czwartek, 11 sierpnia 2016

3. Przepraszam

Czasami "przepraszam" to za mało.

— Elizabeth Miles

Jeszcze raz rozejrzała się po pokoju, aby sprawdzić, czy na pewno zabrała ze sobą wszystko, czego mogłaby potrzebować w nowym mieście. Robiła to już któryś raz z kolei, więc prawdopodobieństwo zapomnienia jakiejkolwiek ważnej rzeczy było znikome. Iwona wykazywała się jednak niesamowitą sentymentalnością i z wielkim trudem żegnała się z miejscem, w którym spędziła większość swojego dotychczasowego życia. Z czułością przebiegła wzrokiem po leciwych meblach oraz kolorowych obrazach, na których widniały okoliczne góry - malowidła były dziełem jej dziadka, co dodatkowo wzbudzało jeszcze większe wzruszenie. Iwona musiała przyznać sama przed sobą, że chociaż nudziło ją życie w maleńkiej wsi i chciała czegoś więcej, to będzie tęskniła za wieloma aspektami związanymi z funkcjonowaniem w tej niewielkiej społeczności. Czuła, że nie raz wróci pamięcią do tych niezwykłych widoków, które teraz miała dostępne na wyciągnięcie ręki. No właśnie - miała. Do tej pory mogła cieszyć się ich obecnością każdego poranka, lecz to jej nie wystarczało. Zrzekła się ich. Zrobiła to dobrowolnie, choć wiedziała, że w dużym mieście z całą pewnością nieczęsto napotka równie uroczy krajobraz.
Dziewczyna westchnęła ciężko i już miała wyjść z pokoju, kiedy jej wzrok został przyciągnięty przez stare zdjęcie ustawione na niewielkiej szafce stojącej tuż obok łóżka. Niemal zapomniała go ze sobą zabrać. A przecież należało do jej ulubionych pamiątek! Iwona bardzo je lubiła, pomimo że fotografia nie była niczym nadzwyczajnym. Przedstawiała dwójkę młodych ludzi siedzących obok siebie na trawie pod rozłożystym drzewem. Mieli oni może jedenaście, może dwanaście lat. Nie więcej. A więc dzieciaki. Tak jak to dzieci wyglądali na niezwykle beztroskich oraz szczęśliwych. Dokładnie, jakby żaden problem nie mógł ich dosięgnąć. Ciemnowłosa dziewczyna uśmiechała się szeroko i patrzyła prosto w obiektyw z nieco wyzywającą miną, podczas kiedy chłopak nie zwracał uwagi na nic innego oprócz swojej towarzyszki. Konsternacja widoczna na jego twarzy była wręcz komiczna. Iwona nie pamiętała, kiedy dokładnie zostało wykonane to zdjęcie, ale lubiła je właśnie ze względu na to, że fotografowi udało się uchwycić tę specyficzną minę przyjaciela. Kuba zawsze patrzył się na nią w ten sposób, gdy nie potrafił zrozumieć jej postępowania lub kiedy zaczynał się o nią martwić. Przez ostatnie tygodnie obdarował ją tym spojrzeniem stanowczo za wiele razy. W ciągu minionych pięciu dni - zbyt rzadko.
Jakub nie odezwał się do niej, od kiedy się pokłócili. Iwona nie widziała go na podwórku ani nie otrzymała od niego żadnej wiadomości. Ona sama też nie szukała z nim kontaktu. Na początku, dlatego, że czuła się urażona, potem, bo zwyczajnie nie wiedziała, w jaki sposób rozpocząć rozmowę. Kilkakrotnie próbowała napisać do przyjaciela, ale SMS urywał się na dobre, jeszcze zanim zdążyła się przywitać. Ta sytuacja była dla niej obca. Nigdy przecież nie pokłócili się, aż tak poważnie. Nigdy też nie milczeli tak długo. Iwona nie wiedziała zatem, jak powinna się zachować. Teraz też nie była pewna, czy powinna iść do niego, pierwsza wyciągnąć dłoń na zgodę i pożegnać się z przyjacielem tak jak należało czy dalej naiwnie oczekiwać na jego ruch. Oddałaby naprawdę wiele, gdyby ktoś podpowiedziałby, jak należy postąpić. Dziewczyna spojrzała z roztargnieniem na dom stojący naprzeciwko i odszukała wzrokiem okno, za którym znajdowała się sypialnia chłopaka. Ciemne rolety wciąż były zasłonięte, jakby dobitnie pokazując, że właściciel pokoju nadal nie chce mieć z nią nic do czynienia.
— Iwonka, pospiesz się, bo zaraz pociąg ci odjedzie! 
Głos matki wyrwał ją z rozmyśleń, co dziewczyna przyjęła niejako z ulgą. Nie chciała myśleć o Kubie, choć jej myśli co jakiś czas mimowolnie do niego wracały, niszcząc wypracowany spokój. Nie mogła nic na to poradzić, lecz wciąż się zastanawiała, czy to ona popełniła błąd, a jeżeli tak, to w którym momencie ta pomyłka nastąpiła. Potrząsnęła głową. Nie mogła analizować tego w ten sposób.
— Już idę! — zawołała, chwyciła upatrzone wcześniej zdjęcie, wcisnęła je do torby podróżnej i zbiegła z nią na dół.
Rodzice czekali już przy drzwiach, więc nie miała okazji pożegnać się z resztą domu, tak jak zrobiła to z własną sypialnią. Wcale nad tym nie ubolewała. Wydawało się jej to wręcz głupie, zwłaszcza, że nie żegnała się z tym miejscem na zawsze. Miała do niego wrócić już za tydzień. Przynajmniej tak planowała.
— Dziecko, co zajęło ci tyle czasu? Jeszcze trochę i na pewno byś się spóźniła — upomniał ojciec. 
Iwona ukradkiem przewróciła oczami, gdy mijała go w drzwiach. Kochała swoich rodziców, lecz czasami ich rygorystyczne przestrzeganie wszelkich zasad stawało się męczące. Oni nigdy nie wykazywali się spontanicznością. Zawsze musieli mieć wszystko zaplanowane od początku do końca, a wszelkie niespodzianki stanowiły coś męczącego i siejącego niepotrzebny bałagan. Dziewczyna nie lubiła schematyczności, więc pod tym względem nie mogła się bardziej od nich różnić.
— Gdzie Kubuś? 
Iwona potknęła się, przekraczając próg domu. Matka nie mogła zadać jej gorszego pytania. To jedno spowodowało, że myśli dziewczyny ponownie pobiegły w kierunku przyjaciela, choć ona sama tego bardzo nie chciała. Nikt jednak nie słuchał jej niemych próśb, a kolejne słowa kobiety spowodowały, że Iwona poczuła się jeszcze gorzej:  
— Myślałam, że pójdzie z nami odprowadzić cię na stację.
— Coś mu wypadło. Pożegnaliśmy się już wcześniej — skłamała bez zająknięcia. Nie chciała zwierzać się nikomu z tego, że pokłóciła się z przyjacielem. Jednocześnie nie potrafiła przestać żyć nadzieją. Rozglądała się, licząc na to, że Jakub jednak przyjdzie.
Nie przyszedł. 
— Cóż, to niezbyt ładnie z jego strony — odrzekła jej rodzicielka. — Mógłby znaleźć dla ciebie chociaż chwilę. W końcu nie zobaczycie się, aż do przyszłej soboty. Nie zależało mu na tym?
— Mamo, to jego sprawa. Widocznie uznał, że tak będzie lepiej dla nas obojga.
Kobieta zmierzyła ją badawczym, nieco zaniepokojonym spojrzeniem. Od kilku dni dostrzegała, że córka zachowuje się dziwnie, ale aż do tej pory nie wiązała tego z nieobecnością Jakuba.
— Córciu, co się stało? Pokłóciliście się? Powiedział ci coś przykrego? Przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Jeżeli potrzebujesz się wyżalić, to...
— Nic mi nie jest  przerwała matce.  Po po prostu mam lekką migrenę i trochę się stresuję. To wszystko. Myślę, że gdy dojadę na miejsce, poczuję się znacznie lepiej. 
Kłamstwo ukłuło ją w język, jeszcze zanim sformułowała je do końca. Rodzice jednak nie spostrzegli grymasu, który odmalował się na twarzy córki.
— No dobrze, a wzięłaś chociaż ze sobą wszystko? — dopytywała matka. — Masz potrzebne dokumenty? A pieniądze? Razem z ojcem przelaliśmy ci ich trochę na konto, ale pewnie gotówka również ci się przyda.
Iwona spojrzała na kobietę i uśmiechnęła się do niej uspokajająco, widząc na jej twarzy niepokój i tak ogromną troskę. Dziewczyna to rozumiała. W końcu była jedynaczką, a co za tym idzie rodzice poświęcali jej całą uwagę. Sam fakt, że jedyna córeczka wyfruwa z rodzinnego gniazda musiał być dla nich niebywale trudny do zniesienia.
— Wszystko będzie dobrze, mamuś. Dam sobie radę. Nie jestem już małym dzieckiem, które trzeba bez przerwy prowadzić za rękę.
— Alicjo, córka ma zupełną rację — wtrącił się do ich rozmowy starszy sąsiad, który zajmował się do tej pory przycinaniem gęstego żywopłotu tuż przy ogrodzeniu. Najwyraźniej to zajęcie wcale nie przeszkadzało mu w podsłuchiwaniu cudzej rozmowy. — Zobacz, jak ona wyrosła. Jednak jeżeli można spytać, to gdzie się młoda panna wybiera?
— Dzień dobry — przywitała się grzecznie Iwona, gdy staruszek wychylił się zza płotu i zmierzył ją ciekawskim spojrzeniem. — Jadę do szkoły.
— W takim razie, gdzie twój plecak i worek na buty, dziecinko? — spytał ze śmiechem. — Ta wielka walizka raczej nie spisze się dobrze na zajęciach.
— Szkoła, do której jadę znajduje się trochę dalej niż tymczasowa. Plecak przyda mi się trochę później — wytłumaczyła, obdarowując wścibskiego sąsiada ładnym uśmiechem.
— Iwona, dostała się do najlepszego liceum w Krakowie. — Pochwaliła się jej matka, kładąc rękę na ramieniu córki. Nie musiała jeszcze dobitniej udowadniać wszystkim wokoło, że jest ze swojej pociechy niesamowicie dumna. 
— Dziecko, gdzie cię tam ciągnie! — zawołał sąsiad. — Nie słyszałaś, co mówią w telewizji? Na świecie źle się dzieje, a ty wyjeżdżasz z tej naszej bezpiecznej przystani?
Iwona przewróciła oczami. Bezpieczna przystań. Było to tylko ładne określenie dla malutkiej, zapomnianej przez cały świat, górskiej miejscowości. W żadnym razie nie zapewniała bezpieczeństwa. Nie chroniła przed niczym, nawet przed nudą.
— To brednie — uciął jej ojciec. — Dziennikarskie hieny zrobią wszystko, aby nakręcić kolejną aferę i wzbogacić się na tym. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby ten ich tajemniczy filmik okazał się wkrótce zwykłym fotomontażem. 
— Nie sądzę, sąsiedzie. Swoje w życiu widziałem i doświadczyłem. Mówię wam, z tego nic dobrego nie wyniknie! To pewnie te rosyjskie gnidy! Przecież już kilka razy w historii pokazały na co je stać. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Pochapili się na Ukrainę, to i na nas też przyjdzie kolej! Kwestia czasu. Pora chyba pakować manatki i uciekać jak najdalej, póki jest to jeszcze możliwe. Potem może być już za późno! Dobrze wam radzę! 
— A starczy sąsiadowi emerytury na tę ucieczkę za granicę? W końcu odpowiedni azyl nie będzie zbyt tani, gdy nadejdą ciężkie czasy — zakpił ojciec Iwony, po czym popchnął delikatnie córkę, aby ruszyła do przodu. — To stary wariat, lubi dużo opowiadać. Nie szczędzi też sobie bimbru oraz własnych nalewek. Jego mózg do końca zeżarł alkohol. Dobrze ci radzę, nie słuchaj go. — Zwrócił się do pociechy, gdy już znaleźli się poza zasięgiem słuchu staruszka.
Iwona jednak nie dała się uspokoić. Wciąż kołatały się po jej głowie upiorne wróżby leciwego sąsiada. Prześladowały ją nawet wtedy, gdy w końcu wsiadła do pociągu i zajęła wolne miejsce w przedziale. Chyba właśnie ten strach, zmusił ją do wyciągnięcia telefonu oraz przerwania paktu milczenia, który zarządził Kuba.

Cierpiał. Nie, nie fizycznie. Duchowo, choć i ciało dawało pewne oznaki zmęczenia wielogodzinnymi torturami, jakie chłopak serwował własnej psychice. Kuba nie był głupi. Doskonale wiedział, że nic w ten sposób nie osiągnie. Nie umiał się jednak powstrzymać, a skutkiem tej słabości był dotkliwy ból głowy wywołany zbyt wieloma myślami oraz wyrzutami wobec samego siebie. To wcale nie wszystko. Z lekką migreną Jakub potrafiłby sobie poradzić. Problem polegał na tym, że bolało go także serce, które musiało wytrzymać nadmiar różnorakich uczuć oraz emocji wędrujących przez nie oraz siejących w nim spustoszenie. Chłopak nie był pewien, ile ten organ jeszcze wytrzyma, zanim zbuntuje się i odmówi dalszej współpracy, pomimo tego, że nie był trapiony przez żadne choroby. Może to i gorzej. Z chorobami można walczyć, co więcej, organizm często radzi sobie z nimi samodzielnie, może tylko przy niewielkim wsparciu współczesnej medycyny. Jednak jak można wygrać z czymś, czego tak naprawdę nie ma? Bo to chorowała dusza, nie ciało.
Jakub przez te kilka dni, które upłynęły od czasu kłótni z Iwoną, czuł się ledwo żywy. Na zmianę decydował, że pójdzie ją przeprosić i ganił sam siebie za idiotyczne pomysły. Wyjmował telefon, aby zadzwonić do niej i odrzucał go w kąt, aby się powstrzymać. Walka z samym sobą go wykańczała. Jego myśli, gdy tylko im na to pozwalał, natychmiast biegły w jej kierunku. A pozwalał nieustannie. Czuł, że jeżeli nie przestanie, eksploduje mu mózg. Jednak nie potrafił przestać zastanawiać się, co u niej i co ona robi w tej chwili. A mógł sprawdzić to samodzielnie!
Problem polegał na tym, że chłopak nie miał nawet siły podnieść tyłka, schować dumę do kieszeni i iść się z nią pożegnać tak, jak wypadało. A teraz było za późno. Obserwował ukradkiem z okna, jak dziewczyna wychodzi z domu i razem z rodzicami kieruje się w stronę dworca. On też powinien ją odprowadzić. Gdyby zachował się normalnie, właśnie teraz szedłby obok przyjaciółki i próbował ją pocieszyć, a także wypowiedzieć zapas słów, którymi zazwyczaj obdarowałby dziewczynę w ciągu nadchodzącego tygodnia. Nic z tego. Kuba zachował się jak zwykły tchórz i to też go bolało. 
— Kubuś, pobawisz się ze mną?
Maja, młodsza siostra chłopaka, stanęła przed nim, gdy leżał na kanapie w salonie i bezmyślnie wpatrywał się w sufit. Jakub chciał być sam, lecz dziewczynka mu na to nie pozwoliła. Jakby nie dostrzegając od razu, w jakim stanie znajduje się jej brat, zaczęła wymachiwać przed oczami chłopaka swoją ulubioną maskotką. Zignorował to. Zdawał się nie zauważać zabiegów, jakie czyniło znudzone dziecko, aby tylko przyciągnąć jego uwagę. 
— Kuba, proszę!  
Błękitne oczy, godne jednego z niebiańskich aniołków, popatrzyły na niego błagalnie, a usta siostry ułożyły się w smutną podkówkę. Nie zareagował. Wcześniej nie umiałby się oprzeć urokowi pięciolatki. Teraz, nagromadzona rozpacz i wstręt względem samego siebie, pozwoliły mu tego dokonać. 
— Kubuś, chodź pobawimy się, proszę cię! — nalegała Majka. 
— Nie teraz, dzieciaku — odparł łagodnie, nie chcąc sprawić jej przykrości. 
Dziewczynka zamilkła, po czym wlepiła w niego badawcze spojrzenie, a on przez chwilę poczuł się, jakby ktoś prześwietlał go wykrywaczem kłamstw. Przez chwilę wyobraził sobie, jak musiała czuć się Iwona za każdym razem, gdy to on wpatrywał się w nią z taką intensywnością. Przecież posiadał ten sam odcień tęczówek, co siostra. Potrafił też patrzeć w taki sam przenikliwy sposób, jak ona. Tak, zdecydowanie było to męczące. 
— Muszę chwilę odpocząć. — Dodał na swoją obronę, ale to też nie przekonało upartego dziecka, choć nieco ostudziło jego zapał. Jasnowłosa dziewczynka westchnęła, po czym opadła na podłogę, opierając się plecami o kanapę.
— Czemu jesteś smutny? — spytała, głaszcząc ukochanego pluszaka. 
Kuba uśmiechnął się mimowolnie. Dziewczyna bezbłędnie potrafiła rozpracować jego nastrój. Robiła to za każdym razem, co nieco go przerażało. Czasami przyznawał siostrze rację i wtedy pięciolatka starała się za wszelką cenę pocieszyć, kiedy był przygnębiony lub uspokoić, gdy odczytywała, że jest potwornie zły. Tym razem nie mógł wyznać, co jest przyczyną takiego samopoczucia, dlatego odparł tylko:
— Nie jestem. 
— Jesteś.
— Nieprawda...
— Jesteś.
Parsknął śmiechem. Przypuszczał, że mała tak szybko nie odpuści i że nie będzie musiał długo czekać na odpowiedź. Majka była upartym dzieckiem. Nigdy nie pozwalała sobie wytłumaczyć, że jest inaczej, niż ona to widzi. Racja zawsze musiała być po jej stronie i najczęściej właśnie była. Pod tym względem w jakimś stopniu przypominała mu Iwonę. Uśmiech zniknął z jego twarzy, gdy imię przyjaciółki znowu pojawiło się w jego pamięci. 
— Majka, daj spokój — westchnął. — Idź się pobawić z psem. Zobacz, jemu się nudzi.
— To ona? - zapytała, ignorując słowa brata. Owszem, lubiła zabawy ze swoim zwierzakiem, ale problemy jednego z członków rodziny pozostawały dla niej dużo ważniejsze. Pod tym względem dziewczynka wykazywała się nieprawdopodobną dojrzałością. Zbyt wielką, jak na jej wiek, co często szokowało wszystkich wokoło. — Zawsze przez nią jesteś smutny i nie chcesz się bawić! Ona jest głupia! Nie lubię jej! 
— Nie mów tak — skarcił ją brat, czując, że jednak oskarżenia siostry nie są do końca trafne. Przecież to on zawinił, a nie ktoś inny.
— Będę! Głupia Iwona! Nie lubię jej, nie lubię jej, nie lubię jej! 
Dziewczynka wstała i wybiegła do ogrodu, powtarzając jak mantrę zakazane przez brata zdanie, a kudłaty kundel poderwał się ze swojego legowiska i pognał za nią, głośno ujadając. Kuba odetchnął z ulgą. Kochał swoją młodszą siostrę, jak nikogo innego na świecie, ale nawet ona nie mogła pomóc mu w tej sytuacji. Musiał poradzić sobie z tym samodzielnie. Chyba nawet wiedział, co powinien zrobić. Sięgnął po komórkę, a w tej samej chwili usłyszał sygnał przychodzącej wiadomości tekstowej. Przypuszczał, kto jest jej adresatem i wcale nie pomylił się w swoich osądach. Iwona. Jakub uśmiechnął się, widząc imię przyjaciółki na wyświetlaczu. Mógł się domyślić, że to ona odpuści jako pierwsza. Dziewczyna nie znosiła kłótni i zawsze robiła wszystko, aby je ukrócić jak najszybciej. Kuba miał nadzieję, że tak też było w tym przypadku, dlatego bez wahania otworzył wiadomość:

Przykro mi, że nie przyszedłeś się pożegnać. Czekałam na ciebie.

Czekałam na ciebie. Czekałam na ciebie. Czekałam na ciebie.
W jego głowie wybuchła bomba. Oślepiająca, rażąca, niepozwalająca się rozbroić. Wybuchła i niosła za sobą zniszczenie. Kuba nie potrafił przestać powtarzać w myślach przeczytanych słów, a każde było bolesne. Bolało, bolało, bolało. 
Czekała na ciebie, głupi ośle. A ty ją po raz kolejny zawiodłeś...
Przeklął. Raz. Drugi. To nie pomogło. Odrzucił telefon i przeszedł się po salonie, nie potrafiąc znaleźć sobie miejsca. Czuł się potwornie źle, a żal ścisnął jego serce ze zdwojoną siłą. Nie chciał tego. Pragnął wyrzucić z głowy ten idiotyczny głos, który kpił z niego i utwierdzał w przekonaniu, że nie zachował się właściwie. Pragnął wykrzyczeć wszystkie swoje żale.
Cholera. Skąd mógł wiedzieć, że ona tego oczekuje? Przecież jasno dała mu znać, że nie chce go widzieć. Że wciąż jest na niego zła. 
To go jednak nie usprawiedliwiało. Powinien pojawić się pod jej domem, pomimo tej kłótni. To on powinien szukać z nią kontaktu za wszelką cenę, nalegać na rozmowę. Wina leżała zatem po jego stronie. Musiał to naprawić... Nie, wcale nie musiał. Chciał to zrobić, choć zrozumienie tego zajęło mu mnóstwo czasu.
Przetarł twarz zmęczonym gestem i ponownie chwycił telefon. Napisał wiadomość.

Przepraszam. Głupio zrobiłem. Wynagrodzę ci to, gdy wrócisz.

Zrobił to szybko. Natychmiast wcisnął też przycisk wyślij, zanim zdążył dojść do wniosku, że wcale nie ma czego żałować i bez przeszkód może się rozmyślić. Mogło się tak zdarzyć. Kuba miał bowiem w głowie zbyt wielki mętlik, a słowo, którego użył było ogromne i ciężkie. Do tej pory nigdy nie zabrzmiało oficjalnie w żadnej ich rozmowie. Oni nigdy się nie przepraszali. Zawsze znajdowali inny sposób, aby dojść do porozumienia, bo nie ufali słowom. Teraz jednak Jakub nie miał innej możliwości. Chciał wyjaśnić wszystko jeszcze przed powrotem Iwony. Dlatego też w zniecierpliwieniu oczekiwał na odpowiedź, a ona w końcu nadeszła, choć nie taka, na jaką liczył.

Wiadomość nie została wysłana. Spróbuj ponownie później. 


Kuba zmarszczył brwi, próbując zrozumieć, co się stało. Wysłał wiadomość jeszcze kilkakrotnie, lecz za każdym razem otrzymywał taki sam skutek. Próbował później tego dnia oraz przez parę kolejnych, myśląc, że to problemy z zasięgiem. Nic z tego. Komórka Iwony nie odpowiadała. Jakby dziewczyna zupełnie przestała istnieć.

55 komentarzy:

  1. Jak fajnie że dodałaś rozdział gdy nie jestem jeszcze w lesie ^^ Jednak z tego co widzę kolejny będzie dzień przed moim powrotem (no chyba że dodasz go wcześniej) Ale spokojnie, nadrobię ;)
    zatem: czasami nie ma co się zastanawiać bo może być za późno jak to w przypadku Kuby. Powiedzenie "nie" może boleć nie tylko osobą, która to powiedziała ale i innych. Sama walczę z bezsensownym odmawianiem. Przeważnie tchórzostwo oceniam względem sytuacji. Oni mieli tylko sprzeczkę pod wpływem emocji. Z drugiej strony Iwona jednak powinna pójść i wyciągnąć rękę na zgodę. Jak nie kijem go to pałką. Nikt z nich tego nie zrobił a oboje żałowali. Jakub za późno zorientował się swojego błędu (poprawna polszczyzna...) Dlaczego to było dla niego takie trudne? Może się zakochał? A może już ją na tyle zna że sam nie wiedział o czym ma myśleć?
    Telefon Iwony zwariował. W pociągu raczej można go używać więc opcja z wyłączeniem go w tej sprawie może być wykluczona. Choć! Mogła go wyłączyć aby nie dostawać od niego wiadomości. Sama nie miałam kilka razy zasięgu w Krakowie będąc w galerii krakowskiej a o Kraków Arenie nie wspomnę XD 3G nie chodzi akurat gdy chcesz się pochwalić koncertem... Do rzeczy jednak. Przypadki chodzą po ludziach: mogła zbić telefon, mógł jej wpaść pod pociąg, mogła go zamoczyć... opcji jest wiele.
    Gratuluję matury :) Jeśli jesteś zadowolona z wyników to bardzo dobrze. Trzymam kciuki o dostanie się na studia :D
    Do kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz!
      Cóż, Kubuś jest uparciuchem jakich mało. Nie podjął decyzji wcześniej i tego żałuję. Jednak nie powiem ci teraz czy twoje teorie są prawidłowe. Dotyczące Kuby i tego późniejszego incydentu z telefonem. Zdradziłabym w ten sposób zbyt wiele odnośnie dalszej fabuły.
      W galerii krakowskiej nie miałam okazji być, ale dzięki za uprzedzenie, informacja przyda się za niecałe trzy miechy, bo właśnie Kraków jest moim celem i tam chcę studiować :D
      Za gratulacje dziękuję. Nie wiem czy jestem zadowolona z wyników... Byłam szalenie, dopóki nie zobaczyłam progów punktowych w ubiegłych lat na UJ, gdzie chcę się dostać, haha :D No, ale może się uda. Nie tracę nadziei i (nie)dziękuję za powodzenia, bo na pewno się przydadzą!
      Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam! Kolejny rozdział może ukazać się wcześnie, ale równie dobrze i później, bo nie jest jeszcze skończony i wszystko zależy od mojej weny lub jej ewentualnego braku ;)
      Ściskam :*

      Usuń
  2. Rozdział świetny ;)
    Kuba denerwuje mnie trochę. Fajnie opisałaś te jego rozterki wewnętrzne, ale mimo wszystko jakoś miałam ochotę strzelić go za te niezdecydowanie. Ogółem doskonale wychodzi Ci przedstawianie uczuć bohaterów. Tylko pozazdrościć ;)
    Co do komórki - nie mam pojęcia, ale ciekawi mnie to.
    Czekam na kolejny rozdział i życzę weny ;)
    Only [Nemezis]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Kuba to wciąż dzieciak :D Irytujący, niezdecydowany, ale powoli dorośnie. Zmieni się, choć nie wiem czy tak do końca na plus, ale o tym cicho sza.
      Jeszcze raz dzięki!
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Masakra... Zupełnie nie wiem, co mam myśleć. Sprawiłaś, że mam mętlik w głowie. To zakończenie. Teraz będę zastanawiać się, co stało się z Iwoną. Jakoś słowa sąsiada dziewczyny nie nastrajają mnie pozytywnie. Mam w głowie tylko słowa: "Zaczęło się" i obawiam się, że naprawdę mogło się tak stać. Zawsze może być jakaś inna opcja, na przykład jakieś niefortunne zepsucie telefonu. Wydaje mi się jednak, że to wcale nie będzie takie łatwe.
    Szkoda tylko, że chłopak nie zdążył wysłać tego sms'a. Mam wrażenie, że postanowił zrobić to zaledwie o kilka sekund za późno. Tak jakby to miał być takie okropny żart od losu. Niemniej jednak jestem przekonana, że dziewczyna żyje. Nie potrafię sobie wyobrazić, aby było inaczej. Tym bardziej, że to dopiero początek opowiadania... Nie to, żebyś nigdy nie uśmiercała swoich bohaterów... ^^ Ale to na pewno jeszcze nie czas na nią. Co prawda ogromnie prawdopodobnie jest, że wydarzyło się coś strasznego, ale myślę, że akurat Iwona to przetrwa. Chociaż mam obawy odnośnie tego, kiedy w końcu uda jej się ponownie spotkać z Kubą.
    Co do samego Kuby, mam go za upartego, unoszącego się dumą tchórza. Ale nie uważam, że tylko on w tym gronie wyróżnia się upartością. Co ja tu będę o tym pisać? Już w końcu wypowiadałam się na ten temat pod poprzednim rozdziałem. Nie powiem jednak, że nie wkurzyło mnie to, że przez swoje zachowanie ta dwójka się nawet nie pożegnała. Normalnie ma się ochotę obojgu uderzyć książką w głowę i nakazać pogodzenie! Szkoda tylko, że wychodzi na to, iż teraz to już na to trochę za późno...
    Ach... Koniec tego mojego rozwodzenia się. Jak tak dalej pójdzie, to nie skończę pisać o jednym i tym samym. Zanudzić Cię w końcu tym komentarzem nie zamierzam. Dlatego koniec i BASTA! Czas na słowa końcowa, ale zanim to (tak, tak miałam kończyć, ale jak to ja...) gratuluję zdania matury! Życzę Ci, abyś dostała się na swoje wymarzone studia :)
    Wracając do tego mojego zakończenia. Rozdział jest świetny. Ujmujący, wciągający, fantastyczny, GENIALNIE napisany. Sprawił, że komentując go, nie potrafię oderwać palców od klawiatury (a uwierz bardzo się staram!). Zaraz się okaże, że wyjdzie mi komentarz długości jakiegoś rozdziału, który napisałam (fakt, może przesadzam, ale u mnie rozdziały są dość krótkie, więc jest to prawdopodobne hah). Aby do tego nie dopuścić: Życzę Ci już ogromnych pokładów weny, motywacji i wolnego czasu, aby kolejny rozdział pojawił się jak najszybciej! No i trzymam kciuki za to, że dociągniesz to opowiadanie do końca! Pozdrawiam serdecznie i do napisania!
    PS: Tak tylko przy okazji napomknę: Zapraszam do siebie na nowy rozdział :) Jakoś tak się trafiło, że wyszłyśmy z nowościami tego samego dnia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jaki długaśny komentarz :o Nie wiem nawet jak mam ci za niego dziękować, haha :D Strasznie lubię zapoznawać się z tym, co sądzą o tej mojej pisaninie inni, to moje ulubione zajęcie!
      Cieszę się, że całość ci się spodobała. Ja niestety będę wredotą niesamowitą i nie zdradzę nic, a nic. Nie zaprzeczę ani nie potwierdzę twoich teorii, ale sa one niesamowicie ciekawe. W niektórych kwestiach mamy podobny sposób myślenia, ale w których to nie wskażę ;)
      Kubuś faktycznie spóźnił się o tej kilka sekund. Gdyby tak długo nie wahał się, jak postąpić, to myślę, że jednak Iwona zdążyłaby odczytać, że przyjacielowi naprawdę jest przykro i rozumie swój błąd.
      Haha, gdy przeczytałam zdanie o uśmiercaniu na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech :D No cieszę się do ekranu, jak nienormalna! Gdyby ktoś z rodzinki mnie widział, to pewnie nie zostawiłby tego bez komentarza, haha! No, ale masz rację. Przerobiłam chyba wszystkie scenariusze. Uśmiercałam, a nawet wskrzeszałam moich bohaterów, więc w tym przypadku wiele jest możliwości ;)
      O Kubie myślę w podobny sposób :D Niemożliwością jest nazwanie go inaczej, skoro wykazał się niesamowitym tchórzostwem i upartością. No, ale Iwona też :D
      Oj, ja wcale się nie nudzę, czytając ten komentarz. Wręcz przeciwnie! Jest świetny!
      Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Nie sądzę, że wszystkie są zasłużone, ale cieszę się niesamowicie, że rozdział ci się spodobał. To jest najważniejsze :) Mam też nadzieję, że twoje życzenia przyniosą mi trochę szczęścia, bo to ewidentnie mi się teraz przyda!
      Jeszcze raz bardzo dziękuję za całokształt!
      Pozdrawiam :*
      PS: U ciebie przeczytałam i skomentowałam chyba kilka chwil przed tym, jak ty to zrobiłaś u mnie. Mamy dzisiaj zgrane! Nie ma co!

      Usuń
    2. Za długość komentarza zdecydowanie nie musisz mi dziękować. W tym przypadku raczej powinnaś podziękować sobie, bo mnie natchnęłaś do wyrażenia swojej opinii w tylu słowach. Inaczej nie byłoby to takie łatwe... Hah ^^
      Jestem ciekawa, w których kwestiach mamy podobny sposób myślenia. Szkoda, że nie chcesz mi tego zdradzić, ale przynajmniej mogę się zgodzić z twoim określeniem: Wredoto! ;D
      Jej! Jakoś tak miło mi się zrobiło na serduszku! Uwielbiam, gdy ludzie się cieszą z mojego powodu ;) Co prawda nie sądziłam, że to zdanie wywoła u Ciebie taką reakcję, ale i tak się cieszę! Chociaż jednocześnie przerażają mnie te możliwości, ale co tam!
      Uff... Czyli nie zanudziłam Cię? Pisząc, zaczynałam mieć wrażenie, że zaczynam tak krążyć wokół jednego tematu, że można by usnąć...
      Według mnie zasłużyłaś na wszystkie moje powyższe słowa! Nie próbuj mi się tu tylko od nich wymigać, tym bardziej, że pisząc je miałam nadzieję na utrzymanie poziomu i kolejne świetne rozdziały, a co :D Hah ^^
      Jeśli zaś chodzi o te zgranie, to rzeczywiście nieźle nam ono dzisiaj wychodzi :D

      Usuń
    3. Muszę, muszę, bo jednak jest to poświęcony czas! Ale cieszę się, że natchnęłam cię w takim stopniu, haha :D
      Oj, nie zdradzę nic, bo jakbym potwierdziła cokolwiek, to jeszcze byś mnie przejrzała do końca i co by to było?
      Dobrze, że przerażają. Mają przerażać! Nie, no śmieję się tylko. Chociaż nie mogę zagwarantować, że będzie to bezkrwawe opowiadanie. W końcu poruszam temat wojny.
      Nie zanudziłaś mnie absolutnie! Usnąć nie zamierzam, wręcz przeciwnie - pobudziłaś moją wenę do działania i nie zdziwiłabym się, jakbym dzisiaj przelała ją na nowy rozdział ;)

      Usuń
    4. A jak natchnęłaś :) Zresztą skoro musisz, to dziękuj nam obu, hah ^^
      Ja miałam przejrzeć Cię do końca? Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek mi się to udało... Hmmm... Nie, mimo wszystko nie dałabym rady, więc nie masz się czym przejmować. Mogę wysłuchać potwierdzeń :D (i tak mi nic nie powiesz, co?)
      Nawet nie liczyłam na to, że będzie to bezkrwawe opowiadanie. Jakby nie było już w poprzednim rozdziale zawarłaś trochę krwi - fakt, że było to tylko na ekranie telewizora, ale BYŁO.
      Masz dzisiaj ode mnie kolejne: Jej! Cóż cieszę się, że pobudzam twoją wenę twórczą. W końcu dzięki temu może niebawem będę mogła sobie jeszcze poczytać :)
      (tak, tak - ja tu liczę na to, że już dzisiaj powstanie ten nowy rozdział - haha :D )

      Usuń
    5. Przykro mi, nie powiem nic :D Zawsze istnieje ryzyko, a to informacje ściśle tajne, haha!
      To dobrze, że nie liczyłaś na miłe, przyjemne opowiadanie. Moje twory zawsze są depresyjno-refleksyjne, więc takich nadziei należy się wyzbyć na początku!
      Nie no dzisiaj może nie powstanie, ale coś tam skrobać chyba zacznę, bo mam pomysła!

      Usuń
  4. Cześć!
    Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że dodałaś kolejny rozdział. ^^ Myślałam, że będę musiała czekać do 15 lipca, a tutaj proszę!
    O nie...
    Ja się tak boję, że naprawdę będzie wojna, a Ty o tym właśnie chcesz pisać. Nie wiem, jak ja to przetrwam. Mam nadzieję, że niczego nie wykraczesz tym opowiadaniem, bo ja Twoim miejscu trochę bym się bała. c;
    Szkoda mi Iwony, że Kuba nie przyszedł się z nią pożegnać. To trochę niesprawiedliwe z jego strony, ale cóż. Jego też nadal staram się zrozumieć. Musi mieć naprawdę ogromy żal.
    Chociaż nie powinni wyolbrzymiać tego pożegnania, bo przecież zobaczą się w sobotę... prawda? :C
    Albo i nie. Proszę, niech się spotkają...
    Nie mam pojęcia, dlaczego jej komórka nie odpowiada, no... Może się zepsuła? Rozładowała, a Iwona jednak nie wzięła ładowarki?
    O jakichś czarnych scenariuszach nie chcę nawet myśleć. :C
    Cóż... to ja czekam na kolejny rozdział i życzę mnóstwa weny! <3
    Pozdrawiam!
    PS. Co do zwiastuna to może skontaktujemy się prywatnie? Na gg bądź przez pocztę? c;


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że ty się cieszysz, haha! Wena dopisała, więc postanowiłam dodać wcześniej, choć pewnie potem będę płakać, że nie mam co dodać na bloga. Trudno, żyj chwilą - jak to mówią :D
      Też się boję wojny! I dlatego już wcześniej sobie zastrzegłam, że ten pomysł może budzić masę różnych emocji. Jest tak idiotyczny, że sama nie wiem, dlaczego się za niego wzięłam. Chyba po prostu lubię dręczyć samą siebie! A czy się boję? Jak coś ma być, to i tak będzie. Moje opowiadanie nic na tym gruncie nie zmieni ;)
      Może zbyt gwałtownie zareagowali. Nie twierdzę, że nie, ale w końcu, skoro do tej pory widzieli się całymi dniami i nie rozstawali się zbyt często, to tygodniowy wyjazd będzie ogromnym szokiem. I chyba był.
      Dziękuję raz jeszcze za wspaniały komentarz i wszystkie miłe słowa, które w nim umieściłaś.
      Pozdrawiam!
      PS. To odezwij się do mnie na gg :* Numer jest podany w zakładce "opowiadanie"

      Usuń
  5. Przepraszam ze nie komentowałam! Najpierw problemy z komputerem, potem poszukiwania jakiejś pracy na wakacje i już całkiem brakło mi czasu,aby chociaż przeczytać i napisać krótki komentarz xd
    Popieram decyzję Iwony o wyjeździe do liceum do Krakowa (może przez to, że sama marzyłam o Krakowskim liceum, ale niestety nie udało się). Ale rozumiem też Kubę i jego zachowanie. Aczkolwiek wykazał się nadmierną dumą. Powinien iść i sie pożegnać, nie zwracając uwagi na to czy decyzja przyjaciółki go cieszy czy nie.
    Hmm... Co do telefonu Iwony, to podejrzewam, że albo został skradziony albo zaczęła się wojna? Chociaż o tym było by coś w TV. Kurcze, nie wiem co wymyśliłaś xD

    Eff

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać! Doskonale cię rozumiem, bo sama nie mam na nic czasu, mimo że matury już za mną. Teraz jednak zaczęło się szaleństwo, jeżeli chodzi o studia - trzeba pilnować terminów i takie tam :D
      Zobaczycie w kolejnym rozdziale, co ja wymyśliłam i mam nadzieję, że się nie rozczarujecie!
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  6. No proszę, wzięłam się za czytanie i nie mogłam się oderwać aż nie przeczytam wszystkiego. Najwidoczniej w moim wypadku najgorzej zacząć, a jak już zacznę to znajdę możliwość i czas by dokończyć;D
    Pytałaś czy potępiamy Kubę. Ja już w poprzednim komentarzu powiedziałam, że nie i nadal się tego trzymam. Może i powinien iść pożegnać przyjaciółkę, może powinien się wcześniej odezwać i wcześniej przeprosić. Bardzo możliwe, że popełnił błąd i powinien zachować się inaczej, ale ja go rozumiem. Cierpi, to dla niego nowa sytuacja i sam nie wie jak się w niej odnaleźć. Pewnie się boi, jest mu źle, a to sprawia, że nie zachowuje się racjonalnie i zgodnie z własnym sumieniem. To emocjonalne rozbicie i odejście Iwony jest dla niego najgorszą karą za swoje zachowanie, więc ja bym mu już dała spokój i nie wyrzucała jak to źle postępuje. Obojgu jest ciężko. Szkoda tylko, że wcześniej nie odważyli się do siebie odezwać. Myślę, że ta sytuacja powstała też z tego, że oni nigdy tak naprawdę się nie pokłócili i nie do końca wiedzieli jak sobie z tym poradzić. To był taki nagły cios, który ich otumanił i ogłupił. Gdyby kłócili się częściej, wiedzieliby jak reagować i czego mogą się spodziewać, a tak? oboje milczeli jak te głupki, tracąc czas, w którym mogli chociażby utwierdzić się w swoich uczuciach i upewnić, że przyjaźń nie ucierpi na tej rozłące. Mogli wyjaśnić kwestie, które ich martwią, bo sms'ami się zepsutej relacji nie naprawi.
    Ciekawa jestem czemu ten telefon nie był włączony i powiem szczerze, że nie mam pojęcia. Może się zepsuł? Rozładował, a nie wzięła ładowarki? Może ktoś jej go ukradł? Nie mam pojęcia;D Wymyślam banalne rozwiązania, bo raczej nie podejrzewam, że porwało go ufo, albo że weszła w sam środek wojny Polsko-Rosyjskiej;D

    Na koniec powiem, że jestem urzeczona Twoim nowym opowiadaniem! Najbardziej chyba w Twoich tworach podoba mi się to, że niby są proste (bo brak tu jakiejś fantastyki, strzelanin i innych tego typu rzeczy), a równocześnie cholernie skomplikowane i prawdziwe. Potrafisz w mega ciekawy sposób przedstawić normalne ludzkie zachowania i stworzyć historię, która jest oryginalna, a jednocześnie może przydarzyć się każdemu. Nie wiem jak Ty to robisz, ale właśnie tą 'normalnością' mnie ujmujesz! ;) Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział! ;*
    I przepraszam, że musiałaś tyle czekać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazłaś zrozumienie dla Kuby. Fakt, zachował się źle, ale prawdą jest również to, że swoją karę już otrzymał. I masz też rację, jeżeli chodzi o przyczynę takiej sytuacji. Oni wcześniej faktycznie nie kłócili się na poważnie i dlatego nie wiedzieli, jak się zachować, gdy już takie coś się wydarzyło.
      No tak, mało prawdopodobne jest porwanie przez ufo, a wojna, gdyby wybuchła, nie rozwinęłaby się aż tak szybko. Kwestia telefonu się wyjaśni w swoich czasie, choć nie wiem czy w kolejnym rozdziale. Zobaczymy.
      Cieszę się, że opowiadanie ci się spodobało. Ja sama jeszcze się do niego nie przyzwyczaiłam. W końcu zdecydowałam się na taką dziwną, mocno pokopaną tematykę i nie wiem, czy to mnie nie przerośnie. Staram się nie myśleć w ten sposób i próbuję "pokochać" tych bohaterów, tak samo jak uwielbiam tych z poprzedniego opowiadania ;) Mam nadzieję, że to mi się uda.
      A przepraszać nie masz za co :*
      Dziękuję za wszystko i pozdrawiam!

      Usuń
  7. Świetny rozdział. Choc kurde, trochę prżeraza mnie, ze postanowiłas najwyrazniej "rozszerzyć" obecna ekspansje rosyjska, kurcze... To naprawde dziwne, że telrfon Iwony przestał tak nagle działać. Na miejscu Kuby od razu polecałabym do jej rodziców, no moze po jednym dniu. Zesztą miała wrócić o tygodniu... Obawia, się, ze mogła w ogóle nie dojechać do Krakowa. Wydawało mi się, ze pozwolisz jej chociaz na to... Ogolnie to mam wrażenie, ze Kubie zalezy na Iwonie nie tylko jak na przyjaciółce. Moze jej (jescze) nie, ale jemu na niej tak. tak wlasnie iterpetuję jego zachowanie... Choc akurat co do urażonej dumy to oboje maja z tym problem... Bardzo mi smutno,że nie pożegnali sie chociaz krótko, lecz bezpisrednio... teraz to nie wiadomo, kiedy się spotkają. Jak zwykle swietnie opisalas uczucia, trudne relacje, a przeciez to tylko dwójka bohaterow. Czarujesz słowem. I pobudzasz wyobraźnie, z pewnością, ja umieram z lęku, myśląc, co tutaj szykujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie musisz mówić, bo sama jestem przerażona tym, co zamierzam zrobić! To takie urojone, że aż nieprawdopodobne, aby coś miało z tego wyjść, ale widocznie lubię katować samą siebie i postanowiłam spróbować.
      Kuba chyba po prostu myśli, że dziewczyna specjalnie nie odbiera od niego wiadomości, choć pewnie powinien się domyślić, że chodzi o coś więcej. Nie domyślił się, więc nie powiadomił też o tym rodziców Iwony, co może wpłynąć na przyszłe wydarzenia, choć nie do końca musi tak być.
      Uczucia Kuby są dziwne. W końcu przez wiele lat traktował Iwonę jak kumpla, ale powoli wkracza też w wiek, gdzie "dziewczyny nie są już aż tak głupie". Widzi, że przyjaciółka przyciąga wzrok innych i to nie zawsze mu się podoba. Tylko czy to już zauroczenie? A jeśli to czy obustronne? Czas pokaże.
      Bardzo, bardzo dziękuję za komentarz i za wszystkie miłe słowa. To niesamowicie budujące!
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Ech, jak mnie denerwuje ten ślepy upór niektórych ludzi. Zamiast wyciągnąć rękę na zgodę i wykorzystać ostatnie wspólne dni, oboje musieli myśleć o swojej dumie i nie wiadomo czym jeszcze i ostatecznie nie zobaczyli się nawet w dniu wyjazdu. To znaczy Kuba zobaczył Iwonę, ale podglądanie jej przez okno i tak się nie liczy. Oczywiście, każde z nich miało swoje racje w tej sytuacji, ale ja na ich miejscu nie zastanawiałabym się, czy to ja, czy może druga strona bardziej się myli i chciałabym się jak najszybciej pogodzić. I nie uznałabym tego za przejaw słabości tylko raczej za mądrą decyzję, dzięki której ostatnie chwile w rodzinnej wsi będą radosne, a nie smutne.
    Sama nie lubię zmian, więc doskonale rozumiem Iwonę. Przywiązuje się do miejsc i do ludzi i każda przeprowadzka czy zmiana środowiska jest dla mnie bardzo nieprzyjemna. Często okazuje się, że to zmiana na lepsze, ale mimo wszystko zawsze się takich zmian obawiam. Właściwie chyba dużo ludzi tak ma...
    Cieszę się, że Iwona postanowiła mimo wszystko wyciągnąć rękę na zgodę. Żałuję, że Kuba nie zdołał jej odpisać i nie mam pojęcia, co takiego się mogło stać. W głowie mam kilka mrocznych scenariuszy, ale biorąc pod uwagę fakt, że prolog prowadzony był, zdaje się, właśnie z perspektywy Iwony, dziewczynie nie mogło stać się nic naprawdę złego.
    O, a więc tak jak podejrzewałam, prawdopodobnie będzie wojna i Kuba pójdzie do wojska. No cóż, biorąc pod uwagę cytat na belce, to było więcej niż prawdopodobne. Podoba mi się, że postanowiłaś postawić akurat na wojnę z Rosją. Biorąc pod uwagę to, co się dzieje od jakiegoś czasu, całą sytuację z Ukrainą itd, sprawia, że opowiadanie będzie bardzo realistyczne i przy okazji bardzo współczesne (Chyba powinnam użyć w tym miejscu innego określenia, ale słowo wyleciało mi z głowy. Nie mniej chyba zrozumiesz, o co mi chodzi :)) )

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz!
      Mnie też nadmierna upartość niekiedy denerwuje. Gdyby choć jedno z nich wykazało się zdrowym rozsądkiem, to mogłoby się potoczyć to całkiem inaczej. Iwona pewnie i tak by wyjechała, ale nie rozstaliby się w nerwach.
      W kwestii sentymentalności jestem trochę jak Iwona ;) Przywiązuję się szybko i mocno, a potem rozstania są niesamowicie bolesne. Zmiany zawsze budzą lęk, choć pewnie potem sami śmiejemy się z siebie, bo okazało się, że jednak wyszło nam to na lepsze.
      Iwona mimo wszystko jest bardziej dojrzała. Co prawda nie przeprosiła za to, co powiedziała, ale dała przyjacielowi znać, że ona jest mu w stanie wybaczyć i w pewnym sensie żałuje całej tej sytuacji. To i tak lepsze niż to, co do tej pory zrobił Kuba.
      Kwestia telefonu rozwiąże się w kolejnym rozdziale. Nie wiem czy będzie to zaskakujące, ale taki bieg wydarzeń wydawał mi się najbardziej prawdopodobny.
      Będzie wojna, tego nie udało mi się ukryć, a raczej wcale nie starałam się tego zrobić, biorąc pod uwagę cytat na belce i krótki opis opowiadania zamieszczony w odpowiedniej zakładce. Zaskoczeniem miało być to, czego ta wojna będzie dotyczyć i to akurat chyba wyszło. Do tej pory chyba nikt nie spodziewał się, że poruszę najbardziej aktualny konflikt zbrojny, który trapi naszych sąsiadów. Trochę go rozbudowałam i przyznam, że sama jestem ciekawa, czy uda mi się to pociągnąć, tak jakbym chciała. Czas pokaże ;)
      Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Hej, hej.
    I Iwona wyjechała. Smutno mi się zrobiło, jak tak się z wszystkimi żegnała. Wydaje się, że Kuba spóźnił się tylko o chwilę. Gdyby tylko zdecydował się napisać trochę wcześniej. Jakoś tak mam wrażenie, że trochę "stworzył" sobie ten problem - mógł zebrać się wcześniej.
    No i oczywiście mam nadzieję, że nic złego nie stało się Iwonie :)
    Piszę już jakiś czas po przeczytaniu, przez co jakoś tak trudniej zabrać myśli ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni oboje zdecydowanie wyolbrzymiają sprawę tego wyjazdu, ale w końcu do tej pory nie rozstawali się ani na krok i ciężko im pogodzić się, że od tej pory nie będą się tak często widywać.
      Co wydarzyło się Iwonie... No to wyjdzie w kolejnym rozdziale!
      Dziękuje i pozdrawiam!

      Usuń
  10. Ok. Przeczytałam. Faktycznie coś mi się ubzdurało, że już to czytałam, a przecież widziałam ten rozdział kilka dni temu i mogłam spokojnie zajrzeć do niego wtedy... Coś mnie nosi ostatnio i strasznie mnie to wkurza. Ale do rzeczy.
    Nie spodziewałam się, że wojna, o której mówi tytuł tego bloga będzie wiązała się z obecną sytuacją na Ukrainie. Sądziłam, że pójdziesz trochę bardziej w fantastykę. Czekam niecierpliwie na rozwinięcie tego wątku. A jeśli chodzi o wypowiedź tego sąsiada - w sesji zimowej miałam ciekawe zajęcia, na które musieliśmy w grupie przygotować artykuł na wybrany przez nas temat. To było nasze końcowe zaliczenie, a my wybraliśmy akurat wydarzenia na Ukrainie. Korzystając z kilku źródeł mieliśmy stworzyć tekst, który mógłby trafić do gazety. Podczas sondy ulicznej pytani ludzie często odpowiadali tak, jak ten pan w Twoim opowiadaniu: wojna to nie przelewki, w końcu przeniesie się na Polskę. Niepokoi mnie ten temat po dziś dzień i cieszę się, że poruszasz ten problem. A więc jestem zainteresowana kolejnymi rozdziałami.
    Kuba... Ach ten Kuba. On naprawdę lubi(kocha?) tę dziewczynę. To musi być dla niego ciężkie - z jednej strony przyjaciółka, dla której mógłby zrobić wszystko, z drugiej strony dziewczyna, która postanowiła go zostawić i pójść- jakby nie było - swoją ścieżką. Chociaż bardzo współczuję Iwonie to jednak nie mogę powiedzieć, że Kuba jest zły robiąc to, co robi. Jakby nie patrzeć staje we własnej obronie. Ból, który przeżywa wiedząc, że jego najlepsza przyjaciółka wyjeżdża i nie będzie jej tak często widywał, na pewno daje mu w kość. Do tego pewnie ciągłe myśli, że może w tym wwielkim mieście znaleźć sobie kogoś, kto go zastąpi. To uparty człowiek, ale jednak troskliwy. I bardzo podoba mi się fakt, że postanowił napisać "przepraszam". Ciekawa jestem tylko, dlaczego ta wiadomość się nie wysłała.

    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak mi się wydawało, że raczej go nie czytałaś, bo cię o nim nie powiadamiałam ;) No, ale przecież nic się nie stało. Każdemu może się zdarzyć!
      Chyba nikt się tego nie spodziewał. Chciałam, aby ten element okazał się zaskakujący, bo to, że będę pisała o wojnie było raczej dość jasne. Nie wiem, co z tego wyniknie. Trochę mnie przeraża ta tematyka, ale mam nadzieję, że jej sprostam, zwłaszcza, że podeszłam do sprawy niesamowicie poważnie i chyba pierwszy raz wyszukiwałam jakichkolwiek informacji czy robiłam wywiad środowiskowy na potrzeby opowiadania ;)
      Myślę, że mnóstwo starszych osób (a może i nie tylko starszych) ma podobne zdanie do tego sąsiada.
      Uczucia Kuby chyba jeszcze przez jakiś czas będą się mieszać i plątać, ale kiedyś on sam zrozumie, co czuje względem Iwony i czy jest to nadal przyjaźń czy raczej już zauroczenie. Chyba. Przynajmniej będę do tego dążyła :D
      W każdym bądź razie - masz rację, to dla niego bardzo ciężkie i dla niej również.
      Kwestia niewysłanej wiadomości w przyszłym rozdziale ;)
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  11. Genialne chce widcej ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Pracuję nad czwartym rozdziałem ;)

      Usuń
  12. No zjem po prostu, no zjem ten internet... komentarz mi usunął :(. Przeskoczył do poprzedniej strony, a z komentarza dupa. Iwona pojechała, a mi prawie za każdym razem odruchowo wpisuje się Monika zamiast Iwona. Może powinnaś zmienić bohaterce imię albo przymknąć oko na moje drobne pomyłki w imionach, bo muszę się poprawiać, nawet w myślach ;D. Tak się zastanawiam nad tym, czy jak się pokłóciłam, to też byłam tak uparta, czy nie... ale właśnie doszłam do wniosku, że się nie kłócę, a jak już to na parę godzin czy coś. Albo zwykle to nie była moja wina, więc nie miałam za co przepraszać, ale jak była po mojej, to chyba wtedy przychodziłam i rozwiązywałam sprawę. Chyba Kuba chciał, aby Monika... Iwona xD, w końcu zrozumiała, jak jego to boli, że ona wyjeżdża i może zmieniła decyzje? No, ale Iwona wyjechała, a on się z nią nawet nie pożegnał. Co do Iwony, to jakoś trochę podzielam zdanie Majki w tej sprawie. Jakoś w pierwszym rozdziale ją nawet lubiłam, a teraz jakoś nie bardzo... Jeszcze, co do Kuby, to mam wrażenie, że on nie czuje tylko przyjaźni, a jakby coś więcej. Może mam złe wrażenie, ale nieczęsto dostrzegam coś więcej, niż mi się mówi i na pewno nie doszukuje się miłości ;d. Jednak te spojrzenia nie do końca klasyfikowały się na przyjacielskie, no ale nie wiem, poczekam. Jeżeli chodzi o SMS-y to nie przychodzi mi kompletnie żaden pomysł, bo jedynie, jak mi się to zdarzało, to chodziło o MÓJ brak zasięgu albo MOJE puste konto... więc musiało by się to tyczyć Jakuba, ale czy przez tyle czasu nie sprawdziłby tego? Nie skapnął się? Zastanawia mnie, co też masz na myśli, sugerując nam, że nie przyjedzie tu za tydzień... czyżby już się rozpoczęła wojna? Co do Moniki... Iwony... te zdrobnienie "Iwonka" brzmi trochę dziecinnie, jak na szesnastolatkę. Może to nie dorosłość, ale raczej mówi się Iwona, ale nie wiem w sumie wiem z doświadczenia, że zdrabnia się te imiona niezależnie od wieku... a Ty człowieku czuj się jak pięciolatek ;d. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! I jeszcze coś... mam wrażenie, jakbyś pastwiła się tylko nad męską częścią bohaterów. Nie odczuwam przynajmniej tak bardzo cierpienia Iwony, jak Kuby... Podobnie z poprzednim opowiadaniem. Bardziej Alka niż kogoś innego... Może i one przeszły jakieś tragedie uczuciowe czy inne, ale aż tak tego nie było czuć jak u Alka, choć aż tak nie dramatyzował... po prostu tak ładnie to było widać, a nie w słowach

      Usuń
    2. Masz mnie! Nie mam faceta, to postanowiłam się nad nimi poznęcać! Nie no, śmieję się oczywiście ;) Po prostu wydaje mi się, że częściej w różnorakich opowiadaniach to kobiety rozpaczają, wylewają swoje żale, a ci męscy bohaterowie są pomijani. Ja chciałam odwrócić trochę te proporcje.
      Alek miał mnóstwo problemów i to opisywała się hmm... prosto. Natomiast Kuba jest bardziej uczuciowy od niego i to także nie jest trudne. Iwona natomiast stara się swoje emocje ukrywać, aby znowu nie zostać wyśmianą. Dlatego tak bardzo widać tę różnice między nimi :)
      Spokojnie, ja do imion tak dużej wagi nie przywiązuję i wiem na ogół o co, komu chodziło, nawet, gdy jakieś pomylił ;)
      Nie zdradzę ci, czy masz rację, co do uczuć Kuby oraz sprawy telefonu. Wojna raczej nie wybucha z dnia na dzień, ogarniając swoim zasięgiem cały kraj. No, ale pożyjemy, zobaczymy. Ja już wiem, co opiszę w kolejnym rozdziale, a wy się dopiero o tym przekonacie :)
      Dziękuję bardzo za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  13. Rozwalasz tym rozdziałem kochana ! Zaskoczyłaś mnie chyba w każdym aspekcie i to chyba najbardziej mi się podoba :)
    Czy potępiam Kubę ? Nie, oczywiście, że nie. Po części nawet go rozumiem. Traci najbliższą przyjaciółkę i może nawet kogoś więcej, tylko dlatego, że ta postanowiła wyjechać do liceum, które zapewnia lepszy poziom nauki. Musi być mu trudno, zwłaszcza, że tak jak mówił, zabiera ze sobą również część jego życia. Zawsze razem, a teraz co ? Zostaje sam. Mimo to, żałuje, że nie przezwyciężył dumy i pozwolił jej wyjechać bez pożegnania - bardzo na nie liczyłam. Muszę się więc zadowolić głupim przepraszam... Chociaż ostatecznie to dużo lepsze niż nic :)
    Troszkę przeraża mnie fakt, że telefon Iwony nie odpowiada. Czy coś się jej stało ?
    Zaskoczyłaś mnie wątkiem związanym z Ukrainą. Myślałam raczej o czymś nieistniejącym, nowym, stworzonym przez ciebie, a tu proszę . Zaciekawiłaś mnie - czekam z niecierpliwością na rozwój akcji.
    Jeżeli natomiast chodzi o cały rozdział to aż mi szczęka opadła, kiedy skończyłam go czytać. Te opisy ! Nawet nie wiem jak powinnam się na ich temat wypowiedzieć, ponieważ mam wrażenie, że żadne słowa nie oddadzą tego jak dobre one są. Jestem w nich po prostu zakochana :*
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział !
    Ściskam ! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :*
      Pożegnania zawsze są ciężkie, a tutaj dodatkowo padło wiele nieprzemyślanych słów, które zabolały zarówno Iwonę, jak i Jakuba. Nie mieli okazji porozmawiać, a i te przeprosiny Kuby w końcu nie dotarły do Iwony.
      Wpadłam na ten pomysł rok temu, gdy pisałam pracę na konkurs literacki (prolog, który tutaj zamieściłam zajął pierwsze miejsce w kategorii proza ^^). Co prawda, wtedy jeszcze nie miałam konkretnych zarysów fabuły, potem "odstawiłam" to opowiadania na jakiś czas. Wydarzenia na Ukrainie sprawiły, że na nowo zachciałam pisać o wojnie, a potem do mojej głowy zawitał pomysł, że może ciekawym rozwiązaniem byłoby poruszyć coś aktualnego... Nadal nie jestem pewna, co z tego wyniknie, ale mam nadzieję, że uda mi się poprowadzić tę historie w ciekawy sposób ;)
      Jeszcze raz dziękuję,
      Pozdrawiam! :*

      Usuń
  14. Wow odebrało mi słowa <3 <3 czekam na więcej :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Z każdym twoim blogiem mam wrażenie, że coraz lepiej piszesz :) Nie mogę już doczekać się rozwoju akcji! To opowiadanie naprawdę świetnie się zapowiada!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się cały czas rozwijać, choć mam swoje wzloty i upadki ;) Strach nocy był moim pierwszym blogiem i jestem z niego dumna, natomiast Granica przebudzenia jest takim momentem słabości, gdzie nie wszystko wyszło tak, jak powinno. Zobaczymy, jak będzie tym razem.

      Usuń
  16. Powiem Ci, że wpadłam tutaj tak bardzo przez przypadek... ale urzekł mnie tytuł bloga... i zaczęłam czytać! Bardzo lubię wojenne klimaty (och, nieważne jak to brzmi!) w opowiadaniach, a nie miałam jeszcze okazji zetknąć się z takim na blogspocie (moja przygoda tutaj dopiero się zaczyna). Bardzo podoba mi się kreacja obydwu postaci - Iwonki i Kuby! Mam wrażenie, że Kuba poczuł, że zależy mu bardziej na Iwonce wtedy, kiedy miał już nigdy nie zobaczyć jej w tych samych okolicznościach! Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :))

    [piece-of-hannibals-heart] zapraszam :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem cieszę się, że tutaj trafiłaś! Przyznam nieskromnie, że tytuł jest jednym z moich ulubionych elementów tego bloga :)
      Cóż, ja sama również dość rzadko mam do czynienia z opowiadaniami mieszczącymi się w wojennej rzeczywistości, a szkoda ogromna, bo to ciekawa tematyka.
      Cieszę się również, że moje postaci wpasowały się w twoje gusta. Co do Kuby masz rację. No, ale z drugiej strony zawsze tak jest, że doceniamy coś bardziej, gdy to tracimy.
      Zapraszam też na rozdział czwarty, bo chyba go przegapiłaś, bo nie był jeszcze dodany do spisu rozdziałów :)
      U ciebie już byłam i jeszcze dzisiaj postaram się wpaść z komentarzem!
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. No właśnie! Haha, weszłam tutaj dzisiaj i oniemiałam - spojrzałam na datę - czemu nie czytałam czwartego rozdziału! Głupia ja! Już zabieram się za czytanie! :)

      Usuń
    3. Nic się nie stało :D Wina trochę moja, bo złapał mnie leń i nie chciało mi się dodać linka do listy rozdziałów, a to może być mylące - zwłaszcza, gdy czyta się według tego spisy :)

      Usuń
  17. Dlaczego telefon nie odpowiadał? Bo albo Rosjanie wkradli się do jakichś Polskich serwerów i zablokowali przesyłanie danych, aby nikt nie dowiedział się, że będą atakować, albo po prostu tak jak zawsze uważałam, wszystko nagle padło, bo jakiś budynek, zapewniający przepływ danych w tym rodzaju, został zniszczony lub przejęty. Ogólnie fajnie, bo ja właśnie tak wyobrażam sobie III wojne(NIE BĘDZIE JEJ!)
    Że nagle wszystkie telefony przestają działać i internet pada. Ludzie nie mają dostępu do mediów i nie moga tym samym informować się o zagrożeniu. ;D
    Czy uważam, że to tchorzostwo. Nie. Widzę, że Kuba jest taki, jak ja. Jeśli się z.kimś tak fest pokloce, to nie na szans, abym jako pierwsza wyciągnęła rękę na zgodę. To taki cholerny upór i tragiczna dumą. Niestety, są one zdecydowanie wadami, a nie zaletami, bo przez nie można zrobić coś, czego potem będzie się całe życie żałowalo. Kuba właśnie to zrobił. Przykro mi z jego powodu. Ale poważnie, bo wiem, jakie to uczucie. :)
    Weź mnie upominaj, żebym czytała, bo zapominam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teorie dobre, przez chwilę gościły w mojej głowie w większym lub mniejszym stopniu, ale to nie jest to, na co się w końcu zdecydowałam. Sama się przekonasz :)
      Ej, ja nie byłabym taka pewna, że wojny nie będzie :D Nie mówię, że teraz, zaraz, ale kiedyś. Ludzie jednak nie uczą się na błędach, co udowadniają dwie poprzednie tragedie, jakie spotkały naszą cywilizację.
      Kuba to uparciuch nad uparciuchy, ale Iwona też bez winy nie jest. Oboje teraz żałują, ale co z tego?
      Będę przypominała! :D

      Usuń
  18. 13-14 lat to już nie takie dzieci, to już ludzie niemal dorośli, nastolatkowie, którzy często piją pierwszy alkohol, uprawiają seks, a nawet zarabiają własne pieniądze. Nie trzeba im już tak dorosłych, opiekunów, itd. Jestem zdania, że może nie 13 i 14 lat, ale od 16 to już człowiek w sumie dorosły, a na 18 to powinien być w pełni samodzielny. Tym czasem widzę na ulicach 20-25 letnie dzieciaki i wciąż się zastanawiam skąd się to bierze.

    Szkoda mi trochę było zarówno Iwony jak i Jakuba, gdy tak analizowała brak pożegnania. Jednak w pewien sposób to było słodkie, gdy skłamała, usprawiedliwiła jego nieobecność.

    Majka to taki typ irytującego i absorbującego dzieciaka. Lubię ją, jest dokładnie taka jak moja córka. Choć przyznaje, że "pobaw się ze mną, pobaw się ze mną" dźwięczy mi przy uchu tak często, że jak czytam podobne zdania w opowiadaniach to aż mnie skręca... xD

    No i komórka nie odpowiada, a wcześniej mamy napomnienie o ruskich. Kuba dojrzał do przeproszenia przyjaciółki, w której widać, że się podkochuje, a tu nagle nic z tego, bo ruscy opanowali zasięg.

    Aż się boję otworzyć kolejny rozdział, że będzie tam jakaś apokalipsa żywych trupów.

    Ogólnie mi się podoba, ale muszę powiedzieć co mnie irytuje - przesłodko. Uroczy dzieciaczek, skarceniem nazywasz zakaz mówienia o kimś źle, pełne rodziny, każdy ma swój pokój, ładne ogródki... nie wiem czy taki był twój zamysł by po takim sielankowym obrazie wprowadzić apokalipsę, ale... na blogach... na większości blogach z opowiadaniami zaczyna się właśnie tak samo (podobnie) idealni, ładni, bogaci, bez zmartwień więc sami sobie stwarzają problemy z nudów. To samo z tą dwójką, mają inne zdanie, a nie zaakceptują, że się różnią w swoich poglądach tylko pokłócą, bo przecież musi być jakiś problem w życiu, a że życie żadnego dla nich nie przygotowało, to sami sobie problem stworzą. Choć takie zdanie może być tylko moje, bo ja zawsze gdzieś gnałem w kierunku kontrowersji, patologicznych zachowań, opisu takiego... tego bardziej ciemnego i gorszego świata, tych bliższych polce realiów i cholernie mnie wkurza jak ktoś robi z Polski małą Amerykę, gdzie nagle każdy ma domek jednorodzinny, salon, rodzice sypialnie, trójka dzieci i każde swój pokój, na dodatek osiemnastolatkowie wszyscy jeżdżą samochodami. Mam chyba jakiś taki przesyt i uraz, bo za często na blogach pokazywana jest ta lepsza strona, podczas gdy ta druga jest moim zdaniem o wiele ciekawsza.

    j-i-s.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Dzieciom we współczesnym świecie spieszno do dorosłości (nie ukrywam, ja też nie mogłam się doczekać, aby na liczniku wskoczyło to 18 lat - nie wiem po co, naiwna), a potem płaczą nad utraconym dzieciństwem. Ja również mając obecnie te 20 lat często bardzo chętnie wróciłabym się do czasów piaskownicy, ale można już o tym zapomnieć i wypadałoby wziąć za siebie odpowiedzialność.
      Iwona może być zła na Jakuba, ale dalej pozostaje dla niej przyjacielem i chyba stąd takie usprawiedliwianie jego zachowania przed rodzicami.
      Majka jest wzorowana na mojej młodszej kuzynce. Uroczej, błyskotliwej, przenikliwej, ale równie upartej, irytującej i czasami aż nie do wytrzymania. Cieszę się, że ją polubiłeś.
      Do prawdziwej apokalipsy jeszcze daleko. Przyznam, że celowo stosuję metodę małych kroczków, bo w poprzednim opowiadaniu leciałam z akcją na łeb i szyję, a w efekcie nie byłam w pełni zadowolona z całokształtu.
      Wiem, że póki co jest słodko, ale jest to efekt zamierzony. Jeżeli cię to uspokoi, to zdradzę, że żadne z moich poprzednich opowiadań nie skończyło się jeszcze dobrze. "Ostatni upadek" był od początku do końca jedną, wielką katastrofą. A to także chyba za wesołe nie będzie. Rodziny Iwony i Kuby nie są idealne, jakby mogło się to wydawać na chwilę obecną. Mają swoje niewygodne tajemnice, które kiedyś tam wyjdą na jaw, a przynajmniej będę do tego dążyła. Co prawda, ich sytuacja materialna nie budzi większych zastrzeżeń, ale to wcale nie oznacza, że wszystko jest cacy. Pieniądze to nie wszystko. Nawet mając śliczny domek, ładny ogródek można być nieszczęśliwym. Można zgotować członkom rodziny piekło, a na dodatek udawać przed sąsiadami, że wszystko jest w porządku i jest się dobrym człowiekiem. Właśnie taką wizję będę chciała poruszyć w mniejszym lub większym stopniu gdzieś na boku, oprócz oczywiście tego głównego tematu.
      Dziękuję za komentarz!

      Usuń
    2. Czyli to trochę jak w moim "Skradzionym dziecku". Niby przeciętne, finansowo dobrze stojące rodziny, a wewnątrz problem na problemie.

      Usuń
    3. W tym przypadku może nie będzie problem na problemie, ale nie wszystko będzie takie, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. W końcu dużo osób chowa przysłowiowego trupa w swojej szafie.

      Usuń
  19. Boże, jak mnie ta mała przylepa - Kuby siostra irytuje ;-/ Już sobie wyobraziłam, takie małe, słodkie, na różowo ubrane, i gębkę tego kogoś, która się nie zamyka i ciągle mówi piskliwym głosikiem "Kubuś, no pobaw się ze mną". Wrr . No ale dzieci to dzieci, mają swoje prawa. Sama nie wiem czemu nie wiem czemu nie zapałałam do tej małej szczególną sympatią, bo w sumie powinnam, ale czegoś mi w niej brak, coś czyni ją taką nienaturalną.
    Zaczynam się zastanawiać czy to co między Iwoną a Kubą, to przyjaźń, gdyż przyjaciół poznaje się w potrzebie, a wiem już, że Jakub ani w późniejszych częściach na ratunek jej nie ruszył ani w tej walizek nie pomagał taszczyć. Przyjaźń powinna też człowiekowi dodawać skrzydeł, a odnoszę wrażenie, że w przypadku tych obojga ona skrzydła podcina i to za sprawą Jakuba - on tnie piórka i swoje i Iwony, a to nie jest fair, nie powinien wywierać na niej takiej presji, ani wprowadzać ją w poczucie winy, wpędzać w zmartwienia. Ona ma już teraz dosyć zmartwień opuszcza dom na pięć dni w tygodniu, zapewne pierwszy raz, dla niej to jest przedsmak dorosłości i nie trzeba jej do tego jeszcze marudzącego Kubusia mówiącego niczym ta jego siostrzyczka, tylko, że on nie głosi "pobawisz się ze mną?", a "masz mnie ciągle trzymać za rączkę". Dzieciak, taki typowy dzieciak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również! Tym bardziej, że taką przylepę mam od jakiegoś czasu na co dzień, bo postać Majki wzorowałam na mojej kuzynce, która gości u nas już od miesiąca. Urocze dziecko, ale kiedy śpi ;)
      Faktycznie ciężko określić relacje między Jakubem a Iwoną. Przyjaźń? Kiedyś tak, ale teraz? Kuba trochę to zepsuł, nie zachował się właściwie i nie był oparciem dla dziewczyny, wtedy kiedy ona tego potrzebowała. Masz rację, dzieciak z niego niesamowity ;)

      Usuń
  20. Jeju..... Kuba to ma zapłon. Jak Iwona odjechała to ten zaczął żałować że jej nie odprowadził... choć mam wrażenie że on sam czuje się tal dogłębnie zraniony że to przysłania mu wszelkie poczucie winy.... tak jak napisałam ß poprzednim komentarzu, samolobny dzieciak.
    Mają i Kuba.. jak moje dwa potworki. tylko że u mnie to Kuba jest mlodszy i różnica wieku jest mniejsza.
    hmmmmm... może jej się wyladowal? czy coś? :)
    www.azylstracencow.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On już tak ma, że żałuje tego, co nie zrobił. Niestety, tacy ludzie tracą najwięcej. Tak, on wciąż pozostaje samolubnym dzieciakiem.
      A sprawa telefonu wyjaśni się w kolejnym rozdziale.

      Usuń
  21. Cieszę się, że Kuba przynajmniej próbował przeprosić. Niestety, trochę za późno. Zrobiłaś go takie nieprzeciętnego. Mimo bycia nastolatkiem jawi się jako bardzo emocjonalny mężczyzna. Dobrze,że kłóci się z emocjami. Poza tym, przez chwilę myślałam, że dostał jakiegoś ataku, ale na szczęście to tylko moja bujna wyobraźnia.
    Jej... Mam nadzieję, że z Iwoną nie stało się nic złego Może tylko padł jej telefon, albo coś z siecią?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuba często tak ma, że rozumie swoje błędy dopiero po jakimś czasie, a przyznanie się do winy zajmuje mu drugie tyle - dlatego też nie zdążył porozmawiać z Iwoną. A co do niej... Tajemnica telefonu już w kolejnym rozdziale ;)
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  22. Dzień dobry. :)

    Niby typowo, ale ciekawie przedstawiłaś rodziców Iwony. Wyszli tak naturalnie, jak zwykli rodzice, których znamy. Tak samo sąsiad... Chyba każdy zna kogoś takiego i musiał słuchać podobnych gadanin...

    Złośliwość rzeczy martwych... Jak widzę wyżej, z tymi przeprosinami Kuby często będzie podobnie. Kiedyś może zabraknąć czasu.

    Tajemnica telefonu w kolejnym rozdziale... Muszę tam lecieć.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :)
      Fajnie, że ci się podobało i uważasz, że wyszło naturalnie. O to mi w dużej mierze właśnie chodziło.
      Ano młodym wydaje się, że są niezniszczalni i na wszystko mają jeszcze czas. Kuba nie jest pod tym względem wyjątkiem.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  23. Też się obawiam, że Jakubowi zabraknie czasu na przeprosiny.
    Dodałaś tego sąsiada, nie? Nie przypominam sobie, by facet był wcześniej w tej pierwszej wersji rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pewne elementy są dodawane, inne usuwane lub modyfikowane. Póki co to takie szczególiki, ale rzutujące na dalszą przyszłość.

      Usuń

Obserwatorzy