest tą samą osobą, co dawniej. I tu dwie drogi rozumienia: pierwsza, czyli twoja - już nie pomyślałby, że jest tą samą osobą, co dawniej. Natomiast ja to zrozumiałam jako: nie uwierzyłby, że jest tą samą osobą, co dawniej. Nie wiem, czy to jakoś sensownie wytłumaczyłam ^^'
      I nie chciałam, broń Boże, zabrzmieć, jakbym tylko krytykowała i wytykała błędy, po prostu taki mam charakter, że zwracam uwagę na to, co IMHO można dopracować, żaden przymus ani nic :D
      Rozumiem, rozumiem, przyjmuję do wiadomości i przepraszam za czepialstwo, przyzwyczajenie jednak robi swoje, nawet gdy chce się dobrze ;_;
      Pozdrawiam, życzę weny! ^^

      Usuń
    3. Ależ to żadne czepialstwo z twojej strony! To ja dziękuję za szczerą opinię! Właśnie takie pozwalają człowiekowi ciągle się rozwijać! Po prostu chyba nie spodziewałam się, że to zdanie może zabrzmieć dziwnie. Dla mnie jest jasne, ale to ja, często mam tak, że to co dla mniej jest największą oczywistością, dla innych może być niezrozumiałe. Pomyślę - może jakoś uda mi się to poprawić, aby nie budziło już najmniejszych wątpliwości ;)
      Także przepraszać nie masz za co! Absolutnie!
      Jeszcze raz dziękuję i również życzę weny!

      Usuń
  7. Jestem i ja! Mam wrażenie, jakbyś ich przedstawiała, jakby mieli same wady i żadnych zalet, a widzę, że naprawdę tacy nie są. Może moje takie mylne wrażenie. Bycie uparciuchem to moim zdaniem jednak bardziej zaleta niż wada. Pozwala coś osiągnąć, a człowiek nie poddaje się tak łatwo. Chyba, że nie poddaje się w jakimś swoim głupim pomyślę... no ale cóż, to wciąż dla nie zaleta. Bardzo lubię przyjaźń, a tą damsko-męską najbardziej. Również te droczenie, kłótnie, kary i chyba najbardziej to, że zwykle trudno jest się gniewać na przyjaciela. Ja chyba nie potrafię się obrazić, tak na amen. Nie z błahego powodu i nie na przyjaciela. Ale miłości z przyjaźni to ja już nie lubię, a wygląda na to, jakby się miało na to zanosić ;p. Cóż myślę, że Kuba w końcu się pogodzi, że dziewczyna pojedzie do innej szkoły, ale będzie szczęśliwa... Taa z Moniką, będąc jego bohaterką? Chyba marzenie ;P

    Czasem zapominasz przed bezokolicznikiem wstawić przecinek. Przynajmniej w tym rozdziale.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jupi! :) A ja u ciebie zaraz będę, bo właśnie siedzę nad komentarzem!
      Samych wad nie mają, ale kilka by się znalazło i to takich naprawdę uciążliwych. Tak jak z tą upartością - ja się wielokrotnie na niej przejechałam i dla mnie jest głównie wadą. Oczywiście, o ile występuje w nadmiarze. Wtedy człowiek nie chce nikogo słuchać i jest głuchy na dobre rady, a przecież czasami osoba postronna widzi więcej oraz lepiej. W tym przypadku mamy właśnie do czynienia z tą (nad)ambicją wspieraną potwooorną upartością.
      Też lubię przyjaźń, chociaż w moich opowiadaniach nie zawsze ma ona szansę przetrwać - zobaczymy, jak będzie tym razem. Ja też nie umiem się obrazić na kogoś, a wszelkie kłótnie bardzo mnie bolą, więc wolę ich unikać.
      Ej, już coś insynuujesz :D Ja jestem dobrym człowiekiem, (nie)zawsze łaskawym! Moi bohaterowie mają ze mną dobrze!
      Co do tych bezokoliczników - kiedyś czytałam, że właśnie nie powinno się ich stawiać, ale nie jestem przekonana i dlatego raz je postawię, raz nie. Oświecisz mnie, jak powinno być dobrze? Ratuuuunku! :(
      Dzięki za komentarz.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Wybacz, to nie bezokoliczniki, tylko imiesłowy :D

      np. " Teraz jesteśmy kwita - skomentowała dziewczyna uśmiechając się radośnie, po czym samodzielnie wydostała się na suchy ląd." moim zdaniem powinien być przecinek przed "uśmiechając". Uśmiechać - to byłby bezokolicznik i wtedy nie.

      Słownik mój tak mówi przynajmniej :D

      Usuń
    3. Teraz kapuję :D Trochę też poczytałam i myślę, że już ogarniam - będę musiała poprawić ten pierwszy rozdział. Dzięki za czujność!

      Usuń
  8. Po pierwszym akapicie wyobraziłam sobie scenę jak z horroru, a tu proszę, taka sielanka! Podoba mi się relacja pomiędzy Iwoną a Jakubem. Jest taka żywa, ale nie przesłodzona i myślę, że to połączenie ich charakterów na pewno będzie ciekawe w dalszych częściach.
    Nie wiem, czego mogę się spodziewać, bo to trochę rozwiało większość moich przypuszczeń z prologu, ale kto wiem, może jeszcze powrócą - w końcu to dopiero początek ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah :D Efekt zamierzony, więc cieszę się, że odniosłaś takie wrażenie.
      Miło mi również, że spodobała ci się relacja łącząca tą moją dwójeczkę. Oni w pewnych kwestiach są jak dwie krople wody, ale w innych bardziej różnić się nie mogą ;)
      Masz rację - to dopiero początek i dużo rzeczy jeszcze nie ujrzało światła dziennego. W kolejnym rozdziale pojawi się ledwie przebłysk właściwej akcji...
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  9. Napisałam mega długi komentarz i dodałam w Koncie Google i mi go usunęło, bo konta nie ma. -.- Więc postaram się od nowa...
    Masz rację. Coś Ci się dzieje. To może to Ty wpadłaś do wody i uderzyłaś się w głowę, hę? Bo Kuba poważnie jest bardzo sympatyczny. Znaczy, taki się wydaje. Wiem, że Tworzyłaś już takie postaci, ale... on jest głównym bohaterem! Toż niepodobne, żebyś Ty głównego bohatera takiego miała. ;O
    I tym bardziej będzie bolało, jak ta historia się skończy tragiczne. A skończy, doskonale o tym wiem. Mimo że mam nadzieję, że w końcu się ogarniesz mała! ;D
    Nie będę się jakoś rozpisywać, bo drugi raz pisanie komentarza to najgorsza rzecz, jaką można robić. Nienawidzę tego. zawsze wsjo ucieknie :(
    W każdym razie chcę Ci zwrócić na coś uwagę. Ogólnie, czytając ten krótki rozdział, tak w połowie sobie przypomniałam Twoją pierwszą historię, którą czytałam. Z Shane'em chyba. Ale wybacz mi, jeśli nie, bo nie pamiętam już imion :( Chociaż ten chłopak miał takie inne, charakterystyczne...
    W każdym razie czytając, uzmysłowiłam sobie, że Ty naprawdę robisz duże postępy. Widać, że robisz to z sercem, wlewasz w to wiele pracy, a nie piszesz byle co. I wiesz, co chcesz napisać, wyrazić słowami. Jestem pełna podziwu dla Ciebie :)

    Idylla W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boś niepotrzebnie konto usunęła, o! I to kara za to :D
      Wujek stwierdził, że przechodzę kryzys wieku średniego, kiedy zaczęłam zachwycać się super szybkim autkiem. Może i na moje pisanie się to przerzuciło? :o I co? Teraz zacznę tworzyć sympatyczne postaci? Nie, proszę, zlitujcie się nade mną :D
      Co do zakończenia to nie powiem ci, co planuję tym razem! Może uda mi się nie zakończyć tego pogrzebem :D Tak dla odmiany!
      Może o Neida chodzi? Tak, zdecydowanie zrobiłam jakiś postęp od czasów Strachu Nocy. Sama to zauważam, a skoro tak, to naprawdę coś musi być na rzeczy! Może nie zawsze jednak wiem, co chcę napisać, ale staram się wkładać w to całe serducho i cieszę się, że jest to dostrzegalne :)
      Bardzo, bardzo dziękuję, kochana, za wszystkie cieplutkie słowa.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Dobrze się czyta, błędów nie zauważyłam. No i ciekawa zmiana narracji ;)
    Ładne opisy akcji i przemyślane dialogi. Co tu dużo mówić - genialna jesteś ;)
    Czekam na więcej ;)
    Only [Nemezis]
    PS Jeśli masz czas, zapraszam do mnie ;)
    http://krolewnawliceum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo mi miło.
      Do ciebie wpadnę, ale pewnie dopiero w lipcu, bo czerwiec mam zawalony egzaminami i moja obecność na blogach jest znikoma :( Ale pamiętam o tobie i na pewno zawitam na twojego bloga!

      Usuń
    2. Życzę powodzenia w egzaminach ;)
      Ja w tym roku katowałam się maturami, więc łączę się w cierpieniu ;)
      Only [Nemezis]

      Usuń
    3. Ja też matury miałam, a teraz mam zawodowe, bo chodziłam do technikum :) Nie zależy mi na tym tak bardzo jak na maturze, a jednak fajnie byłoby te 4 lata nauki zakończyć tytułem technika logistyka :D

      Usuń
    4. Ja niestety poszłam do liceum :( Ustne na szczęście zaliczone ;) A teraz tylko wyniki z pisemnych ;/
      Only [Nemezis]

      Usuń
    5. Nic mi nie mów, zostało 10 dni, a ja już panikuję :D Ustne też zaliczyłam i to nawet przyzwoicie, ale boję się pisemnych. No bo ambicje też mam spore niestety ;)

      Usuń
    6. Ja jeszcze nie panikuję ;) Najwyżej rozpłaczę się nad papierkiem :D

      Usuń
    7. Ja się boję, że pójdę i wrócę z pustymi rękoma :D Ale ja ogólnie wielką panikarą jestem :D

      Usuń
    8. Ja nie :D ale trochę się o biologię boję ;/

      Usuń
  11. Jestem i tutaj!
    Hm... Ja rozumiem, że skakanie w czasie jest super, sama tak robię, ale... litości! Jak Ty strasznie wzbudzasz tym moją ciekawość, no!
    Rozdział bardzo mi się podobał. :D Jest taki wesoły, sielankowy, choć jak sama wciąż zaznaczasz, już niedługo nie będzie tak kolorowo.
    Bardzo polubiłam Kubę, jak i Iwonę. Są świetną parą przyjaciół, widać, że mimo przeróżnych kłótni i zaczepek, świetnie się ze sobą dogadują.
    Podobała mi się ta gonitwa przez las, a kiedy Kuba ją złapał to resztę rozdziału czytałam z bananem na twarzy. c;
    Aż im pozazdrościłam tej wody, tak mi jest gorąco! Chociaż przyznać muszę, że Kubuś zachował się wrednie z tą wodą. Ja bym wściekła się jeszcze bardziej od dziewczyny! :D Jak taki mądry to niech nauczy ją pływać, a nie jeszcze bezceremonialnie ją wrzuca. Z resztą... Mogła się nie godzić na takie układy. xd
    Smutno mi się zrobiło, kiedy czytałam te przemyślenia Kuby. :c Dobrze, że nie robi przyjaciółce żadnych wymówek, tylko rozumie. Mam jednak nadzieję, że do żadnego całkowitego zerwania kontaktu nie dojdzie.
    Biegnę dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skakanie w czasie jest ekstra, potwierdzam :D Strasznie myli czytelnika, więc wykorzystuję ten zabieg często i chętnie.
      Kuba i Iwona wprost nie mogliby bez siebie żyć, chociaż ich podobne charaktery są często powodem kłótni ;) Myślę, że dziewczyna w jakimś stopniu jest świadoma głupich pomysłów przyjaciela, więc nie potrafiłaby się na niego złościć za ten incydent :D
      Dzięki!

      Usuń
  12. Ha, mnie zainteresowałaś na tyle, że na pewno będę śledzić ich losy! ;) Co prawda czasem z lekkimi opóźnieniami (tak, już to przeczuwam), ale na pewno zawsze będę z Tobą! :D 'Znamy się' już na tyle, że mogę mieć pewność, że tym opowiadaniem nieraz i nie dwa nas zaskoczysz, więc jak mogłabym odpuścić sobie przyjemność z czytania? Nie mogłabym! :D

    Nie wiem jak inni, ale ja na pewno się do tego spokojnego klimatu przyzwyczajać nie będę. To szalenie w twoim stylu - najpierw spokój, błoga cisza, radość, dwójka osób, które się lubią/kochają, a potem nagle bum, które raz na zawsze wszystko niszczy:D O tak, już to znam! :D I mam wrażenie, że tutaj również wcale nie masz zamiaru pokazywać nam piękna przyjaźni i wszystkich pozytywnych aspektów, które się z nią wiążą. Raczej ból po stracie, albo coś w tym stylu. Miło było poczytać o tej dwójce, bo widać jak dobrze się znają, rozumieją i jak im jest ze sobą dobrze, ale ja ciągle miałam w głowie tylko "ciekawe co się między nimi zepsuje?" :D Widzisz co ze mną robisz? Swoimi komentarzami, dopiskami tylko wzmagałaś we mnie ten niepokój. Może i rozdział był 'wprowadzający', ale naszpikowany zdaniami, które wzmagały ciekawość i zmuszały do zastanowienia nad jednym, podstawowym pytaniem: skro tak dobrze się znają to dlaczego to wszystko ma się zaraz zepsuć? Nie odnalazłam odpowiedzi, więc lecę do kolejnego! ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Fakt, nasza znajomość trwa już prawie rok :D Powinnyśmy świętować rocznicę, haha :D No, ale tak, będę starała się zaskoczyć (zszokować również) i mam nadzieję, że w jakimś stopniu to wyjdzie, choć nie czuję względem tego opowiadania tego, co czułam pisząc Upadek. No, ale to całkowicie inna historia. Upadek był mi bliski ze względu na wiele wspomnień, które gdzieś tam przemyciłam i oczywiście postać Alka (zbioru moich wszystkich wad i słabości). Tutaj na razie jest zbyt optymistycznie, abym dobrze mogła się wczuć w te postaci, zobaczymy co będzie dalej :D
      Wiem! Jestem strasznie przewidywalna :D No, ale cóż zrobić. Nie będę kłamać, że ten spokój wcale nie niesie za sobą burzy, bo... Niesie. Bum będzie. Wielkie, niszczące bum, choć nie wiem jeszcze, w jakim stopniu wpłynie ten wybuch na moich bohaterów. Sama się nad tym zastanawiam, więc mam nadzieję, że nuda zbyt szybko tutaj nie zapanuje i nie dam się do końca przejrzeć ;)
      Dziękuję za kolejny, śliczny komentarz i oczywiście za to, że chce ci się to wszystko nadrabiać. Zdaję sobie sprawę, że moje rozwlekłe opisy tego, co dzieje się w łepetynach moich bohaterów nie zawsze czyta się płynnie i przyjemnie :D

      Usuń
  13. O zgrozo! Czemu ja dopiero teraz zaczęłam to dalej czytać? Całkiem pochłonęło mnie czytanie i granie w Wiedźmina.
    Cóż, postać Kubusia wyjątkowo mi się spodobała. Taki z niego fajny, sympatyczny chłopak, nieco szarmancki. Jeżeli chciałaś wykreować chama to wyszło Ci to beznadziejni. Co prawda, lubię w opowiadaniach chamów, ale on jest młody, więc nie przeszkadza mi to. Do tego wydaje się być wrażliwy (ojojo joj).
    Całe to zdarzenie wydawało mi się być bardzo sympatyczne, troszeczkę romantyczne, Pokazana jest tu przyjaźń, rozumiem. Może to wina soundtracków, których własnie słucham? Takie klimatyczne brzdąkanie na gitarce ukierunkowało moje myśli z przyjaźni w zupełnie inne rejony.
    Jestem cały czas pełna podziwy. Piszesz naprawdę fenomenalnie. Przyjemnie mi się to czytało, prawie jak książkę.
    Pozdrawiam i zabieram się za następne rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz!
      Cieszę się, że postać Kuby przypadła ci do gustu. Sama bardzo go lubię, więc miło mi, że podzielasz moje zdanie. Chamem to on na razie zdecydowanie nie jest, daleko mu do tego, ale z drugiej strony będzie on bardzo dynamiczną i podatną na zmiany postacią, więc niczego obiecać nie mogę.
      Póki co przyjaźń. Przyjaźń jak najbardziej. Co wyniknie potem? Czas pokaże.
      Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Póki co jest nieco nudnawo, ale jak sama powiedziałaś (napisałaś) to jedynie pierwszy, wprowadzający rozdział.
    Mogę więc pochwalić za opisy i za wykreowanie Jakuba, bo on szczególnie utkwił mi w pamięci, choć to dziwne, bo mnie jako mężczyźnie zawsze na pierwszym planie rzucają się w oczy kobiety. Iwona jednak póki co jest dla mnie zagadką, taką nieodgadywanką, której nie umiem rozgryźć ani wbić w żadne ramy. A może właśnie taka ma być? Może szufladkowanie jej okazałoby się być dla niej krzywdzące? Sam nie wiem... Zobaczymy jak to będzie dalej.
    Najbardziej podobał mi się moment z przerzuceniem przez ramie i wepchnięciu do wody, oraz retrospekcje z dzieciństwa, bo ja też się całe przedszkole i początki podstawówki trzymałem z dziewczynami, tylko że ja już wtedy nie uważałem że całowanie jest blee... właściwie to chyba nigdy tak nie uważałem xD
    Pozdrawiam i lecę do kolejnego rozdziału. Jednocześnie wybacz, że tak późno do ciebie zawitałem ponownie, ale ja posegregowałem sobie blogi i starałem się nie przerywać czytania, gdy już się na jakimś skupiłem, no i teraz przyszła kolei na ciebie. Myślę, że do południa przeczytam pozostałe rozdziały.
    Pozdrawiam
    j-i-s.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jest nudo, ale takie są zazwyczaj pierwsze rozdziały, a ja z doświadczenia po poprzednim opowiadaniu wiem, że takie pędzenie z akcją na łeb i szyję nie jest korzystne. Dlatego tym razem za bardzo spieszyć się nie będę.
      Cieszę się, że zwróciłeś uwagę na Jakuba. Będzie on chyba najbardziej dynamiczną postacią w tym opowiadaniu i poddam go wielu zmianom. Tak mi się wydaje. Iwona faktycznie tak łatwo zaszufladkować się nie da, ciężko będzie ją jednoznacznie określić.
      No to ja ci zdradzę, że ja byłam damską wersją Jakuba, bo ja całe dzieciństwo z chłopakami się trzymałam, ale to raczej z przymusu, bo na osiedlu w moim wieku mieszkali sami przedstawiciele płci przeciwnej ;) Dziewczyn w moim otoczeniu było wtedy jak na lekarstwo...
      Ależ nie mam ci czego wybaczać, wręcz podziękuję, że znalazłeś chwilkę, aby tutaj wpaść, przeczytać i skomentować.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Przeczytałam już całość na telefonie w drodze do pracy. Pozostał mi do nadrobienia ostatni rozdział i teraz się zastanawiam czy mam napisać komentarz pod każdym postem czy pod ostatnim, ale chyba napiszę pod każdym (tylko uprzedzam, że to może trochę potrwać bo piszę z pracy podczas chwil wolnych, gdy szefowej nie ma w pobliżu).

    Przy okazji zapraszam na drugi rozdział (prolog jednak zamieniłam na rozdział pierwszy) "Się nie zdarza taka miłość"

    sie-nie-zdarza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będzie ci wygodniej - mi przyjemność sprawia każda forma komentarza ;) Cieszę się, że chciało ci się nadrabiać te wszystkie rozdziały.
      Niedługo wpadnę do ciebie, ale najpierw muszę nadrobić wcześniejsze zaległości u innych. Myślę, że do ciebie dotrę najpóźniej jutro lub pojutrze.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Spokojnie, u mnie wisi póki co tylko drugi rozdział, tak więc... masz czas, nawet dużo czasu, bo kolejny planuje dodać dopiero 27.
      Też mam sporo zaległości i miałam je nadrobić wczoraj wieczorem i dziś, ale niestety odpadł mi dzień wolny i wczoraj trzeba było iść wcześnie spać, a dziś do pracy... ;-(
      Jak ja bym chciała aby mi się chciało tak jak mi się nie chce - chyba sobie to wytatuuje w jakimś widocznym miejscu, albo poproszę o nadruk na koszulce xD
      Skomentuje jednak dopiero po pracy, bo mnie tutaj... ciągle czegoś ode mnie chcą ;-/

      Usuń
    3. Ja mam zaległości bardziej komentarzowe, bo czytać wprost uwielbiam, ale mobilizacja do napisania tych kilku zdań zwykle przychodzi po wielkich trudach. Nie zawsze, ale czasami bywa ciężko.
      To ja też poproszę o taką koszulkę! Napis trafiony w punkt!
      Skomentuj, kiedy będziesz miała czas :) Nowy rozdział u mnie pojawi się jeszcze później niż u ciebie, także też masz mnóstwoo czasu. Bez pośpiechu :)

      Usuń
    4. Boże, jak mi ostatnio ciężko wygospodarować choćby pięć minut. To jest aż straszne.
      Na wstępie chcę powiedzieć, że przedstawiłaś bardzo fajną młodzież, taką jeszcze skrajnie niedojrzałą, nieco infantylną, bez większych i solidniejszych zmartwień. To co najbardziej mi się podoba, to, że gdy czytałam ten rozdział po poprawianiu swojego to doszłam do wniosku, że jakbyśmy opisywały przeciwległe światy, takie będące naprzeciw siebie i na jednej i tej samej kuli ziemskiej, ba, nawet w tym samym państwie - Polsce będące, to i tak od siebie oddalone niczym o miliardy mil. Twoi bohaterowie cieszą się młodością, nie śpieszą do dorosłości i życie nie wymaga od nich szybkiego wskoku w problemy wieku dorosłego (do czasu, bo jak już wiem nastanie jakaś apokalipsa). Myślę, że twoim bohaterom można zazdrościć i tej przyjaźni i tej nastoletniej beztroski. Dziwnie mi jednak smutno, gdy sobie wyobrażam takie skrajności i dociera do mnie fakt, że w szkole są umieszczone dzieci zarówno z takich rodzin jak ta Kuby i Iwony, jak i z takich jak moi Weronika, Patryk, Majka, Zuza (choć ta ostatnie i tak odstaje od wcześniejszej trójki). Oczywiście między tymi światami jest jeszcze dużo pomiędzy. Jednak wracając do twojego opowiadania zastanawiam się jak oni (Iwona i Kuba) poradzą sobie po tej masakrze, bo nie wydają się jacyś szczególnie silni, heroiczni i odważni.

      Pozdrawiam i u mnie jest już 3 rozdział, a potem regularnie co trzy dni się będą pojawiać:
      sie-nie-zdarza.blogspot.com

      Usuń
    5. Jak ja cię dobrze rozumiem! Niby wakacje, a ja na nic nie mam czasu, aż boję się pomyśleć, co to będzie, gdy zacznę studiować.
      W sumie masz rację. Ja póki co skupiłam się na tej jaśniejszej stronie życia - bez żadnych zmartwień, poważniejszych problemów, a u ciebie już tak wesoło nie jest. Potem to wszystko jednak może się diametralnie zmienić.
      Jednak takie podziały są widoczne w realnym świecie - nie oszukujmy się. Tam gdzie niektórzy żyją w dobrobycie, za rogiem funkcjonuje rodzina, która ledwo wiąże koniec z końcem.
      Masz również rację odnośnie moich bohaterów. To nie są herosi, brak w nich patriotyzmu, w ich sercach dominuje tchórzostwo, ale czy nie taka jest właśnie współczesna, polska młodzież? Nie cała, bo takie stwierdzenie byłoby wierutnym kłamstwem, ale znaczna część tych buńczucznych dzieciaczków tylko udaje siłaczy, do których jest im bardzo daleko.
      Bardzo dziękuję za komentarz. Do ciebie postaram się dotrzeć jeszcze dzisiaj, bo zdążyłam przeczytać, ale jak zwykle komentarz mi się nie kleił.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    6. Pamiętasz jak ci obiecywałam, że zacznę czytać od początku? No to zaczęłam, choć uprzedzam, że trochę może mi zająć zanim będę na aktualnym rozdziale, bo... bo ostatnio jakoś na nic nie mam ochoty i twój blog jest pierwszym, który od dawien dawna tknęłam, nie licząc jeszcze jednego bloga innej autorki.

      W prologu i pierwszym rozdziale nie zauważyłam wielkich zmian, oprócz tego, że rzuciło mi się w oczy to "ziemia do Jakuba" przy tym że wszystko miało przyjść z czasem. Wyglądało to niemal tak, jakby on już planował wspólne bycie razem z Iwoną, a z drugiej strony ona uważała to za niemożliwe, bo to ona go na tę ziemie sprowadziła - wiem, dziwnie to interpretuje, pewnie nawet wyolbrzymiam xD

      Usuń
    7. Nic się nie dzieje, doskonale znam ten brak chęci do wszystkiego. Większe zmiany zaczną się nieco później, póki co lepiej chciałam zarysować relacje między Iwoną a Kubą i może popracować nad opisami. Dlatego nawet nie kasowałam starych komentarzy, tylko nadpisałam rozdział. Akcja póki co przebiega tak samo. Potem będzie trochę rewolucji.
      Jakub może nie planuje bycia z Iwoną, ale jest bardziej świadomy tego, że to, co do niej czuje trochę przekracza granice przyjaźni. Iwa natomiast nie kwestionuje ich przyjacielskich stosunków i bądź tu człowieku mądrym!
      Wielkie dzięki za komentarz!

      Usuń
  16. Kuba..dowcipnis. .uparty i lubiący stawiać na swoim. takie wrażenie mam póki co.
    Iwona zdaje się prezentować znacznie lepiej ale tak naprawdę oboje to sądzę że są dobre dzieciaki.
    w ogóle cały rozdział jest w dość optymistycznym tonie, choć mam wrażenie że to cisza przed burzą i niebawem wszystko zacznie się sypać.

    www.azylstracencow.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuba jest uparty, ma specyficzne poczucie humoru i zdecydowanie lubi stawiać na swoim. Masz rację, jeżeli chodzi o tę postać.
      Zarówno on, jak i Iwona to zdecydowanie dzieciaki, które dopiero poznają ten brutalny świat.
      Burza nadejdzie, ale kiedy nie zdradzam.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. Podoba mi się takie szczegółowe przedstawienie przyjaźni Iwony i Kuby. Aż im troszkę zazdroszczę takiej więzi i przykro mi, że muszą się rozstać. Na razie mi ta sielanka nie przeszkadza, a nawet (według mnie) jest jak najbardziej na miejscu. Lubię jak coś się dzieje, o ile jest to przemyślane. A wydaje mi się, że tutaj tak właśnie jest, że celowo wprowadzasz taki prawie sielski klimat z burzą gdzieś w tle.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za opinię i cieszę się, że przyjaźń Iwony i Kuby spodobała ci się. Może ta więź jest nieco przerysowana, ale zagranie to jest z całą pewnością przemyślane i ma wpływ na późniejsze wydarzenia :) Staram się wszystko wcześniej zaplanować, aby nie było potem zaskoczenia dla mnie samej ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  18. Przybywam!
    Znaczy, przybyłam i przeczytałam już wcześniej, ale cały czas coś mi przeszkadzało w napisaniu komentarza. :P Ale anyway.

    Spokojnie mogę stwierdzić, że po tak wspaniałym prologu, ten rozdział również mnie nie zawiódł. Trzyma poziom i oby tak dalej! :)
    W sumie to nic szczególnego się nie wydarzyło, ale mimo to udało się dostatecznie poznać te dwie postacie. Podoba mi się ich przyjaźń, aczkolwiek często w takich przypadkach, kiedy dziewczyna i chłopak znają się od dzieciństwa i są najlepszymi przyjaciółmi, w końcu, właśnie kiedy dorastają, ta przyjaźń zaczyna przeradzać się w miłość, tyle że najczęściej, nie chcąc tracić swojej kumpelskiej, tak długo pielęgnowanej więzi, boją się zaryzykować i stworzyć jakiś związek. Ciekawe, może i w tym przypadku tak jest lub będzie? W sumie to bym się nie zdziwiła, skoro Kuba był jednak o Iwonę zazdrosny. Hm, zobaczymy, jak to rozwiniesz. Jestem ciekawa też, jaka burza przerwie tę ich sielankę. I w ogóle... kim są i jaki jest ich związek z postaciami w prologu. Może ta babcia to właśnie Iwona, a ten kochanek, którego wspomina, to Kuba? Może to ten wnuczek? Albo, jeszcze inaczej, Iwona jest córką tej pani? Ach, ciekawa jestem, jak się to rozwinie. :)
    Ciekawią mnie też te problemy Iwony. Niby wszystko, z pozoru, ok, a jednak coś ją trapi. Może jej rodzina nie jest wcale taka szczęśliwa? Może coś ukrywa? Albo może jest coś związanego z tym, że to jej ostatnie wspólne wakacje z Kubą? Ach, no nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czytać dalej. :)
    W sumie to to jest plus sytuacji, kiedy trzeba nadrabiać kilka rozdziałów - od razu można czytać następny i nie trzeba czekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że nie zawiodłam cię tym rozdziałem ;)
      Póki co jest to takie wprowadzenie, które miało na celu przedstawienie dwóch głównych postaci. Na właściwą akcję przyjdzie czas później ;)
      Jeżeli chodzi o reakcję, jaka łączy Jakuba z Iwoną... ciężko ją jednoznacznie określić. Na pewno jest to przyjaźń, ale czy kiedyś nie rozwinie się z tego coś więcej? Oni sami tego jeszcze nie wiedzą.
      Iwona bardzo rzadko mówi o swoich uczuciach. Dużo częściej woli przemilczeć to, co ją boli i tak też jest w tym przypadku, tylko że przed Kubą wcale nie tak łatwo ukryć cokolwiek.
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  19. Dzień dobry. :)

    Wyobraź sobie, że czytam ten obraz prawie tuż po obejrzeniu odcinka (CSI), w którym mężczyzna przez przypadek utopił się. W wodzie sięgającej mu jakoś do kolan.

    Było... bardzo miło. Takie przyjemne przekomarzanie się, dobrze napisane. Niejednoznaczne uczucia Kuby. Równie niejednoznaczna więź. Niby przyjaźn, ale z zadatkami na miłość. Może trochę za dużo ekspozycji. I na Twoim miejscu częściej robiłabym akapity.

    Odbieram ten rozdział trochę jak ciszę przed burzą.

    Do następnego. Miłego. :)

    _______________________
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć i czołem ;)
      Ależ oczywiście, że utopienie się w wodzie do kolan jest jak najbardziej możliwe. Tylko że to są dzieciaki, nie myślą w tak dalekosiężny sposób - że mogę się utopić. Był pomysł, było wykonanie i to na szczęście zakończyło się bez tragedii ;)
      Ekspozycji? Co przez to rozumiesz? Czy bardziej ci chodziło o ekspresję?
      Więcej akapitów? A ja naiwna myślałam, że po poprawce i zwiększeniu ich ilości będzie ok! No nic, muszę jeszcze raz to przeanalizować - dzięki za wskazówkę :)
      I w sumie dobrze to odbierasz ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Może trochę źle to ujęłam... Chodziło o to, że nie warto wszystkiego wpychać do narracji i podawać na sucho, a lepiej wplatać stopniowo, nawet do dialogów. Opowieść o ich przyjaźni była naprawdę dobrze napisana, ale taki opis mi się dłużył i po czasie stał się nużący.

      Usuń
    3. Ah, teraz rozumiem!
      Może zrobiłam błąd ujmując wszystko od razu, ale w założeniu chciałam zamknąć sprawę rozwoju ich przyjaźni w dwóch rozdziałach. Bałam się, że potem nie będzie na to czasu, a w poprzedniej wersji opowiadania (bo takowa była) trochę za mało podkreśliłam tę zażyłość i brakowało mi tego odrobinę potem :)

      Usuń
  20. Hmmm... To nie będzie romans, prawda? :D
    Przeskoki w czasie mi się podobają, lubię wspomnienia, jak i prorocze sny. Ogólnie wszytko, co z pozoru może gmatwać bieg wydarzeń, a na końcu nagle pojawia się ten oczekiwany efekt "AHA" :D
    Przyjemna, spokojna scenka gonitwy - jednak być może znaczy coś więcej, jak to często bywa xD
    Czy doszukując się w tym jakiejś metafory trochę przesadzam :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowy romans raczej nie, ale nie mogę wykluczyć, że gdzieś tam się jakieś wątek romantyczny przewinie :)
      Też lubię ten stan, kiedy z plątaniny pojawia się ten brakujący efekt, przynosząc efekt "AHA" :D
      Wcale nie przesadzasz, ale o tym niedługo ;)
      Bardzo dziękuję!
      Pozdrawiam

      Usuń
  21. Wiem, że póki co odpuściłaś sobie to opowiadanie, ale wierzę, że już nie będziesz poprawiała tych rozdziałów, dlatego zamierzam je w wolnym czasie przeczytać, a że teraz mam Ciebie w kolejności do czytania, to postanowiłem tej nocy się zagłębić i być na bieżąco i wyczekiwać kolejnego rozdziału.
    Tutaj niewiele się zmieniło, więc lecę do kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie - te rozdziały pozostają bez zmian, jestem ich pewna. Po prostu na ciąg dalszy trzeba będzie troszkę poczekać, bo jednak prowadzenie dwóch blogów nieco mnie przerosło, a nie chcę, aby odbiło się to na jakości rozdziałów.

      Usuń

Obserwatorzy