czwartek, 11 sierpnia 2016

2. Pierwszy strzał


Tak, każdemu się wydaje, że umrze, kiedy zostaje rozdzielony z ukochaną osobą.

— Mathias Malzieu

Wakacje powoli dobiegały swojego końca, choć zarówno Jakub, jak i Iwona do tej pory nie przejmowali się upływającymi dniami. Korzystali z nich, jak najlepiej potrafili, a ich myśli nawet na chwilę nie sięgały poważniejszych tematów, które mogłyby wywołać smutek lub inne, potworne uczucia. Beztroska królowała niepodzielnie, nie dopuszczając do głosu zdrowego rozsądku. Przyjaciele spędzali ze sobą mnóstwo czasu, nie zastanawiając się, co zrobią, gdy w końcu będą musieli się rozstać. Nie byli na to przygotowani, chociaż przecież dobrze wiedzieli, że kiedyś to nadejdzie. W gruncie rzeczy wciąż byli przecież dziećmi i wcale nie spieszno im było wkroczyć w dorosły świat. Może dlatego tak bardzo wstrząsnęło nimi, kiedy rodzice dziewczyny polecili jej, aby zaczęła się powoli pakować. Iwona ich posłuchała, lecz bez większego entuzjazmu. Cała ta przeprowadzka coraz bardziej ją smuciła, niż cieszyła, mimo że na początku nie potrafiła powstrzymać radości, gdy dowiedziała się, że została przyjęta do wymarzonej szkoły. To Kuba stłamsił część tej euforii. Aż do tego dnia nie poruszał tematu czekającej ich rozłąki, ale od kiedy zobaczył, jak przyjaciółka znosi ze strychu wysłużoną walizkę podróżną, coś w nim pękło, a wcześniejsze przekonania odeszły w zapomnienie. Zaczął marudzić, mimowolnie dorzucając do obaw, które nękały dziewczynę, kolejne wątpliwości, o jakich nawet nie myślała, zanim przyjaciel o nich nie wspomniał. Strasznie ją tym denerwował, ale nie potrafiła mu tego powiedzieć. W jakimś stopniu rozumiała, dlaczego to robi. Chciał ją przy sobie zatrzymać za wszelką cenę. Niestety, w większości podejmowanych działań przestał myśleć o uczuciach przyjaciółki.
 Naprawdę jesteś przekonana, że ten wyjazd to dobry pomysł? 
Słyszała to pytanie już dziesiąty raz w ciągu kilku godzin. Nie odpowiedziała. Jedynie przewróciła oczyma i wrzuciła kolejną rzecz do walizki, która leżała otwarta tuż przed nią. Dziewczyna włożyła w ten jeden gest całą frustrację, jaką odczuwała, odkąd tylko otworzyła oczy. Nawet nie złożyła tej bluzki tak jak trzeba. Ubranie miało się pomiąć, jeszcze zanim dotrze do celu podróży, ale Iwona wcale się tym nie przejmowała. Prawda była taka, że im mniej czasu jej pozostawało, tym więcej nabierała wątpliwości. Doszło do tego, że jednak wcale nie chciała wyjeżdżać. Cichy głosik w jej głowie podpowiadał, że na pewno nie odnajdzie się w nowym środowisku i będzie bardzo tęsknić. Również chłopak w niczym nie pomagał. Leżał na niepościelonym łóżku, gapił się w sufit i zrzędził, zamiast postarać się utwierdzić ją w słuszności tego wyboru oraz rozwiać wszelkie niepewności. Czy tak zachowują się najlepsi przyjaciele? 
 Kuba, będę przyjeżdżać do domu co weekend  tłumaczyła cierpliwie, schylając się, aby wyjąć z szuflady kolejną część garderoby. Niewiele tego już zostało. Opróżniła szafę i większość półek, zostały tylko dwie szuflady, z którymi męczyła się od samego rana. Segregowała rzeczy, dzieląc je na te, które chce ze sobą zabrać i te, które planowała zostawić w domu. Kiedy prawie kończyła, nagle zdecydowała się rozpocząć wszystko od nowa. Robiła to już trzeci raz. Grała w ten sposób na czas, choć jeszcze nikt tego nie spostrzegł. Konwersacja z Kubą, choć w tym wypadku męcząca, dawała jej natomiast kolejne powody do ociągania się.  Będziemy się spotykać dość często. 
 Ale nie codziennie. 
Westchnęła, ale nadal na niego nie patrzyła. Bała się, że kiedy to zrobi, rozpłacze się jak małe dziecko. A ona nigdy nie płakała. Cóż, w każdym razie nie przy kimś. Okazywanie słabości nadal było dla niej zbyt trudne. Nabawiła się tej cechy w wieku pięciu lat, kiedy znienawidzona ciotka zaczęła wyśmiewać ją oraz łzy, które pojawiły się na jej policzkach, gdy jako dziewczynka upadła i mocno uderzyła się w kolano. Tak naprawdę, kobieta śmiała się nie z niej, a raczej do niej, chcąc jedynie ją pocieszyć i rozchmurzyć zapłakaną twarzyczkę, ale tak małe dziecko źle zinterpretowało zachowanie starszej osoby. Iwonka pomyślała wtedy, że to jej nieszczęście bardzo ubawiło nielubianą ciotkę i od tego czasu była bardziej uważna, jeśli chodziło o wszelkie narzekania, o płaczu nawet nie mówiąc. 
 Nie, nie codziennie. W weekendy będziemy razem  potwierdziła tylko, pozbywając się z myśli przykrego wspomnienia. Nie zamierzała wdawać się w bezsensowne dyskusje, które prowadziły donikąd. Kuba i tak nie zamierzał zrozumieć. Czuła to podskórnie. 
 Tak się tylko mówi  mruknął, ciągle spoglądając w sufit. Tak jakby rozmawiał sam ze sobą.  Potem każdy weekend zmienia się w co drugi, a potem już tylko raz w miesiącu. Znam to, Iwa. Moja siostra wyprowadziła się, żeby studiować. Od tej pory jest gościem na święta. 
 Kuba.   Upomniała go.  Ja nie mam na imię Paulina i nie jestem twoją siostrą. Będę wracać. Obiecuję.
 Do tej pory spędzałem z tobą każdą wolną chwilę. 
Nutka pretensji zabrzmiała w głosie chłopaka, co wywołało u niej przypływ wściekłości. Postawa przyjaciela wyprowadziła ją z równowagi i rozdrażniła do tego stopnia, że upuściła trzymaną do tej pory w rękach bluzkę. Iwona popatrzyła na znoszony materiał ze złością. Powoli przestawała wytrzymywać w obecności Jakuba. Dlaczego on nie mógł jej zrozumieć? Ona by go wspierała, niezależnie od tego, jaką decyzję by podjął. Zawsze to robiła. Dla niego najwyraźniej podobne poświęcenie było zbyt wielkim obciążeniem. Nie widział niczego poza czubkiem własnego nosa.
— Nie wierzę, że jesteś tak wielkim egoistą! 
Powiedziała to. Nie chciała, ale słowa same, bez udziału woli, wyrwały się jej z ust i zawisły między przyjaciółmi na jedną, potworną chwilę. Iwona jeszcze nigdy go o to nie oskarżyła. Kuba nie wiedział, że dziewczyna jest do tego zdolna. Ona sama nie była tego świadoma i było jej z tego powodu głupio. 
 Jestem egoistą?  spytał, nie dowierzając w usłyszane zarzuty. Patrzył na nią uważnie, ale ona unikała jego wzroku, jakby bojąc się, że to, co zobaczy, znacznie ją przerośnie. Bała się, że Jakub ją znienawidzi.  Ja najpierw porozmawiałbym z najlepszą przyjaciółką, zanim podjąłbym tak ważną decyzję, a ty zadecydowałaś o wszystkim sama!
 To moje życie!  Niemal krzyknęła. Miała dość jego dziecinnego zachowania i bolał ją brak zrozumienia ze strony przyjaciela.  Ty go za mnie nie przeżyjesz, więc pozwól mi to zrobić tak, jak chcę i umiem najlepiej.
 A co z moim życiem?  spytał cicho, podchodząc do niej. Nadal na niego nie patrzyła, po prostu słyszała, że wreszcie wstał z łóżka i zbliżył się na kilka kroków. Zdradziły go stare sprężyny w materacu skrzypiące pod ciężarem ciała oraz leciwe drewno ułożone na podłodze, które wydało przeciągły jęk, gdy nastąpił na niewłaściwą deskę.  Zabierasz ze sobą jego sporą część, wiesz o tym? Ja...
Zawahał się. Jak miał jej powiedzieć o wszystkim, co dzieje się w jego duszy i sercu, skoro sam tego nie rozumiał? Nie umiał nazwać własnych uczuć. Wszystko mu się mieszało.
 Co ty?  wyszeptała, czując, że coś ściska ją w gardle.
 Nieważne — uciął i podszedł bliżej.
Zadrżała, gdy stanął tuż za nią. Był tak blisko niej, że niemal czuła jego ciepły oddech łaskoczący jej czułą skórę na karku. Jakub potrafił czarować postawą i głosem, a ona była tego jak najbardziej świadoma, bo ulegała mu mnóstwo razy w różnych kwestiach. Jednak ta sprawa stanowiła coś stanowczo zbyt ważnego, aby tak po prostu odpuścić. Zamierzała walczyć i jeszcze raz spróbować przemówić przyjacielowi do rozsądku. 
 To bezsensu, Kuba  stwierdziła, odszukując jego odbicie w lustrze umieszczonym na szafie przed sobą. Patrzył prosto na nią, więc ich spojrzenia mimowolnie się ze sobą skrzyżowały. Iwona natychmiast uciekła przed nim wzrokiem.  Nie chcę się z tobą znowu kłócić. Nie ma o co. Decyzja już zapadła i ja jej nie zmienię.
Wiedziała, że to do niego nie dotrze, a on sam nie odpuści tak łatwo, jednak i tak żal ścisnął jej serce, gdy Kuba wypowiedział jedną, jedyną prośbę błagalnym tonem:
 Zostań.
Nie często ją o coś prosił. Musiało to być coś naprawdę ważnego, aby posunął się do takiego zagrania, a ta sytuacja wymagała wszelkich starań. Czuł, że dziewczyna nie będzie w stanie mu odmówić, dlatego zdziwił się, gdy zacisnęła usta w wąską linijkę. Zawsze właśnie w ten sposób wyrażała swój sprzeciw. Wcale nie krzykami czy obrażaniem się, ale poprzez zaciętą minę. 
 Nie mogę. Wiesz doskonale, że nie mogę. Nie wymagaj tego ode mnie.
Pokręciła głową, nadal stojąc do niego tyłem. To była pewnego rodzaju ucieczka. Nie musiała patrzeć mu prosto w twarz, więc mogła kłamać do woli. Kuba wiedział, co dziewczyna próbuje w ten sposób osiągnąć i to go zdenerwowało. Chwycił ją delikatnie, lecz zdecydowanie za ramiona, po czym odwrócił w swoją stronę. Była niziutka, o głowę niższa od niego, ale pod względem zaciętości to on ustępował jej. Mimo to stojąc z nią twarzą w twarz, odzyskał utraconą przewagę. Jakub wiedział bowiem doskonale, że bliskość peszy Iwonę jak nic innego i w takich warunkach nie będzie potrafiła go oszukać. Wcale się nie pomylił, bo na policzki dziewczyny natychmiast wyskoczyły rumieńce, jasno świadczące o tym, że przekroczył granicę, którą ona uznawała do tej pory za nieprzekraczalną. Spojrzała na niego na wpół pytając, na wpół oskarżając, a w jego błękitnych tęczówkach zamigotały czułe nutki.
 Nie będę rozmawiał z twoimi plecami  wytłumaczył cicho i spokojnie.  Spójrz na mnie i powtórz to, co powiedziałaś. Chcę widzieć, że mówisz szczerze.
 Nie zmienię decyzji, Kuba  powtórzyła, starając się patrzyć mu w oczy, choć nie do końca wyszło to tak, jak sobie zaplanowała. Nie wytrzymała jego badawczego spojrzenia zbyt długo, a jej głos zadrżał, gdy wypowiadała to krótkie zdanie, zdradzając tym samym, jak wiele wątpliwości ją trapi. On to natychmiast wyłapał. Dziewczyna nigdy nie umiała kłamać. Nie przy nim. Nie, kiedy ich twarze dzieliły centymetry. Kłamstwo potrzebowało przestrzeni. 
 Tak myślałem  mruknął z satysfakcją, a w jego oczach na chwilę zatańczyła ulga.  Ty wcale nie chcesz wyjeżdżać. Iwuś, jeszcze jest czas, żeby się wycofać. Powiedz rodzicom, że jednak wybierasz nasze miejscowe liceum i problem z głowy.
 Nie mogę.  Spojrzała na niego z rozpaczą. Próbowała do niego dotrzeć. Chciała, aby przestał jej to utrudniać, ale on nie miał takiego zamiaru. Męczył ją dalej, choć widział, że przyjaciółka nie daje już sobie rady.
 Nie, Iwona. Możesz  powiedział, powoli tracąc cierpliwość. Dziewczyna irytowała go swoim zaślepieniem oraz nieziemskim uporem. Kuba dobrze wiedział, że Iwona zacznie żałować podjętej decyzji jeszcze zanim dotrze na miejsce i chciał ją przed tym uchronić. Ona tego nie widziała, a to wywoływało w chłopaku frustrację.  Ty po prostu nie chcesz tego zrobić.
 Dobra  westchnęła, a on niemal się uśmiechnął. Pomyślał, że zmądrzała i że wreszcie coś do niej dotarło. Chciał ją przytulić, ale ona go odsunęła.  Masz rację. Nie chcę. Nie chcę tutaj zostać i zmarnować życia w tej zabitej dziurami wsi. Pragnę się rozwijać, Kuba. Tamta szkoła mi to umożliwi, a tutaj co mnie czeka? To idiotyczne liceum, gdzie poziom jest tak żenująco niski, że co drugi nie zdaje matury? 
 Ja tam idę.
Spojrzała na niego ostro, a on wytrzymał to spojrzenie. Znał zdanie przyjaciółki na temat miejscowej szkoły. W końcu wielokrotnie namawiała go, aby wyjechał razem z nią. On uznał to za bezsensowne. Wyjeżdżać można na studia, a nie do szkoły średniej. Tutaj chodziło tylko o zdanie matury. Ten etap nauki nie decydował o przyszłości. Przynajmniej tak mu się wydawało. Ona miała na ten temat zupełnie inne spojrzenie. Mówiła mu o nim tysiące razy. Teraz też wiedział, co dziewczyna powie, ale usłyszane słowa i tak go zabolały:
 Mam większe ambicje.
Tak jakby uznawała, że on nie ma żadnych planów i nic nie chce w życiu osiągnąć. Kilka razy już kłócili się z tego powodu, bo prawda była taka, że oboje cierpieli na nadmiar ambicji, a wrodzona upartość jedynie ją wzmacniała.
 Twierdzisz, że nie zależy mi na przyszłości?  spytał urażonym tonem.
 Wcale tego nie powiedziałam  zaprzeczyła. 
Była zirytowana, że wmawiał jej coś, co nigdy przez jej usta nie przeszło. Coś, czego by mu nigdy nie zarzuciła. 
 Ale to miałaś na myśli!
 Teraz zamieniasz się w jasnowidza i wiesz, o czym myślałam?
 Całkiem ci odbiło. Wychodzę.
Kiedy opuścił pokój, zatrzaskując za sobą drzwi, cała złość, którą Iwona odczuwała podczas tej kłótni również zniknęła. Dziewczyna opadła na łóżko, ciężko wzdychając. Nie rozumiała, co się z nimi stało. Przecież kiedyś potrafili się dogadać w każdej sytuacji, a nawet, kiedy o coś się pokłócili, nie odchodzili od siebie tak bez słowa. Jedno nie potrafiło zostawić drugiego, dopóki sytuacja na nowo nie stała się klarowna. Tym razem Jakubowi nie sprawiło to problemu. Opuścił ją, zostawił z premedytacją, wiedząc, że ona sama sobie z tym wszystkim nie poradzi. Odszedł, chociaż do tej pory byli nierozłączni. Nigdy się nie rozstawali na dłużej. Zawsze trzymali się razem. Kochali się. Jak rodzeństwo. 
Kiedy Iwona musiała przejść wycinanie migdałków, on uciekł z domu, aby móc posiedzieć przy jej łóżku w szpitalu odrobinę dłużej. Potem dostał za to szlaban i nie mogli się odwiedzać przez jakiś czas, więc pisali krótkie zdania na dużych kartach i przystawiali do szyb w swoich oknach. Mieli bowiem to szczęście, że mieszkali obok siebie, a ich sypialnie znajdowały się na jednym poziomie, tuż naprzeciwko. Nie był to jednorazowy wyskok. Bowiem, kiedy nauczycielka wysłała Kubę do dyrektora za wypuszczenie z klatki szkolnej papugi, Iwona wyrzuciła z akwarium rybkę, aby móc iść razem z nim. Nie lubili się rozstawać chociaż na chwilę. W podstawówce często nocowali u siebie nawzajem, chociaż mieszkali tuż obok. Rozbijali wtedy namiot w ogródku pomiędzy domami i siedzieli przed nim do późna, bawiąc się zabawkami lub zgadując nazwy gwiazd. Czasami je wymyślali, bo nie znali ich wszystkich. Do tej pory pamiętała, jak wylegiwali się na trawie, a jego brzuch stanowił dla niej najwygodniejszą poduszkę na świecie. Wspominała, jak Kuba bawił się jej włosami, próbując niezdarnie stworzyć z nich warkoczyk. Lubiła jego dotyk, lubiła wszystkie te spotkania. Z czasem jednak odrobinę dorośli i poluzowali nieco łączącą ich więź, ale wciąż byli dla siebie niezwykle ważni. Tak przynajmniej wydawało się jej do tej pory.
Tym razem Kuba ją rozczarował i potwornie zranił. Iwona liczyła jednak na to, że chłopak zrozumie swój błąd. Zrozumie, przeprosi, a może nawet zacznie zachowywać się jak normalny człowiek. Że zrobi to jeszcze zanim opuści jej dom. Dlatego zbiegła na dół, mając szczerą nadzieję, że przyjaciel został. Niestety, wcale go tam nie zastała. Chociaż rozglądała się uważnie, nigdzie go nie widziała. Zauważyła za to, że na kanapie siedzą jej rodzice i z wielkim przejęciem oglądają coś w telewizji. Iwona przełknęła rozczarowanie, po czym przeszła do salonu. To, co z takim zainteresowaniem oglądała jej rodzina, wyglądało trochę, jak podrzędny film akcji i to dość nędznie nakręcony. Obraz nie był wyraźny - drżał, rozmywał się, a kadry nie były dopracowane, tak jakby kamerzysta nie był do końca zdecydowany, na czym powinien skupić uwagę widza i na co nakierować obiektyw kamery. Dziwne błyski, głośne trzaski oraz krzyki wywoływały niepokój. Kubie by się to spodobało. On gustował w podobnym kinie. Iwonę to nudziło. Kiedy na lekcji historii nauczycielka włączyła im film dotyczący drugiej wojny światowej, niemal usnęła. Żałowała poległych, podziwiała ich odwagę, ale nie chciała wracać do przeszłości. Dużo bardziej interesowała ją przyszłość, a to co działo się kiedyś nie miało dla niej aż tak wielkiego znaczenia. Teraz też nie zamierzała poświęcać temu zbyt wiele czasu, ale gdy zamierzała odejść, coś zwróciło jej uwagę.
 Co to?
Zatrzymała się tuż za oparciem kanapy i spojrzała z nieufnością na telewizor, gdy dostrzegła logo wiadomości w górnym prawnym rogu ekranu. To nie był zatem żaden batalistyczny film, a raczej coś znacznie gorszego, bo w pewnym stopniu realnego. Coś, co cisnęło się jej na usta, ale nie potrafiła wymówić tego zapomnianego słowa. 
 To? Nic. W każdym razie nic złego. Nie powinno cię interesować.
Ojciec dziewczyny chwycił pilot, aby przełączyć program, ale nie zrobił tego dostatecznie szybko. Zanim zdążył, ona spostrzegła postać małego chłopczyka, który płacze i rozgląda się rozpaczliwie dookoła, ściskając w ramionach pluszowego misia, a potem pada na ziemię powalony jednym, celnym strzałem. Krew natychmiast zaczęła wypływać z rany tuż nad sercem, zalewając niewinne ciałko oraz brudząc już i tak obszarpane ubranie maluszka. Nikt nie starał się mu pomóc. Tak jakby inni ludzie nie istnieli, a przecież byli obecni, widzieli to wszystko. Kręcili się gdzieś z boku, spiesznie mijając umierającego chłopczyka. Kamerzysta sfilmował bardzo dokładnie ich znieczulicę, a może i bezradność.
Iwona spojrzała na ojca z przerażeniem, ale on udawał, że niczego nie zauważył. Przełączył kanał, po czym objął swoją żonę ramieniem i skupił całą uwagę na teleturnieju, który właśnie się rozpoczynał. Kobieta nie zaprotestowała, choć Iwona była przekonana, że również na jej twarzy odmalował się strach.

49 komentarzy:

  1. O trafiłam jako pierwsza ^^ Często zaglądałam, myślałam że zapadłaś się pod ziemie, ale jesteś. Zaczęłam czytać, ale raczej dziś nie skomentuję. Mojemu komputerowi zachciało się zepsuć ;-; nie polecam. Jutro nadrobię komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie - zapadac się pod ziemię nie zamierzam. Po prostu mialam masę nauki do egzaminów dlatego moja obecność na blogach była znikoma. Teraz będzie lepiej :)

      Usuń
    2. Ważne że jesteś. matura przede wszystkim. Trzymam za ciebie kciuki.
      Wracając do rozdziału! Akcja dzieje się 6 dni przed moimi urodzinami ^^ nieźle trafiłaś ;) Ale wracając na ziemię. Żal mi rozłąki z Kubą. Wiem jak to jest rozstawać się z najbliższym przyjacielem. Jednak mi udało się utrzymać z nią kontakt do dziś mimo iż nie mam facebook'a, tweetera czy czegoś takiego. Może to być dziwne, ale Iwona dobrze postępuje idąc do szkoły, o której marzy. Dobre liceum to dobre studia a bynajmniej ja tak uważam. Niech się dziewczyna kształci. Współczuję jej jednak mieszkania na wsi. Pochodzę ze stolicy Polski, nie wiem jak to jest. Znam kilka osób, które dojeżdżają do pracy/ szkoły z miasteczek i wsi. Czasami jest tak że jest jedna szkoła na kilka wiosek. Szkoły te przeważnie nie mają wysokich notowań.
      Bardzo silnie przeżywają tą rozłąkę. Nie dziwię się poniekąd Kubie. Po tylu latach ktoś nagle wyjeżdża. Powinien się jednak cieszyć że ma możliwość powrotu na weekend, tak to zerwaliby ze sobą kontakt całkowicie.
      Iwona zdawał się być delikatną kobietą. Tutaj gra twardą. Czasami nie powinno się ukrywać emocji, ale po wyjaśnieniu sytuacji z ciotką, która nie miała zbyt dobrego podejścia do dzieci, rozumiem to. Wzruszyło mnie to jak się kryją i jakie mają sposoby na komunikowanie się podczas kary. To słodkie mimo iż mieli niewiele lat. Zwłaszcza ten "camping" pomiędzy domkami :D
      No to chyba tyle! Czekam na kolejny rozdział, ale tu mam problem i od razu Cię o nim informuję. Widzę że ma się on pojawić 15.07. W tym czasie będę na 3 tygodniowym wyjeździe. Mam nadzieję że dużego kłopotu Ci to nie sprawi jeśli nadrobię to po 26.07?
      Życzę mnóstwa pomysłów i dobrych wyników egzaminów :)

      Usuń
    3. (Nie)dziękuję, żeby nie zapeszyć!
      Też myślę, że Iwona postępuje słusznie, choć rozstania zawsze są bolesne. Zwłaszcza, że w ich przypadku zachowywali się bardziej jak rodzeństwo spędzając ze sobą niemal cały wolny czas.
      Iwonka bardzo często gra i udaje inną niż jest naprawdę. Kuba po części zdaje sobie z tego sprawę. Wie, że łatwo ją zranić i na ogół wie, jak się zachować. Tutaj trochę poniosły go emocje, bo jednak nie wszystko poszło po jego myśli. Świadomość, że niedługo będzie ich dzielić tak wielka odległość nieco go przeraziła ;)
      I co ty! Nie ma żadnego problemu. Sama często mam większe poślizgi w komentowaniu, więc jedynie mogę ci życzyć miłego wyjazdu. O nic się nie martw ;)
      Dziękuję bardzo i pozdrawiam!

      Usuń
  2. Jak Ty świetnie piszesz... Te opisy uczuć i wewnętrznego rozdarcia bohaterów są mega ;)
    W jednym miejscu lub dwóch coś chyba przecinki były nie tak, ale może mi się zdaje. W końcu dość późno i mózg słabiej pracuje :D
    Słowa dobrze dobrane i nie ma się do czego przyczepić ;) no może tylko do tego, że Iwona nie trzasnęła Kuby czymś ciężkim, np. tą leżącą obok walizką. Ja bym chyba tak zrobiła. Cierpliwości do takich ludzi nie mam ;)
    Pozdrawiam i życzę weny ;)
    Only [Nemezis]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Co do przecinków całkiem możliwe, że gdzieś coś nie zagrało, bo interpunkcja jest moją wielką słabością.
      Kuba to jeszcze bądź co bądź dziecko i zachowuje się strasznie dziecinnie. Ja też najchętniej bym go udusiła, a Iwona zasługuje na medal za cierpliwość ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Medal, puchar albo jeszcze coś większego ;)
      Only [Nemezis]

      Usuń
  3. Kuba zachowuje się egoistycznie, nie da się ukryć, ale z pewnością bardzo mu zalzy na przyjaciółce i zastanawiam sie powaznie, czu on nie czuje czegos mocniejszego wobec niej. Dziewczyna napradę nie jest pewna tego wyjazdu,mto widac, zas,tanawia, się tylko, czy to przez przyjaciela czy przez inne wahania.... Moze i tak nie wyjechać, jesli szykuje się jakas... Wojna? Bo chyba to przedstawiono w telewizji, skoro to był wiadomosci? Z drugiej strony mogły pokazywać jakies wydarzenia z dalekich regionów, ale to chyba jie w tym przypadku.... Z niecierpliwoscia czekam na cd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuba zachowuje się głównie dziecinnie, ale egoizmu też nie można mu odmówić ;) Bardzo mu zależy na przyjaciółce, a czy czuje do niej coś więcej? Chyba jeszcze nie, ale nie jest mu ona obojętna.
      Co do reszty twoich przypuszczeń - ani im nie zaprzeczę, ani ich nie potwierdzę.
      Dziękuję za komentarz!
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Zdasz na pewno! Nie ma co się załamywać :) Oczywiście życzę powodzenia.

    Świetny rozdział. Chyba wreszcie pojawi się ta tytułowa wojna. Zastanawia mnie czy zacznie się przed wyjazdem Iwony, czy może poczeka jakiś czas. A może ta wojna wcale ich nie dogoni? Sama nie wiem, czekam na dalsze rozdziały, żeby moje wątpliwości mogły się rozwiać.
    Muszę powiedzieć, że Kuba mi się podoba. Może faktycznie jest egoistyczny, może rzeczywiście nie daje jej poczucia bezpieczeństwa (w sprawie tej wyprowadzki), ale martwi się o nią. Chce, aby była przy nim. Pragnie, żeby z nim została. Myślę, że z tego coś będzie i przyszłość to pokaże. Tylko szkoda,a że nie ma takich wielkich planów jak ona. Chociaż sama nie rozumiem, dlaczego miałabym wyprowadzać się z domu wcześniej niż przed studiami to jednak staram się to ogarnąć. Widać są ludzie ambitni i ambitni bardziej, parafrazując tytuł nowego filmu z moim ulubionym amerykańskim komikiem.
    Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas pokaże :D Ja jestem takim człowiekiem, że wolę nastawić się na porażkę, a potem ewentualnie cieszyć się z własnej pomyłki, niż rozczarować, gdyby jednak moje obawy stały się prawdziwe. Wiem, że na dłuższą metę jest to męczące, ale chyba nie potrafię inaczej ;)
      Masz rację. Tytułowa wojna błysnęła gdzieś w tle, ale to jeszcze nie to. Nie zdradzę, w którym momencie pokaże całą swoją potęgę, ale mam nadzieję, że będzie ciekawie ;)
      Ja Kubę z rozdziału na rozdział lubię coraz bardziej, ale przez tą moją sympatię, jego postać troszeczkę traci. Bo ja wielbię wszelkie marudne, chamskie postaci, z którymi normalny człowiek nie potrafi choćby wytrzymać. Mam nadzieję, że Jakub nie okaże się w końcu tak potwornym potworem, jakie uwielbiam :D Moglibyście tego nie wytrzymać!
      Kuba rzeczywiście martwi się o swoją przyjaciółkę. Mając ją obok siebie mógł jej pomóc, ochronić, a kiedy zacznie dzielić ich większa odległość, to straci tą kontrolę. To go niepokoi.
      W sprawie wyprowadzki - mam to samo :D Moja koleżanka wyprowadziła się do sąsiedniego miasta, bo koniecznie chciała iść do artystycznej szkoły. Ja chociaż mam swoje ambicje i to wcale nie mniejsze, to chyba nie zdecydowałabym się na taki wyjazd. W końcu to studia są najważniejsze i to dla nich zdolna jestem opuścić rodzinne miasto :D
      Bardzo dziękuję za komentarz!
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Też nie lubię nastawiać się na zwycięstwo, bo nie lubię przegrywać, więc jeśli mogę się przed tym bronić to będę. Chociażby w taki sposób.
      Ja za to facetów idealizuję :D

      Usuń
  5. Hejo :)
    Zgadzam się, że Kuba zachował się dziecinnie i zdecydowanie popieram Iwonę. Są młodzi, powinni się rozwijać, przecież nie mogą spędzić na wsi całego swojego życia. A dla Iwony to też jest ciężka sytuacja - w końcu będzie musiała odnaleźć się w całkiem nowej sytuacji i dobrze by było gdyby Kuba pomógł jej się w tym odnaleźć.
    Jednak tak troszeńkę go rozumiem. Dla niego to też jest duża rewolucja i może po prostu nie chce dorastać...
    Swoją drogą, ciekawi mnie, jaki wątek szykujesz oprócz relacji Iwona-Kuba :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz!
      Kuba zdecydowanie nie chce dorastać, choć może już powinien. No, ale jest jeszcze w takim wieku, że zupełnie inne wartości są dla niego najważniejsze. Iwona jest trochę bardziej dojrzała. Patrzy przyszłościowo, chociaż to też nie jest w jej przypadku najlepsze, bo zapomina w tej całej pogoni o przeszłości.
      Jaki inny wątek? Zobaczycie niedługo!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Kolejny rozdział! Cieszę się z Twojego przypływu weny, bo naprawdę Ci wyszedł. Nie wiem, czy brzmi to dobrze, ale nie będę się nad tym rozwodzić...
    Cóż Jakub rzeczywiście ma charakterek. Nie ma co, jak czegoś chce to potrafi o to walczyć po trupach (oczywiście w metaforycznym tego stwierdzenia znaczeniu). Co prawda nie wygrał tej bitwy z Iwoną, ale przynajmniej utwierdził się w przekonaniu, że przyjaciółka naprawdę nie chce wyjeżdżać. Znaczy się chce, ale "koszty" tej decyzji ją przytłaczają. Sama nie wiem, jakbym zareagowała, gdyby chłopak próbował mnie zatrzymać w domu. Mam wrażenie, że słowa Jakuba nawet lepiej zadziałałyby niż rodziców... Niemniej jednak widać, że dziewczyna jest uparta i stawia na swoim. Ma za to u mnie dużego plusa. Tym bardziej, że potrafi dokonywać decyzji pod sporą presją (Oj Kubuś nie ułatwia!).
    Zaintrygowałaś mnie końcówką. Mam wrażenie, że teraz będę normalnie czatować na ciąg dalszy. Wydaje mi się, że zapowiada się wojna... No dobra bardziej niż wydaje. Swoją drogą już teraz wiem do czego odnosił się tytuł tego rozdziału...
    Zastanawia mnie reakcja ojca Iwony. Fakt - chce bronić córkę przed przykrymi informacjami, ale o wiele trudniej będzie mu ją bronić przed rzeczywistością. Tym bardziej, że próbuje zataić jej wygląd. Te wiadomości są chyba dość istotne dla dalszego życia bohaterów? Przynajmniej ja mam takie wrażenie...
    Nie przedłużając - rozdział świetny, naprawdę przyjemnie mi się go czytało. Chyba najbardziej podobała mi się sytuacja w pokoju Iwony, no może dopóki nie pokłóciła się bardziej z Kubą :) No i czekam na ciąg dalszy, a tymczasem życzę Ci ogromnych pokładów weny! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Kubuś charakterek ma i uparciuch z niego straszny, ale z Iwony również. W takim starciu chyba nie może być wygranych.
      Ciężko mi odpowiedzieć na twój komentarz, nie zdradzając przy tym połowy fabuły :D No, ale masz rację. Zresztą chyba nie ma, co udawać, skoro cytat w ramce bloga właśnie na to wskazuje, a i w opisie tego opowiadania podałam kolejne szczegóły ;) Wojna będzie, ale co i jak - to na ten moment pozostanie jeszcze na chwilę moją słodką tajemnicą ;)
      Tytuł rozdziału jest dość metaforyczny, bo wystrzał, który zabił to dziecko z całą pewnością nie był pierwszy w całym tym konflikcie zbrojnym, ale Iwona pierwszy raz zobaczyła podobne okrucieństwo na własne oczy.
      Reakcję ojca dziewczyny ciężko racjonalnie wytłumaczyć. Chce bronić córkę - to na pewno, ale czy tylko? Może to zwykła znieczulica, a może coś więcej. Zobaczycie sami ;)
      Można powiedzieć, że właśnie od tych informacji zacznie się właściwa akcja, więc zdecydowanie ważne dla bohaterów :)
      Jeszcze raz bardzo dziękuję! Cieszę się z twojej obecności!
      Pozdrawiam :*

      Usuń
    2. Gdy się zetknie dwoje upartych ludzi, to zdecydowanie ciężko szukać wśród nich "zwycięscy". Niemniej przyjemnie mi się czyta takie starcia :)
      Ja właśnie jestem najbardziej ciekawa tego "co i jak" odnośnie tej wojny. Ale postaram się poczekać, co innego można zrobić? Mam nadzieję tylko, że nie będę musiała tego długo robić. Jakby nie było strasznie interesuje mnie też ta właściwa akcja.
      Tak więc do napisania! Ja też się cieszę ze swojej obecności :) :*

      Usuń
    3. Długo czekać nie będziesz musiała, obiecuję! Jeżeli uda mi się dokończyć rozdział wcześniej, to dodam go przez 15 lipca :D

      Usuń
  7. Jestem. Wybacz, że tyle to trwało, ale dopiero teraz znalazłam czas, by przeczytać Twoje opowiadanie.
    Po pierwsze - bardzo podoba mi się adres bloga. Te dwa słowa tworzą razem takie nieco poetyckie sformułowanie, które sprawia, że od razu mam w głowie kilka wizji tego, czego mogłabym się spodziewać po tym opowiadaniu.
    Urzekł mnie Twój styl. Jest nieco poetycki, ale nie przesadzony, pełen emocji, pięknych sformułowań, bogatego słownictwa i wszystkiego tego, co sprawia, że ma się ochotę czytać i czytać.
    Widać, że Kuba jest zakochany w Iwonie i wcale nie uważam, żebyś wykreowała go na chama. On po prostu nie wyobraża sobie, że dziewczyna mogłaby wyjechać i go zostawić, że nagle zabrakłoby jej w jego życiu, a przynajmniej w znacznej jego części, bo przecież widywanie się w weekendy to nie to samo co spędzanie ze sobą każdego dnia. A Iwona też nie była zbyt miła, kiedy zasugerowała Kubie, że ma o wiele mniejsze ambicje od niej i nie zależy mu na dobrze zdanej maturze i świetnej przyszłości.
    Zastanawiam się, czy te wiadomości będą miały znaczny wpływ na fabułę. Wydaje mi się, że tak, przynajmniej takie mam odczucia ze względu na prolog. Odnoszę wrażenie, że Kuba zginął na wojnie, więc może wstąpi do wojska...? Ale może się mylę, w każdym razie pewnie dowiem się wszystkiego już wkrótce.
    Cieszę się, że zajrzałaś do mnie i zostawiłaś po sobie komentarz, bo dzięki temu miałam okazję zapoznać się z "nieobecnym jutrem". Z wielką niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego rozdziału, który, mam nadzieję, pojawi się jak najszybciej.

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczać nie mam czego, mogę jedynie podziękować, że zajrzałaś i zdecydowałaś się zapoznać z tym, co tutaj zamieszczam. Jestem ci za to niewypowiedzianie wdzięczna!
      Przyznam się, że nad adresem bloga długo się nie zastanawiałam i jest chyba jedyną rzeczą, co do której nie miałam wątpliwości. Jakoś tak przyszedł mi na myśl i trafił do serducha.
      Kuba sam by się do tego nie przyznał, ale zdecydowanie to, co czuje do dziewczyny wykracza poza ramy zwykłej przyjaźni ;) Doskonale rozszyfrowałaś jego tok myślenia.
      Iwona natomiast straciła cierpliwość i stąd to nieprzemyślane zdanie. Miła nie była, ale myślę, że w jakimś stopniu da się zrozumieć to jej zachowanie.
      Nie potwierdzę ani nie zaprzeczę twoim dalszym teoriom ;) To wszystko wyjdzie z czasem.
      Ja też się cieszę, że twój blog został mi polecony i przez to mogłam przeczytać to, co tworzysz ty. A jest to wspaniałe! Masz świetny styl pisarski, a co za tym idzie jeszcze większą przyjemność sprawił mi twój komentarz. Cieszę się, że postanowiłaś tu wpaść.
      Bardzo, bardzo dziękuję.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Jako napisała, tako zrobiła. Aż sama się dziwię, że tak szybko. :D
    Ale niestety to tylko i wyłącznie Twoja wina. Bo jakiś taki krótki ten rozdział :(
    I tak, jesteś niefajna. Zawsze zepsujesz dobre, miłe postacie. Zawsze. i jak tu Cię lubić :(
    No, ale chociaż nie jest za słodko i przyjemnie. ;D
    Ogólnie mimo wszystko jakoś tak spodobał mi się charakter Iwony. Uparta i wie, czego chce. A to jest najważniejsze. No cóż, mniej więcej też mam takie cechy (po tatusiu!).Natomiast Kuba wykazał się egoizmem, ale ja go rozumiem. Kiedy odchodzą od nas ludzie, których kochamy i z którymi spędziliśmy najlepsze chwile życia, po prostu tak reagujemy. Jesteśmy źli, że to wszystko się tak kończy, że nie możemy temu zapobiec. Nawet, jeśli wiemy w głębi serca, że to, co mówimy, czego chcemy, jest złe, to i tak to mówimy, raniąc bliskich. Tak jak najzwyczajniej łatwiej, aniżeli powiedzieć prawdę. Że rozumiemy doskonale i się na to zgadzamy. Mamy po prostu nadzieję, że mimo wszystko zostaną przy nas. Niestety życie bywa okrutne i tak się nie dzieje, a jedynie cierpią na to więzi z innymi.
    Mam nadzieję, że mimo wszystko między nimi się jakoś ułoży.
    Ale i tak najbardziej czekam na ten właściwy wątek. Ciekawi mnie, co tym razem wymyśliłaś. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :D
      Wiem, że krótko, ale pisanie tych początkowych rozdziałów to dla mnie istna tragedia. Nie mówię, że z dalszymi będzie lepiej, ale mam nadzieję, że się rozkręcę ;)
      Iwona jest uparta, ale czy ja wiem, czy ona wie, czego chce? :D Chyba nie do końca, bo w innym przypadku nie miałaby tylu wątpliwości!
      No, a Kubie egoizmu faktycznie odmówić nie można. No, ale to dzieciak! Kiedy coś nie idzie po jego myśli, to obraża się i buntuje. Może kiedyś mu to przejdzie, a może wcale ;)
      Bardzo mądrzej to ujęłaś. Zgadzam się z twoimi słowami w zupełności.
      Powiem ci, że ten właściwy wątek zaczyna mnie przerażać :D Jest tak abstrakcyjny, że nic głupszego chyba wymyślić ta moja rozbuchana wyobraźnia nie mogła! No zobaczymy czy mnie to nie przerośnie ;)
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  9. Zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej informacji tu: http://justice-is-done.blogspot.com/2015/06/liebster-award.html
    Gratuluję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochana! Jak znajdę chwileczkę to postaram się odpowiedzieć na pytania!

      Usuń
  10. Skończyłam!
    Dobra, cofam to co napisałam pod pierwszym rozdziałem. Jakub jednak robi jej wymówki i jakoś średnio stara się ją rozumieć. Z resztą tak jak ona. Zaparła się i żadne prośby jej nie ruszają. Chociaż jego zachowania też nic nie usprawiedliwia.
    On zachowuje się jak ostatni egoista, a ona jak uparty osioł. Chociaż upartość to bardzo ważna cecha charakteru, bo bez tego czasami trudno do czegokolwiek dojść. Mam jednak dzieje, że oboje pogodzą się z tą rozłąką i niecierpliwie będą oczekiwać weekendów. :)
    Chociaż po tym, co Iwona zobaczyła w telewizji obawiam się, że dłuższa edukacja nie będzie jej dana.
    Aż się popłakałam, kiedy przeczytałam o tym biednym chłopczyku, który zapewne rozglądał się za swoją Mamą... Jak możesz tak robić? ;-;
    Myślę jednak, że prawdziwą wściekłość i żal obudziłabyś we mnie, gdybyś uśmierciła jakiegoś psiaka lub jakiekolwiek inne zwierzę. xd Więc proszę... Nie rób tego, bo moje serce tego nie zniesie. Mówię tak w razie czego. :D
    To co? Idę otrzeć łzy po tym biednym maluszku i czekam niecierpliwie na kolejny rozdział. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że udało mi się wszystko nadrobić. :*
    Życzę mnóstwa weny i pozdrawiam! <3
    PS. Przepraszam Cię bardzo za te nieogarnięte komentarze. Mnóstwo w nich powtórzeń i mało sensu, ale mam nadzieję, że nie pogniewasz się na mnie. Za bardzo jest gorąco, żebym pisała w miarę ogarnięte rzeczy.
    Miłego dnia! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Kuby chyba jednak dotarło, że ona naprawdę wyjeżdża. Wcześniej to rozstanie wydawało mu się odległe i nieprawdziwe. Stąd takie, a nie inne zachowanie. Ale masz rację - on jest po części potwornym egoistą, a ona potwornym uparciuchem.
      Nie, nie zdradzę, jak potoczą się losy Iwony. Nie ma mowy :D
      Wiem, jestem potworem, który uśmierca małe dzieci. No, ale takie są realia wojny - jest cholernie sprawiedliwą suką, wszystkich traktuje w jednakowy sposób. Dorosłych i dzieci, kobiety i mężczyzn. Nie ma wyjątku, jeżeli chodzi o jej okrucieństwo. Psa nie zabiję ani innego zwierzątka :D Wtedy również moje serce zostałoby pociachane na jeszcze drobniejsze kawałeczki.
      Ja się cieszę, że postanowiłaś to wszystko nadrobić i jest mi bardzo miło z powodu tych wszystkich miłych komentarzy. Fajnie, że ci się podobało!
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
    2. PS.
      Piszesz coś obecnie, czy raczej skupiasz się na tworzeniu zwiastunów? Bo właśnie to spostrzegłam u ciebie na profilu.
      Wgl. to ostatnie wychodzi ci wręcz fenomenalnie i może kiedyś znajdziesz chwilę, żeby stworzyć jakiś i dla mnie, co ty na to? :D

      Usuń
    3. Piszę, ale raczej będę niedługo kończyć obydwa obecne blogi, więc raczej nie będzie Ci się chciało tego nadrabiać. c; Za to zdradzę Ci tajemnice, że Titanica napiszę całkowicie od początku, zmieniając niektóre sprawy. Poza tym przeczytałam wszystkie rozdziały i śmiałam się sama ze swoich opisów. xd Jednak trzy lata temu pisałam inaczej niż teraz. xd
      A co do zwiastunów to właśnie zamknęłam ten rozdział, bo mam nowy laptop z Windows 8 i nie działa mi program, ale myślę, że Mama użyczy mi swojego jeszcze ten jeden raz. :D
      Śmiało mogę zrobić.
      I dziękuję za miłe słowa. :*
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. W takim razie będę oczekiwała pilnie na jakieś twoje nowe opowiadanie, aby moc śledzić je od początku do końca :)
      Titanica przeczytałabym jeszcze raz z wielką przyjemnością, ale nie dlatego, że tamta wersja była zła. Bo przecież każdy kiedyś zaczynał swoją przygodę z pisaniem. Moim pierwszym opowiadaniem nie chwalę się przed nikim, bo w sumie składało się z samych dialogów, haha ;D
      O! Jeżeli miałabyś ochotę i przede wszystkim chwilę wolnego czasu to byłabym ci wdzięczna. Jakich informacji potrzebujesz do tego?

      Usuń
  11. No i chyba powoli znajduję odpowiedź na moje pytanie. Czyżby powodem tego rozłamu przyjaźni (który przeczuwam) był wyjazd Iwony?
    Powiem tak... Ja nie uważam Jakuba za chama. Ja go rozumiem. To fakt, że jako prawdziwy przyjaciel powinien wpierać Iwonę i umacniać ją w swoim postanowieniu, ale skoro zawsze trzymali się razem to ona powinna w jaki sposób wziąć go pod uwagę przy planowaniu swojego życia. Jemu musi być teraz bardzo ciężko. W pewnien sposób ją traci. Do tej pory byli nierozłączni, więc zawsze miał ją przy sobie. O wszystkim mówił, ze wszystkiego się zwierzał i przede wszystkim ona zawsze przy nim była. Bez względu na to co się działo. Opisujesz tą przyjaźń w cudowny sposób! Aż trudno mi w nią uwierzyć, bo jest taka nierealnie zajebista. Dlatego rozumiem żal i obawy Jakuba. On zostaje w starym miejscu, ona idzie gdzieś, gdzie jej zycie się zmieni, Ok, na pewno jest jej z tym ciężko, ale ma szansę na nowy start, nowe życie, poznanie nowych osób i innej rzeczywistości. On zostaje na starych śmieciach i pewnie boi się, że Iwona będzie stopniowo wyrzucać go ze swojego świata. Czy jest egoistą? Nie sądzę. On się po prostu boi, ze ich przyjaźń tego nie ptrzetrwa. Co jeśli Iw znajdzie nowych przyjaciół? Nowego 'Jakuba', który stanie się ważniejszy od niego? Co jeśli się w kimś zakocha, zauroczy i z nim będzie spędzała cały swój czas? Ambicja to dobra sprawa, ale czasami przysłania nam pogląd na inne sprawy. To dobrze, że Iw chce coś robić i stara się dążyć do swoich marzeń. Świetnie! Ale powinna też trochę zrozumieć Jakuba. Bo ja jestem pewna, że on życzy jej jak najlepiej, tylko po prostu ciężko mu się pogodzić z odejściem przyjaciółki. A ta kłótnia była najorszym, co mogli teraz zrobić...

    Lecę dalej! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Świetnie wychwyciłaś to, co tak naprawdę kieruje Kubą. Jest mu ciężko, cierpi z powodu tego wyjazdu, obawia się, co się stanie z tą przyjaźnią, gdy dziewczyna wyjedzie. A ona się denerwuje, bo sama ma masę wątpliwości, a chłopak dokłada kolejne... To nie jest łatwe też dla niej. W ogóle takie pożegnania są trudne. Cholernie trudne i często niszczą przyjaźń. Czy w tym przypadku też zniszczą? Zobaczymy...
      Dzięki za komentarz!

      Usuń
  12. Hej i ja też dotarłam w końcu. A według mnie Kuba wcale nie był takim chamem, jak mówisz. Czy miał chować swoje uczucia odnośnie jej wyjazdu i mówić coś, co wcale nie myślał? Monika przynajmniej może wiedzieć, że on nie chce, aby go opuszczała. Nie tylko z przyzwyczajenia, a dlatego że ją bardzo lubi. Hm... moim zdaniem liczą się nasze umiejętności i chęci, a nie szkoła. Z beznadziejnej możesz mieć dobry wynik na maturze, o ile tylko sam tego chcesz, naprawdę dobry. Iwona mi tu trochę przypomina Ciebie pod tym względem, nie wiem czy dobrze odczytuje ;P. Nie mówię, że we wszystkim, ale właśnie z tymi ambicjami i małą wsią... Tak, Kuba troszkę może i wywołuje na niej presje, ale nie postrzegam jego zachowania jako wielkie chamstwo. Chociaż widywanie się, co weekend... nie jest taką złą opcją. Ile bym dała, aby co tyle widzieć się z kumpel z Kielc, a tak to tylko kilka razy w roku. Może Kuba faktycznie troszkę przesadza, ale ja bym to usprawiedliwiała tym, że bardzo tęskni. No, ale zobaczymy jak dziewczynie się będzie podobało, jak tam pojedzie. Z początku myślałam, że umieścisz to opowiadanie w czasach wojny, ale bardziej myślałam o tej, która już była, a widocznie chcesz nam tu rozpędzić trzecią wojnę światową. Nieładnie ;P. Chyba, że to coś innego. Zawsze mnie zastanawiało, jak to jest, że dziennikarzom uda się nakręcić jakieś strzelania itd. a sami nie zostaną pokrzywdzeni... a przecieżby mogli. Rozumiem jedynie, jak są kamery ustawione, ale powątpiewam w taki rozwój wydarzeń właśnie tam i w takim miejscu. Trochę boli mnie to, że wolą nakręcać, niż sami pomóc takim ludziom.

    Pozdrawiam i jeszcze później dokończę trzeci rozdział, bo obecnie muszę uciekać. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś ^^
      Ja do prawie każdej postaci staram się przemycić jakieś moje cechy ;) Alek miał wszystkie moje wady, Iwona odziedziczyła właśnie te wygórowane ambicje i chęć wyrwania się do większego miasta, a może i coś jeszcze... Wyjdzie w praniu.
      Dla Kuby to rozstanie jest wielkim przewrotem w życiu, bo przecież do tej pory nie rozstawali się nawet na moment. Teraz będą widywać się, co weekend, co dla niego jest potworną niesprawiedliwością ;)
      Haha, mówiłam, że sama się boję tego pomysłu :D
      Wiesz, co... Kamerzyści to jednak szaleni ludzie, robią wiele, aby tylko uzyskać dobry materiał, bo za to żyją. Jednak we współczesnych czasach jest mnóstwo techniki, która nie wymaga aż tak bezpośredniej obecności człowieka - np. drony. Nie zawsze można je wykorzystać, ale stanowią fajną alternatywę i przede wszystkim bezpieczniejszą.
      Niestety, ludzie w większości przypadków są nieczułymi i egoistycznymi stworzeniami. Nie mówię, że wszyscy, ale naprawdę wielu zależy jedynie na pieniądzach i sławie, nawet jeżeli wiąże się to z cierpieniem drugiego człowieka :(
      Ja zaraz wpadnę do ciebie, bo jednak wczoraj już nie podołałam. Dzisiaj może się uda ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Przeczytałem i miałem z początku napisać o tym, że pretensje Kuby rozumiem, choć powinien zachować je dla siebie. Ja też jestem zdania jak on, że jeśli ktoś chce się wybić, to osiągnie to nawet i bez wykształcenia, a już to gdzie zdawał maturę chyba nie ma żadnego znaczenia, bo najważniejsze na ile ją zdał, lub to czy jest ogarnięty, zaradny i pracowity. Oczywiście są zawody, które wymagają studiów, są takie, które wymagają na starcie od nas doświadczenia i takie które wymagają często znajomości... życie... takie już jest.
    Zabiło mnie jednak zakończenie tego rozdziału. Zastanawiam się co nadawały wiadomości i czy szykuje się tutaj jakaś mała, czy też większa apokalipsa. Putin wypowiedział wojnę?
    No nic, lecę do kolejnego rozdziału i przepraszam, bo miałem przeczytać wczoraj, ale... mnie to zawsze ktoś odciągnie.

    j-i-s.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuba jednak jest osobą często bardzo impulsywną i przemilczenie pewnych kwestii niekiedy sprawia mu wiele trudności. Niby tak, ale szkoda, gdzie występuje wyższy poziom nauczania i zdawalność matury jest większa, daje większe szanse, aby ten egzamin zdań dobrze. Oczywiście, nawet najlepsza szkoła nie zmusi nikogo do nauki. Iwona patrzy na to w ten sposób. Kuba ma inne spojrzenie i stąd konflikt. Trochę idiotyczny, bo przyszłość to i tak loteria. Często dobrze zdana matura nie gwarantuje pracy w wyuczonym zawodzie...
      Apokalipsa się szykuje być może, ale kolejne rozdziały przyniosą więcej informacji ;)
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  14. Bardzo mi się podoba, że tak powoli dążysz do tej masakry. Nie ma od razu jakiegoś wielkiego BUM!, a jest delikatne zapoczątkowanie mocnymi i brutalnymi zdjęciami reportażu, na który Iwona zerka przypadkowo. Dziwi mnie trochę, że nie poszukała w internecie niczego o tym, ale miała chyba ważniejsze rzeczy na głowie. Jak ja widzę w wiadomościach jakąś masakrę, gdy mój mąż je ogląda, to też mnie to średnio obchodzi i zajmuje się czymś innym. Niby szkoda mi tych ludzi, co ja mówię, na pewno mi ich szkoda, ale póki to nie dotyka w żaden sposób mnie... jak to mówią "brak więzi czyni umieranie dopuszczalnym" i tak samo jest w przypadku tych obcych ludzi, przecież chyba co trzy sekundy znika człowiek, co kilka minut umiera ktoś z głodu, co kilkanaście jest to afrykańskie dziecko (jakoś tak brzmiały wyliczenia na lekcjach geografii i biologii), a ja przecież żyje dalej, gotuje obiad, biegam z własnymi dziećmi po placu zabaw i nie płaczę z powodu odejścia kogoś obcego, cudzego... Dlatego też nie dziwi mnie to, że Iwoną coś wstrząsnęło, ale potem wróciła do swoich zajęć, bo ona tego dziecka i tych ludzi nie znała, współczuła im, ale nie czuła potrzeby przywdziewania żałoby po ich stracie.
    Natomiast co do Kuby, to... to może się wypowiem w kolejnym komentarzu, bo póki co mam o nim dziwne zdanie, takie niejednostajne, zmienne. Mam wrażenie, że on jest skrajnie niedojrzały, jakby widywanie się co tydzień było czymś... zerwaniem wszelkich więzi i kontaktów, rozpacza jakby się dziewczyna co najmniej na marsa wybierała. W jakim świecie żyje ten chłopak? Co on nie wie, że wiele małżeństw widzi się niekiedy raz na kilka tygodni, czy nawet miesięcy bo jedno z małżonków pracuje za granicą, albo jeździ w długie trasy samochodami dostawczymi, tirami, itd? Życie to nie jest ciągłe trzymanie się za rękę i bycie do siebie przywiązanym tak mocno, że nawet na metr nie można odstąpić. Jak tak dalej pójdzie to jemu się będzie to pogłębiało i nawet do toalety ją samą przestanie puszczać. Kuba z tą swoją zaborczością i ograniczeniami, bo on ją ogranicza strasznie mi przypomina mojego pierwszego chłopaka i tak jak mówię - obawiam się, że u niego się to będzie pogłębiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że to powolne wprowadzenie do właściwej akcji cię nie męczy. Po prostu chciałabym dokładnie zarysować, jacy oni byli wcześniej, aby łatwiej było później wychwycić różnicę.
      Iwona może i by poszukała, ale tak jak zauważyłaś, ma inne sprawy na głowie, a poza tym nie jest tak ciekawska, jak Kuba. On by to sprawdził, dokładnie przeanalizował. Ona pozostawiła bez odzewu, bo przecież nie dotyczy jej najbliższych. Trochę to egoistyczne, ale w jakimś stopniu prawdziwe.
      Bo Kuba jest najbardziej dynamiczną postacią w tym opowiadaniu, a przynajmniej chcę go takim uczynić. Będzie podatny na zmiany, ale póki co masz dobre odczucia co do niego. Jakub jest dziecinny, niedojrzały, ma dziwnie poustawiane priorytety, a do tego jest hmm... zaborczy? Chyba to dobre słowo.
      No, ale nie on jeden budował swój charakter. Iwona miała na niego ogromny wpływ. W pewnym stopniu go od siebie uzależniła, bo jak to dzieci w małym środowisku spędzali razem każdą wolną chwilę. I to byłoby jeszcze dopuszczalne, ale oni trochę przekroczyli granice. Starali się trzymać razem nawet wtedy, kiedy nie mogli. Każda, krótka rozłąka powodowała uczucie osamotnienia. Dlatego teraz zarówno ją, jak i jego przeraża wizja rozłąki i to stąd takie zachowanie.
      Dziękuję za komentarz!

      Usuń
    2. Przypominam sobie, przypominam. W tym rozdziale widzę też się niewiele zmieniło.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Tak, początki raczej pozostawiłam bez zmian w treści. Jedynie trochę stylistycznie je poprawiłam. Z tego też powodu nie kasowałam poprzednich komentarzy, bo są trafne. Kolejne rozdziały przyniosą więcej zmian ;)

      Usuń
  15. Kuba mnie zirytowal. niby w jakiś sposób go rozumiem i niby ma rację w kwestii liceum, ale kurcze i tak uważam że zachował się jak samolobny dzieciak.... coś w stylu " masz zostać bo JA tak chce, bo MI będzie źle..
    ta wstawka o chłopczyku mnie zmrozila.
    coś ewidentnie się szykuje...

    www.azylstracencow.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Kuba jest samolubnym dzieciakiem. On nie potrafi spojrzeć na całą sprawę oczami Iwony. To go przerasta, bo widzi jedynie swoje potrzeby.
      Wzmianka o chłopczyku jest takim pojedynczym grzmotem, jeżeli całą sytuację porównujemy już do burzy ;)

      Usuń
  16. Kuba jest trochę samolubny, ale wcale mu się nie dziwię, że chciał zatrzymać Iwonę przy sobie. Zastanawiam się, czy do niego kiedyś dotrze co naprawdę czuje do Iwony.
    Iwa wydaje się być niezwykle poukładaną i mądrą dziewczyną. Widać, że zależy jej na spełnieniu swoich marzeń.
    Przyznam też, że mnie trochę zaskoczyłaś (albo spowodowała to moja ślepota dat), bo spodziewałam się trochę innego przedziału czasowego. Ta wzmianka na końcu jest jak walnięcie w stół nożyczkami, co mi się bardzo podoba.
    Co do dalszego rozwoju wypadków, ciekawi mnie jak przestawisz tę trzecią (?) wojnę światową.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuba to totalny samolub. On się nie zastanawia, czy te jego żądania nie krzywdzą czasem Iwony. Może i jego zachowanie jakieś tam usprawiedliwienie ma, ale myślę, że w większości wynika z czystego egoizmu.
      Iwa jest zbyt poukładana :D Ona musi mieć wszystko zaplanowane od a do z i jakikolwiek nieprzewidywany czyn już sieje panikę. Masz rację, zależy jej na swoich marzeniach, bo to niezwykle ambitna dziewczyna :)
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  17. Noo, Kuba faktycznie zachował się dość egoistycznie, chociaż z drugiej strony też go trochę rozumiem. W końcu na pewno jest mu ciężko tracić kogoś, z kim przyjaźnił się od tak dawna. W takich sytuacjach na pewno jest żal tej znajomości. Rozumiem, że miał pretensje do Iwony, że może trochę 'pominęła' go w swoich planach, ale też oni nie są parą, a jedynie przyjaciółmi, a to co innego. Gdyby byli w związku, to faktycznie powinni planować takie rzeczy wspólnie, ale jeśli tylko się przyjaźnią, to, moim zdaniem, takiego obowiązku nie ma. Przyjaźń to przyjaźń, nawet najlepsza i najdłuższa nie jest tak 'sztywnym' uczuciem jak miłość i wynikający z niej związek dwóch ludzi. A to przecież jest do przewidzenia, że w końcu ich drogi muszą się w pewien sposób rozejść - w sensie, że oboje muszą ułożyć sobie życie, realizować swoje plany, zdobywać wykształcenie, znaleźć pracę, może założyć własną rodzinę. I to normalne, że może się zdarzyć, że nagle dwoje najlepszych kumpli nie będzie mieć aż tak dużo czasu, by się ze sobą spotykać i spędzać każdą wolną chwilę (btw, ja bym nie zapisywała tego z przecinkiem; nie "każdą, wolną chwilę", tylko właśnie "każdą wolną chwilę", bo to nie są przymiotniki równorzędne, w sensie nie odnosimy ich niezależnie do tego samego rzeczownika), bo przecież każde z nich ma albo w końcu będzie miało własne życie. Jeśli Kuba tego nie rozumie to właśnie - albo jest egoistą, albo czuje do Iwony coś więcej. Albo może jedno i drugie? Niemniej jednak, chciałabym chyba, żeby się pogodzili - bo na pewno i dla jednego, i dla drugiego taka sytuacja nie jest zbyt komfortowa, nie jest przyjemnie rozstawać się w stanie kłótni. Dużo lżej byłoby obojgu, gdyby sobie to wszystko wyjaśnili przed wyjazdem Iwony.
    Ciekawa jestem, jak to rozwiniesz. :) No i co to za dziwna scena w telewizji? Reportaż z drugiego końca świata? Czy może jednak coś dziejącego się bliżej, skoro ojciec Iwony tak zareagował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten incydent to nie jedyny przejaw egoizmu Kubusia. W gruncie rzeczy Jakub jest jeszcze dzieciakiem, więc takie zachowania można jeszcze jakoś na siłę tłumaczyć i usprawiedliwiać... Jednak ty też masz rację - chłopak trochę się pogubił w tej relacji łączącej go z Iwoną i wymaga od niej czegoś, co nie powinno zaistnieć, jeżeli chodzi o przyjaźń. Ona nie ma obowiązku, żeby informować go o wszystkich swoich działaniach, ale on tego oczekuje i... No właśnie. Na tym chyba polega ich największy problem ;)
      Sytuacja w telewizji niedługo zostanie wytłumaczona.
      Co do tego przecinka - dziękuję za zwrócenie na to uwagi. Przyznam, że sama nie byłam pewna, jak to zapisać, bo moja interpunkcja momentami kuleje. Szukałam odpowiedzi na różnych stronach, ale nigdzie takiej jednoznacznej nie uzyskałam - poprawię to ;)
      Jeszcze raz dziękuję!

      Usuń
  18. Dzień dobry. :)

    Twój styl pisania kojarzy mi się z jakimś autorem z blogosfery i nie mogę dojść do tego, z jakim dokładnie... Może sobie przypomnę.

    Ach, te ciotki i dzięcięce fantazje. Sama miałam taką, na której widok zawsze płakałam, gdy byłam mała, nie wiadomo dlaczego. Najzabawniejsze, że to moja chrzestna.

    Takie rozstanie... całkiem prawdopodobne, że dzięki niemu Iwona i Kuba zrozumieją, ile dla siebie znaczą.

    Rozumiem Kubę, ale nie powinien uważać, że przyjaciółka powinna z nim porozmawiać przed podjęciem decyzji. W końcu chce tylko się kształcić, spełniać marzenia, a nie dołączyć do sekty na drugiej półkuli. Ale uczucia to uczucia...

    Uczucia młodych osób, wahania, takie codzienne sprawy... Zaskoczyła więc mnie ta mocna końcówka. Ale pozytywnie. Czekam na prawdziwe emocje w tym opowiadaniu, bo prolog, choć cudowny, nie nasycił mnie, a jeszcze nawet podsycił.

    Spokojnej nocy. :)

    _________________________
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!
      Jak sobie przypomnisz, to daj znać, bo przyznam, że mnie zaintrygowałaś tym porównaniem :)
      Dzieci chyba już tak mają - uwezmą się na kogoś zupełnie bez powodu i nie ma przeproś!
      Kuba jest dziecinny w tych swoich pretensjach. Zachowuje się trochę jakby świat się skończył, ale on taki właśnie jest :D
      Emocji jeszcze wam dostarczę, a przynajmniej taką mam nadzieję :D
      Dziękuję i wzajemnie, miłych snów!

      Usuń
  19. To chyba taki kolejny rozdział bez zmian, bo czytając go nie wyłapałem żadnych, ale lecę dalej, może kolejny mnie zaskoczy. Byłoby łatwiej, gdybyś napisała mi od którego rozdziału zaczęłaś wprowadzać poprawki, ale nie chcę mi się czekać na twoją odpowiedź do rana, więc jakoś sam ogarnę, a przy okazji przypomnę sobie fabułę.

    Serdecznie zapraszam:
    „Nie jesteś sama” – publikacja nowego rozdziału następuje w każdy poniedziałek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, w fabule nie zaszły tutaj większe zmiany, bardziej pod kątem stylistycznym i potencjalnych błędów. Treść zmieni się nieco później.
      Wpadnę do ciebie, jak tylko znajdę wolną chwilkę.

      Usuń

Obserwatorzy