czwartek, 11 sierpnia 2016

4. Wybuch

Pociąg szarpnął lekko, po czym ruszył i niemal natychmiast nabrał prędkości, zabierając Iwonę z dala od domu, rodziny, znajomych. Pomknął, z cichym stukotem kół uciekając od malutkiej miejscowości, której urok nie był już w stanie dłużej zatrzymać dziewczyny na miejscu. Iwona chciała uciec - pragnęła przestrzeni, która ułatwiłaby zapomnienie wszystkich problemów oraz rozwinięcie skrzydeł. Mechaniczny potwór pozwolił na to, przybliżył dziewczynę do spełnienia marzeń, lecz jednocześnie odsunął od wszystkiego, co było dla niej bliskie i ważne. Przede wszystkim oddalił ją od Kuby. Od dobrego, lojalnego Jakuba, który zawsze ją wspierał i skoczyłby za nią w ogień, gdyby tego wymagały okoliczności. Iwona nie miała, co do tego żadnych wątpliwości. Zastanawiało ją natomiast jej własne zachowanie, które pozostawiało wiele do życzenia. Prześladowało ją to, że za poświęcenie przyjaciela, ona odpłaciła mu się w najgorszy, możliwy sposób. Tak, zrobiła mu krzywdę. Zostawiła go, częstując na odchodne okrutnymi słowami. Słowami może i prawdziwymi, ale takimi, które należało przemilczeć. Dziewczyna wciąż miała przed oczami pokrzywdzone spojrzenie, jakim obdarzył ją przyjaciel, zanim wyszedł z jej pokoju. To pożegnanie bolało chyba najbardziej, ale Iwona nie mogła już nic zrobić. Zajmując miejsce w przedziale, przypieczętowała swoją decyzję. Wszystkie drogi powrotu, jakkolwiek przedstawiały się one wcześniej, zostały ostatecznie zablokowane. Dziewczyna musiała iść na przód i spróbować, choć na chwilę, przestać myśleć o tym wyborze, jako o najgorszym błędzie w swoim życiu. Nie było to łatwe, ale przecież nikt jej nie obiecywał, że takie będzie. Dorosłość, w którą próbowała wkroczyć, niosła za sobą pewien trud. Iwona była tego świadoma, lecz chyba nie przygotowała się odpowiednio. Myślała, że ma na to jeszcze czas. Nie zdążyła.
Mimo wszystko wciąż czuła, że powinna wziąć odpowiedzialność za samą siebie. Przecież zrobiła pierwszy krok, więc należało zrobić kolejne. Tylko dziecinność, jaką wykazała się podczas kłótni z przyjacielem, wciąż jej to uniemożliwiała. Bez zakopania tego wojennego topora, nie potrafiła ruszyć z miejsca. Jednocześnie nie chciała przepraszać jako pierwsza. Uważała, że ten ruch należy wyłącznie do chłopaka. Ona po prostu podjęła decyzję, a on nie potrafił się z nią pogodzić i powiedział o te kilka słów za dużo. Cóż, oboje powiedzieli.
Z drugiej strony dziewczyna po prostu miała dość milczenia i chciała je przerwać za wszelką cenę, zanim ta zalegająca cisza ją zabije. Już teraz czuła, że niepewność niszczy kawałek po kawałeczku jej duszę. Dlatego podjęła decyzję. Chwyciła telefon i wysłała wiadomość do Jakuba. Wyraziła w niej swoje rozczarowanie, licząc, że do przyjaciela coś dotrze. Nie potrafiła jedynie przyznać się przed nim do własnej winy. Czuła wyrzuty sumienia, ale starannie je ukrywała przed innymi.
Iwona była ciekawa, jak Kuba zareaguje. Czekała cierpliwie, ale wkrótce to oczekiwanie okazało się trudne i męczące. Dziewczyna od czasu do czasu spoglądała nieufnie na ciemny ekran komórki. Jednak cenne sekundy, a potem minuty mijały i nic się nie zmieniało. Iwona mogła się spodziewać, że chłopak jeszcze nie wybaczył jej tej decyzji, ale naiwnie żyła nadzieją, która powoli zaczęła się ulatniać. Dziewczyna westchnęła ciężko, podkuliła nogi i oparła czoło o szybę, czując, że to wszystko znowu zaczyna ją przerastać. Bez wsparcia Jakuba, straciła pewność siebie, którą miała na samym początku swojej podróży. Dopadało ją coraz więcej wątpliwości, a brak odpowiedzi od przyjaciela mocno ją dobijał. Aby zająć jakoś czas, obserwowała uciekający krajobraz. Śledziła wzrokiem wysokie góry, które w końcu przekształciły się w niewielkie wzniesienia. Robiła to do momentu, aż poczuła mrowienie w zastygłych w bezruchu kończynach. Dopiero to niemiłe uczucie sprawiło, że porzuciła swoje dotychczasowe zajęcie. Powoli opuściła nogi na podłogę i postanowiła odrobinę pochodzić.
Spacerowała powoli korytarzem pociągu, ściskając w dłoni telefon. Co jakiś czas zerkała na wyświetlacz urządzenia, ale już raczej z przyzwyczajenia. Przestała liczyć na to, że Jakub odpisze.
— Naiwna jesteś — wymruczała sama do siebie, ledwie zauważając zaciekawione spojrzenie, jakie otrzymała od starszej pani siedzącej przy przejściu do kolejnego przedziału. Iwona potrząsnęła głową i natychmiast ją minęła, nie chcąc ściągać na siebie więcej uwagi. 
Prześlizgnęła się do drugiego przedziału i przeszła zaledwie parę kroków. Więcej nie zdążyła, bo ktoś wpadł na nią z impetem, próbując wyprzedzić w wąskim przejściu. Nieznajomy spowodował, że Iwona zachwiała się i niechybnie upadłaby, gdyby nie zdążyła złapać się ściany. Dziewczynie udało się zachować równowagę, lecz ukochana komórka wypadła z jej rąk, po czym rozpadła się na części przy zderzeniu z podłogą. Bateria prześlizgnęła się parę metrów po posadzce i wylądowała pod siedzeniem jednego z poważnie wyglądających mężczyzn w garniturach. Reszta telefonu zatrzymała się na środku korytarza.
— Cholera jasna! — przeklęła dziewczyna i spojrzała ze wściekłością na osobę, przez którą do tego wypadku doszło.
Był to dość młody mężczyzna, starszy od niej może o cztery lub pięć lat. Iwona mogła to stwierdzić bez problemu, bo nieznajomy odwrócił się na krótką chwilę i uśmiechnął tajemniczo, zanim odszedł. Miał krótkie, jasne włosy i oczy skryte za ciemnymi okularami. Ubrany w szary garnitur, w rękach trzymał skórzaną aktówkę, podobną do tych, jakie posiadali mężczyźni, pod siedzenie których wślizgnęła się bateria komórki. Mężczyzna nie wyróżniał się więc niczym specjalnym ani tym bardziej nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Iwona wlepiła w jego plecy mordercze spojrzenie, choć wiedziała, że on już tego nie widzi. Wątpiła także, aby ktoś pokroju tego gbura zwrócił uwagę na jej nieszczęście. 
— Jest takie słowo jak przepraszam! - zawołała za oddalającą się postacią.
Nie zareagował. Pospiesznie zniknął w kolejnym przedziale, a uwaga wszystkich zgromadzonych osób skupiła się na ciemnowłosej dziewczynie. Zawstydzona Iwona spuściła wzrok, po czym schyliła się, aby pozbierać kawałeczki telefonu.
Właśnie sięgała po obudowę komórki, gdy w tym samym momencie usłyszała potworny huk i poczuła mocne szarpnięcie, które spowodowało, że upadła na kolana i uderzyła głową o barierkę. Zabolało. Tępy ból na chwilę przytłumił jej zmysły, ale wciąż była świadoma tego, co dzieje się dookoła. Poczuła, że coś, jakiś ciemny kształt, przeleciał tuż obok niej, a ktoś inny upadł nieopodal. Rozległy się spanikowane krzyki. Znikąd pojawił się też gęsty, biały dym, który gryzł oraz dusił. Iwonie pociemniało przed oczami, a w następnej chwili poczuła, że coś lepkiego i ciepłego zaczęło spływać po jej czole. Bała się. Serce dziewczyny zaczęło bić w szalonym tempie, a panika mocno ścisnęła ją za gardło. Mimo wszystko chciała dźwignąć się na nogi, aby sprawdzić, co się stało. Chciała, ale kolejny wybuch jej to uniemożliwił. Coś strzeliło i dziewczyna poczuła, że wagon odrywa się od szyn, po czym powoli przechyla się na jedną stronę, po czym przewraca się na bok, a ona leci razem z nim. 
Iwona straciła grunt pod nogami. Potężna siła uniosła ją w górę, a potem cisnęła o okno wagonu. Dziewczyna nie zdążyła nawet krzyknąć. Uderzyła o taflę szkła, która nie wytrzymała ciężaru jej ciała - podczas zderzenia roztrzaskała się na drobne kryształki. Iwona wypadła na zewnątrz, a odłamki szyby dotkliwie poraniły skórę i poprzecinały ubranie, jakie dziewczyna miała na sobie. Iwa uderzyła o ziemię i przeturlała się parę metrów. Z jej ust wydarł się cichy jęk. Chciała krzyczeć, zwłaszcza, gdy już się zatrzymała, a ból wreszcie do niej dotarł, lecz nie mogła wydusić nawet słowa. Upadek spowodował, że zabrakło jej tchu. Czuła ścisk w piersi i walczyła o odzyskanie oddechu. W końcu się udało. Zachłysnęła się świeżym powietrzem, mocno zaciskając powieki. Czuła, że jej ciało płonie, lecz bała się sprawdzić, czy naprawdę tak jest. Leżała kuląc się w sobie, a z oddali dobiegły ją wołania cierpiących ludzi i zapach palącego się metalu. Metalu, lecz nie tylko. Iwona wyobraziła sobie przez chwilę, że niezidentyfikowana woń to zapach palącego się ciała. Zrobiło się jej niedobrze. Pragnęła wstać i uratować pozostałych pasażerów, lecz nie umiała. Nie potrafiła nawet pomóc samej sobie. Oddała się ciemności. 

Próbował skontaktować się z Iwoną w ciągu kolejnego dnia, lecz nieudolnie. Na zmianę pisał wiadomości i dzwonił, ale telefon przyjaciółki wciąż nie odpowiadał. W końcu postanowił dowiedzieć się czegoś od rodziców dziewczyny. W tym celu udał się do ich domu, ale nie zastał nikogo w środku. Nie udało mu się porozmawiać z żadnym z członków rodziny Iwony przez cały dzień, choć dzielnie pilnował, czy aby nie wracają do domu. Jakub siedział w kuchni i obserwował podjazd sąsiadów, w myślach zapewniając samego siebie, że kiedyś muszą powrócić. 
— Kuba, co cię tak trapi? — Chłopak przeniósł w roztargnieniu spojrzenie na matkę i wzruszył ramionami. Chciał pokazać, że zupełnie nie wie, o co jej chodzi. Kobieta nie dała się zbyć. — Widzę, że coś się dzieje. Jesteś taki małomówny, nieobecny. Nigdy nie zachowywałeś się w ten sposób. 
— Po prostu martwię się o Iwonę — wyznał. — Nie mam od niej żadnych wiadomości, odkąd wczoraj rano wyjechała. Nie wiem, czy jest na mnie zła, czy stało się coś innego. To mnie irytuje. 
Kobieta spuściła wzrok i zagryzła z nerwów wargę. Nie wiedziała, jak przekazać synowi potworne wiadomości, lecz była świadoma, że on na to zasługuje. Bała się jedynie jego reakcji, bo wiedziała, że Jakub potrafi być wyrywny. Chłopak często działał pod wpływem impulsu i popełniał głupstwa, a potem długo zmagał się z ich konsekwencjami. Tym razem chciała mu tego oszczędzić. 
— Oglądałeś ostatnio wiadomości? — zagadnęła ostrożnie, siadając naprzeciwko niego. Zasłoniła mu w ten sposób widok na dom Iwony, więc chcąc nie chcąc, musiał na nią spojrzeć, a zauważając natarczywe spojrzenie kobiety, pokręcił przecząco głową. Nie oglądał. Nie miał czasu. — Kuba, ostatnio nastąpiło kilka ataków. Nadal nie wiadomo, kto jest ich autorem, lecz ten ktoś chciał zasiać panikę i sparaliżować komunikację w całym kraju. Nie wszystkie zamachy skończyły się powodzeniem, jednak te, które się niestety udały, skupiły się głównie na lotniskach i kolei. 
— Nie rozumiem, co ma do tego Iwona — wymamrotał niezrozumiale, choć niepokój powoli zaczął narastać w jego piersi. Mózg podsyłał jasne obrazy, lecz on je odrzucał. Jakub nie chciał uwierzyć w to, co próbowała przekazać mu matka. 
— Kuba — ciągnęła nieubłaganie kobieta, choć chłopak odwrócił wzrok i powoli potrząsał głową, jakby starając się pozbyć z niej niechcianych myśli — ich celem padł również pociąg, którym jechała Iwona. 
— Co? — Spojrzał na nią ostro. — Czemu nie powiedziałaś mi wcześniej? Co się z nią stało?
— Nie chciałam cię przedwcześnie martwić. Miałam zamiar opowiedzieć ci o tym, gdy dowiem się czegoś więcej, ale... Cóż, nadal nic nie wiadomo, a widzę, że nurtuje cię to coraz bardziej. Wiem tylko tyle, ile przekazała telewizja. W wiadomościach ogłosili, że podłożona bomba wybuchła jeszcze przed dotarciem pociągu do Krakowa. Mnóstwo ludzi zginęło, ale tych którzy przeżyli przewieziono do okolicznych szpitali. Może Iwona też gdzieś tam jest. Jej rodzice pojechali to sprawdzić. 
— Muszę do niej jechać. — Zerwał się z miejsca i skierował się do drzwi, ale matka zagrodziła mu drogę.
— Uspokój się i nie bądź nierozsądny — upomniała. — Nadal nie wiadomo, gdzie znajduje się Iwona. Gdy ją znajdą, Eliza obiecała, że do mnie zadzwoni i poinformuje o wszystkim. Poza tym, Kuba, Iwona to silna dziewczyna. Cokolwiek się jej przytrafiło, ona da sobie z tym radę. Wszystko jakoś się ułoży.
Popatrzył na nią z wahaniem. Przez jeden moment chciał wyminąć ją bez słowa i postąpić po swojemu. Jednak im dłużej spoglądał na rodzicielkę, tym szybciej znikała jego determinacja. W końcu wszelkie siły go odpuściły. Ogarnęła go rozpacz, a smutek zacisnął ciasną pętle na jego sercu. Ona to dostrzegła. Podeszła do syna i mocno go przytuliła, a on przyjął ten gest bez słowa, bez żadnych emocji. Wiedział, że kobieta martwi się o niego i chciałaby mu w jakiś sposób pomóc. Doceniał to, jednak nie potrafił odpowiedzieć na ten czuły gest. Sparaliżował go strach.

67 komentarzy:

  1. Czytając ten rozdział doszłam do wniosku, że to Iwona jest tą bardziej dziecinną z dwójki głównych bohaterów. Kuba jest bardziej porywczy, ale to dziewczyna ma strasznie dziecinny sposób rozumowania w pewnych sprawach.
    Rozdział super, "katastrofa kolejowa" opisana genialnie. Czekam na więcej i weny życzę ;)
    Only

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oboje są niesamowicie dziecinni, ale w sumie to wciąż dzieci. Mają te szesnaście lat ciężko podejmować decyzje i mierzyć się z ich konsekwencjami. Oni tego nie potrafią, a takie charaktery dodatkowo tego nie ułatwiają.
      Dziękuję! Wena zdecydowanie się przyda!
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Oj, doskonale znam to uczucie, kiedy wyczekuje się na czyjąś odpowiedź z taką niecierpliwością. Z jednej strony myśli się, że to głupota, że należałoby się skupić na czym innym i aż tak nie przejmować się drugą osobą, co pięć sekund spoglądając na wyświetlacz komórki/komputera. Nie sposób jednak po prostu odpuścić, bo i tak myśli się tylko o tym, kiedy pojawi się upragniona odpowiedź. Przez to widać, jak bardzo Iwonie zależy na Kubie. Zresztą jemu na niej równie mocno, co pokazała jego reakcja na wieść o wypadku. Wydaje mi się, że byłby w stanie poświęcić wiele dla tej dziewczyny, skoro od razu chciał jechać do szpitala.
    Na szczęście nie muszę się martwić, że Iwona umarła, bo przecież bez niej nie byłoby dalszego ciągu tej historii. Poczekam więc spokojnie na kolejny rozdział, mając nadzieję, że dziewczynie nic poważnego się nie stało, ale że Kuba będzie na tyle zaniepokojony, by rzeczywiście pojechać do szpitala. Na pewno przydałoby im się spotkać i na spokojnie porozmawiać, żeby nieco zatarło się wspomnienie nerwowej atmosfery, w jakiej się rozstali. Tym bardziej, że jestem praktycznie pewna, że Kuba wkrótce wyjedzie na wojnę i nie będzie już zbyt wiele okazji do rozmów z Iwoną, niech więc korzystają, póki mogą!

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Zarówno Iwona, jak i Kuba są honorowi, ale przez swoją upartość strasznie cierpią. Zależy im na sobie, choć przyznać się do tego już nie jest tak łatwo!
      Iwonki nie uśmierciłam, ale w sumie nie wiem, czy to nie byłoby lepsze rozwiązanie i to pod wieloma różnymi względami. Cóż, to wyjdzie w ciągu paru kolejnych rozdziałów. Okaże się również to, czy do spotkania dojdzie i czy zdążą wyjaśnić sobie wszystko, czego nie wyjaśnili podczas tego nerwowego pożegnania.
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  3. Nadal dziwi mnie ta duz przerwa, w której Kuba nie starał sie bardziej, ale ok. Wydaje mi się niestety dość oczywiste, że dziewczyna nie znajduje sie w szpitalu w Krakowie, bo jej rodzice chyba by się k tym dowiedzieli, w końcu to Xxi wiek. Aczkolwiek i tan rozumiem, dlaczego wybrali się do miasta, oczywiście. Z drugiej strony nie sadze, żebyś tak szybko zabiła główna kobieca postać, wiec aż tak sie nie przejmuje, choć...może nie być w najlepszej sytuacji. Ciekawe, jak to dalej się potoczy i czy Kuba wyruszy na poszukiwania... Albo racEj kiedy to zrobi, bo myśle, ze to uczyni :) Świetna notka. Condawiramurs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, Kuba zwlekał z tym udaniem się do rodziców dziewczyny chyba dlatego. że po prostu odczytał to milczenie ze strony Iwony niewłaściwie. Myślał, że ona nie chce mieć z nim do czynienia. No, ale w końcu jednak postanowił to sprawdzić. Tak na wszelki wypadek, bo to go niesamowicie gryzło.
      Nie zdradzę, co się stało z Iwona ani czy Kuba będzie usilnie ją poszukiwał... To wszystko stanie się jasne na przestrzeni paru rozdziałów :)
      Dziękuję!

      Usuń
  4. Hejka. <3
    Rozdział króciutki, ale nie możesz na niego narzekać. Wzbudził we mnie takie emocje, że przez kilka sekund musiałam ochłonąć. Zaczęło się... Cholera jasna, ale ja się tego boję. Masakra.
    Bardzo podobało mi się to jak opisałaś wypadek pociągu, emocje Iwony i Kuby. Tak mi się smutno zrobiło... Tylu ludzi zginęło. Przecież każdy miał plany na następny dzień, rodzinę, swoje obowiązki, przyjemności i podążał do Krakowa w konkretnym celu. Może wracał do domu, może tak jak Iwona, jechał do szkoły? Ych, najgorsze co może być na świecie, nie licząc kataklizmów typu huragany, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, tsunami itd., to wojna.
    Współczuję Iwonie tego, że zamiast do wymarzonego liceum dojedzie do szpitala, a Kubie tych godzin niepewności i stresu. :c
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. :*
    Pozdrawiam! <3
    PS. Jeżeli masz ochotę - zapraszam serdecznie:
    hear-you-voice-again.blogspot.com
    To nie jest opowiadanie o One Direction. c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał!
      Cóż, też się boję wojny i boję się o niej pisać, ale że w jakimś stopniu jestem chyba sadystką, to postanowiłam spróbować. Do jej rozkwitu w opowiadaniu pewnie jeszcze trochę brakuje, ale masz rację - ten "wypadek" jest takim pierwszym sygnałem, że nie wszystko gra.
      Do ciebie oczywiście wpadnę, gdy tylko znajdę chwilę, o którą teraz strasznie mi ciężko :( Ale pamiętam! Wpadnę na pewno!
      Dziękuję!

      Usuń
  5. Hejo,
    o kurczę... Kiedy w którymś tam rozdziale napisałaś, że tam jest ukryta wskazówka, co do dalszej akcji, myślałam, że to może chodzić o taką prawdziwą wojnę - gadanie sąsiada, ale trochę nie chciałam się do tego przyznać, bo to dość trudne tematy. Szczególnie w takim współczesnym klimacie. Dlatego jestem ciekawa, jak to wszystko dalej pociągniesz ;)
    Poza tym bardzo podoba mi się ten kontrast pomiędzy taką katastrofą, a takim trochę dziecinnym uporem Kuby i Iwony.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo! :D
      Zgadzam się - tematy, które poruszam nie są łatwe i wydają się wręcz absurdalne, abstrakcyjne. A jednak zdarzają się w prawdziwym życiu i to chciałabym uświadomić wszystkim poprzez to opowiadanie.
      Kontrast zamierzony i cieszę się, że go wyłapałaś ^^
      Dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Jako, że odchodzę na jakiś czas z blogowego światka, moje komentarze będą troszkę mniej obfite niż do tej pory. Nie żeby zazwyczaj były jakieś specjalnie długie, ale teraz na pewno będą... skromne;/ Chcę po prostu jak najwięcej czasu spędzić nad powieścią, by jak najszybciej wrócić na bloga. A równocześnie nie chcę opuszczać opowiadań, które czytałam. Dlatego mam nadzieję, że nie będziesz się gniewać za ich długość. Gdy wszystko się ustatkuje to i długość będzie lepsza;)

    Kochana! To co zrobiłaś tym rozdziałem mnie zabiło ;O Bez kitu, takiego rozwiązania się nie spodziewałam. I to jeszcze po Tobie - osobie, która lubuje w powolnym budowaniu akcji. A przynajmniej po ostatnim opowiadaniu odniosłam takie wrażenie. Jak zwykle na początku rozpływałam się przy każdym zdaniu, przy każdym słowie, bo w Twoim wykonaniu to jest czysta poezja. A potem ten odór, fragment o palonym ciele, wypadek i odczucia dziewczyny. Miazga kompletna! Cholernie mi się podobało;)
    Jedyne, co mnie trochę zaskoczyło to reakcja Kuby. Oczekiwałam troszkę większej histerii, rwania włosów z głowy itp, a to było takie... stonowane;D Ale rozdział świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie przejmuj! Długość komentarzy nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Zamiast przepraszać, skup się, misiek, na pisaniu, abyśmy mogli znowu poczytać coś twojego! To będzie najlepsza rekompensata.
      Tak, zdecydowanie wolę powoli prowadzić akcję, trochę przy okazji pomarudzić i przekazać masę moich przemyśleń. Takie dynamiczne cosik nie jest do końca w moim stylu, ale chyba dość często będzie się pojawiało w tym opowiadaniu. Tak mi się wydaje.
      Kuba, pomimo swojego porywczego charakteru tym razem zachował spokój, ale może jest to tylko pozorne opanowanie? Zobaczymy ;)
      Dziękuję pięknie za każde słowo. Bardzo mi miło!
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. UJ? Gratulacje, kochana! Całkiem możliwe, że spotkamy się w przyszłym roku, ponieważ również będę się starała o przyjęcie na tę uczelnię. Mogę zapytać, na co się dostałaś? (:
    Co do rozdziałów, to już je nadrobiłam, ale skomentuję popołudniu, bo za chwilę muszę wychodzić na jazdy. Powiem tylko, że bardzo mnie zaintrygowałaś i że choć temat jest dość... niebezpieczny, to niestety bardzo aktualny. Mam wielką nadzieję, że fikcja, którą przedstawiasz w opowiadaniu, nigdy nie stanie się rzeczywistością - choć dla Ukrainy już się stała :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, jestem. Powiem ci, że jeszcze zanim zaczęłam czytać, myślałam, że blog będzie o czasach I/II wojny światowej. Tak wywnioskowałam ze zwiastunów. Nie spodziewałam się, że będzie opowiadał o... można powiedzieć, III wojnie. Co oczywiście nie znaczy, że mi się to nie podoba, bo uważam to za świetny pomysł i jeszcze nie spotkałam się z taką tematyką.
      Mam jednak nadzieję, że już nigdy Polska nie będzie musiała przechodzić przez takie piekło, bo to jest po prostu chore i nierealnie brutalne, by w czasach teraźniejszych, gdzie świadomość jest tak dalece rozwinięta, dalej działy się takie rzeczy. Cholerny Putin.
      Poruszyła mnie scena z bodajże rozdziału 2, gdzie w telewizji pokazane było zastrzelenie dziecka i całkowita znieczulica innych ludzi... Masakra, obym nie dotrwała do takich czasów.
      Polubiłam Iwonę, za to Kuba trochę mnie wkurza - mam nadzieję, że to się zmieni. Iwona mu bardzo dobrze powiedziała, że jest egoistą, bo to prawda. Chciał, żeby porzuciła nadzieję na lepszą edukację tylko po to, by z nim zostać... To może niech on się przeprowadzi z nią, hm? Myśli tylko o sobie i tyle.
      Końcówka 3 rozdziału była świetna, aż się zastanawiałam, co to się stało z Iwoną... A tu się okazało, że tylko rozbity telefon. I co to za zachowanie tego faceta, który na nią wpadł? ;o Uśmiechnął się i tyle? Ja bym na jej miejscu zaczęła na niego wrzeszczeć, no bez przesady, rozwalił jej telefon i sobie poszedł.
      O stan Iwony po bombie się nie martwię, wiem, że z tego wyjdzie - w końcu jest główną bohaterką. Mam tylko nadzieję, że będzie cała.
      Podsumowując, bardzo mi się podoba i z niecierpliwością oczekuję na kolejne rozdziały! Życzę weny! :*

      Usuń
    2. Dziękuję! Także trzymam kciuki za ciebie, abyś również się dostała, bo to będzie fajna okazja do spotkania się :D Ja dostałam się na dwa kierunku - na zarządzanie w sektorze publicznym i pozarządowym oraz na kulturoznawstwo rosyjskie ;) No, ale wybrałam ten pierwszy, bo chyba nie dałabym rady pociągnąć dwóch kierunków od pierwszego roku. Za rok planuję jeszcze raz startować na ten rosyjski :D Zobaczymy, jak to wyjdzie.
      Zwiastuny faktycznie mogą wskazywać na którąś z ubiegłych wojen, ale ciężko znaleźć coś odpowiedniego, co przedstawiałoby realia III wojny, gdyby taka wybuchła.
      Cieszę się, że mój pomysł ci się spodobał, chociaż ja sama jestem nim trochę przerażona, bo to jednak taka trudna tematyka i dość hmm... niebezpieczna.
      Kubuś jest ogromnym egoistą! Na takiego chciałam go wykreować, więc super, że tak odczytałaś jego postać. Oboje w gruncie rzeczy to jeszcze dzieci. W końcu szesnaście lat to bardzo młody wiek, w którym popełnia się mnóstwo głupot.
      Zachowanie tego faceta nie jest bez znaczenia. Ma on pewne powiązania z tym wybuchem. Tylko tyle zdradzę ;)
      Wiesz, że argument o znaczeniu postaci w opowiadaniu nie jest żadnym argumentem? :D W końcu udało mi się już raz zabić główną bohaterkę, a potem ją ożywić także ten... Nie no śmieję się. Iwonka nie zginie, bo byłoby to sprzeczne z prologiem. Jednak jej stan... Hmm, sami zobaczycie.
      Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa. Cieszę się, że chciało ci się nadrabiać te rozdziały :*
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Z lekkim opóźnieniem, ale już się zjawiam, aby skomentować ten rozdział. Tak mnie zastanawia, co Ci się właściwie w nim nie podoba? Jakoś trudno mi to zrozumieć, że może być cokolwiek takiego... Ten rozdział według mnie jest po prostu FENOMENALNY. Tak to jest bardzo dobre słowo na jego określenie. Hah^^ W końcu czytałam go z zapartym tchem. Co prawda po tytule i sytuacji w poprzedniej notce można było się domyśleć tych wybuchów, jednak wciąż człowieka coś tam w środku ściskało, a myśli były zżerane przez ciekawość, jak to się wszystko tak dokładnie potoczy. No i tak swoją drogą nie spodziewałam się, że Iwona wypadnie z pociągu. Fakt mogłam o tym pomyśleć, ale chyba za mało się nad tym zastanawiałam. Hmmm... Przez ten jej nietypowy "wypadek" (w końcu pozostali pasażerowie zostali w pociągu) mam wrażenie, że z początku wszyscy założą, że dziewczyna zginęła. Zastanawia mnie zresztą, kto ją odnajdzie... No i w sumie wiele innych niewiadomych plącze się po mojej głowie, ale pozwolę im już tam pozostać. Przejdę za to do Kuby. Lubie tego porywczego i upartego chłopaka i już teraz mu współczuje. W końcu wieści póki co są okropne, ale mam wrażenie, że do jego uszu mogą trafić jeszcze gorsze. Ciekawe, co wtedy zrobi? Jeśli na przykład ktoś mu przekaże, że Iwona zginęła, to wydaje mi się, że on nie pozwoli, aby jego mózg przyswoił tę informację w dosłownym tego słowa znaczeniu. Widzę go raczej, jak zawzięcie zaprzecza tej informacji i rusza na poszukiwanie dziewczyny. Takie tam obrazy z mojej głowy...
    Kiedy ciąg dalszy? Oby jak najszybciej! Ja tu będę cierpliwie czekać, a tymczasem życzę weny, motywacji i wolnego czasu. Mam wrażenie, że wszystkie te trzy czynniki są potrzebne przy pisaniu. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! :*
      Co mi się nie podoba? Jest zbyt krótki i pisałam go na siłę, a takie twory nigdy mi się nie podobają :( Wydają mi się wtedy wymuszone i pozbawione emocji, które ja tak bardzo lubię przemycać tu i ówdzie!
      No, ale cieszę się, że mimo wszystko rozdział przypadł ci do gustu.
      Masz rację, Iwona miała "szczęście". To, że wypadła z pociągu może nie uchroni ją przed cierpieniem, ale pozwoliło jej wyrwać się z objęć śmierci, co wielu innym się niestety nie udało. Jednak chyba na tym skończy się moja litość, co do tej postaci.
      Kubuś to porywcza istotka i w miejscu pewnie zbyt długo nie wysiedzi, jeżeli nic innego nie pokrzyżuje mu planów, które powoli zaczynają kształtować się w jego głowie.
      Ciąg dalszy postaram się opublikować w okolicach 15 sierpnia.
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
    2. Według mnie ten rozdział wcale nie był pozbawiony emocji. Nie będę jednak walczyć z Twoją własną opinię, bo sama wiem, jak to jest...
      Ty bezlitosny człowieku! Już boję się tego, co planujesz zgotować biednej Iwonie. Przynajmniej zapowiada się, że będzie ciekawie Hah^^
      No to czekam na 15 sierpnia... :)

      Usuń
  9. O masz! GRATULACJE! Jaki kierunek sobie opatrzyłaś? ;)
    Mi rozdział podobał się bardzo, nie wiem dlaczego Tobie nie. A musisz wiedzieć, że mam straszny humor, mój znajomy olewa moją paczkę, nie wiem czy się śmiać czy go opierdolić... No i jak w takim momencie mówię, że rozdział jest fajny to taki jest i basta. Przede wszystkim podobają mi się te opisy. Jejku, jak ja je uwielbiam. Mogę sobie do czytać bez końca. I cieszę się, że Kuba zrozumiał swój błąd i dzwonił. Szkoda, ze tak późno.
    Ten zamach... jezu Tyle ludzi. Mam nadzieję, że skrzętnie opiszesz w przyszłym rozdziale wszelkie szkody. nie żebym się na ten widok cieszyła, ale to nada autentyczności historii.
    Rozumiem ze zamachowcem był ten jebaniec, który się z nią zderzył... nic dziwnego, że nie przeprosił za zepsucie telefonu. Musiałby od razu przeprosić za odebranie życia. Chociaż myślę, że fakt iż Iwona wyleciała przez okno, uratował jej życie. Pytanie tylko jak poważne są inne obrażenia i czy Kuba do niej pojedzie. Jego matka tweirdzi, że jest porywczy... Mam nadzieję, że do niej pojedzie.

    Świetna robota, jeszcze raz gratuluje i czekam na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Dostałam się na dwa - na zarządzanie w sektorze publicznym i pozarządowym oraz na kulturoznawstwo rosyjskie. Wybrałam ten pierwszy kierunek, a o drugim pomyślę w przyszłym roku. Bo korci mnie niesamowicie, ale najpierw chcę dobrze poznać uczelnie :)
      Rozdział mi się nie podoba chyba tylko dlatego, że pisałam go na siłę i wydaje mi się bezuczuciowy, a ja tak lubię wszelkie emocje! No, ale skoro się podoba to nie powinnam narzekać ;)
      Co do samego zamachu - jeszcze do niego wrócę, bo to dość ważne. Tylko nie jestem pewna czy w przyszłym rozdziale... Kiedyś na pewno!
      I masz rację - za zamach odpowiadał właśnie ten mężczyzna. Chciałam w ten sposób porównać tę "mini tragedię" Iwony dotyczącą rozbitego telefonu z tą prawdziwą katastrofą, w której zginęło tyle ludzi. Za obie odpowiadała ta sama osoba.
      No, a Kubuś... Sami zobaczycie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Totalnie nie moje klimaty. Co do rosyjskiego to uczyłam się tego języka przez 9 lat. Dziewięć lat, a po szóstym tak naprawdę wyuczyłam się rosyjskiego alfabetu :):) Ale co się dziwić jak o roku był inny nauczyciel? Przecież to nie mogło się udać. Chociaż, paradoksalnie, kazdy z tych nauczycieli zaczynał od nauki alfabetu... Dlaczego w takim razie ogarnęłam go dopiero w liceum? To chyba wina jednej z moich ulubionych nauczycielek. Koniec końców zdawałam nawet dodatkowo język rosyjski. Po co? Nie wiem, chyba chciałam się sprawdzić.
      Swoją drogą to bardzo odmienne kierunki, masz szerokie horyzonty.
      Znam to... Jezu, jak ja nie lubię publikować czegoś, co jest pisane bez dozy emocji. Nie wiem, nie mogę tak na pusto czegokolwiek dodać, bo ten tekst mnie zwyczajnie nuży, bo już nawet nie o nudę chodzi. Męczy mnie patrzenie na takie coś. Czasami jednak czytelnik ma odmienne zdania i chyba to jest w tym najdziwniejsze.
      O takim kontraście nie pomyślałam. Moja polonistka byłaby zawiedziona!

      Usuń
    3. Moje też nieszczególnie, bo jednak jestem humanistką, a pcham się na ścisły kierunek... No, ale prawda jest taka, że po takich humanistycznych studiach, dobrze płatnej pracy bym raczej nie znalazła... Dlatego muszę się pomęczyć. Nie żebym oczekiwała nie wiadomo czego po zarządzaniu... No, a na rosyjski każdy z kim rozmawia mnie namawia, bo ponoć przyszłościowy język i osoby zaznajomione z tamtejszą kulturą są coraz bardziej poszukiwane... Jak to będzie w praktyce, to czas pokaże.
      No to piątka! Ja uwielbiam czytać teksty, w których jest zawarta spora porcja emocji. Może to dlatego, że jestem mega emocjonalną istotką ;)

      Usuń
    4. Ja swego czasu planowałam filologię angielską. Szczęście w nieszczęściu, że się na to nie dostałam. Wszyscy mi powtarzali, że po tym to dobra praca, dobra kasa i ogólnie wszystko fest. Jakoś jednak nigdy nie kręciło mnie męczenie się nad czymś, czego nie lubię. W końcu stwierdziłam, że wolę przez 5 lat robić to, co lubię, a potem męczyć się w pracy w Biedronce, niż męczyć się minimum 5 lat na studiach i potem dalej męczyć się przy pracy w Biedronce. Taki to już ze mnie człowiek. Wychodzę z założenia, że w tym kraju i tak w zawodzie pracuje bardzo mało osób to przynajmniej przez jakiś czas porobię coś, co naprawdę mi się podoba.
      A czy rosyjski to taki przyszłościowy język to bym nie powiedziała.
      Żółw. :D

      Usuń
    5. Wiesz co, patrzę na ten rosyjski z perspektywy logistyki, którą ukończyłam w technikum. To wszystko można by było fajnie powiązać. I logistykę, i zarządzanie, i ten nieszczęsny rosyjski :D a czy potem będę pracować w wyuczonym zawodzie... pożyjemy zobaczymy ^^

      Usuń
    6. Moja znajoma na tym była. Po dziś dzień nie wiem, na czym polega logistyka.

      Usuń
    7. Logistyka to też zarządzanie ;) Sterowanie produkcją, transportem, pracami w magazynie, późniejszym marketingiem, ale także wszelaką organizacją. Np. przy organizowaniu koncertu wszystkie działania, które podejmują ludzie za to odpowiedzialni to logistyka. Ogólnie wywodzi się z wojskowości, bo jednak żeby przetransportować ogromne czołgi z kontynentu na kontynent jest potrzeba mnóstwa kombinacji. Stosuje się ją w szpitalach i wielu, wielu innych organizacjach :)

      Usuń
    8. Miałam podobne przypuszczenia, więc jednak nie jest ze mną tak źle. Nie wiem czy jestem aż tak dobra w organizacji żebym mogła na to kiedykolwiek iść. :D

      Usuń
    9. No tak, trzeba umieć kombinować, jeżeli chodzi o logistykę :D Poza tym myśleć dalekosiężnie i być odpornym na stres, bo często pracuje się pod presją czasu. Ogólnie jednak ta sfera jest ciekawa, ale mi chyba 4 lata nauki na tym gruncie wystarczy kolejnych paru bym chyba nie wytrzymała xD Potrzebuję czegoś nowego, choć zbliżonego do tego tematu, dlatego porwałam się na zarządzanie ;)

      Usuń
    10. Zawsze mogę się zgłosić do Ciebie, zebyś mi coś wykombinowała i tej logistyki użyła. :D

      Usuń
    11. A pewnie, haha :D Pani logistyk do usług!

      Usuń
  10. Te wstrętne słońce nie pozwala czytać... Dopiero teraz zebrałam swoje leniwe dupsko. W sumie to 5 dni tylko, no ale dobra :D. Lubię czytać, to co piszesz. Tak dobrze dobierasz słowa. Jedyne czego nie lubię, to jak skupiasz się na smutku, złości... na tej upartości, która nie pozwala na kierowanie swoim życiem, tak jak by się chciało. Trochę nie rozumiem mamy Kuby. No bo niby na co ona czekała? Przecież, jak trafiła bomba w jej pociąg, to chyba wiadome, że coś się stało, prawda? Chciała wiedzieć dokładnie czy Iwona żyje, czy nie? Tak swoją drogą znowu zaczynasz prolog od przyszłości ;p. Ale tamten był bardziej tragiczny. Zdążyłam polubić Alka, a Ty go nam zabrałaś. OK, dobra nie tego tyczy się to opowiadanie. Nie wiem czy ten gość, co ją popchnął miał jakieś znaczenie, ale jak tak to nie wiem po co w sumie... a jak nie to... też nie wiem. Ktoś tu sieje zamieszanie, tylko chyba nie powinien robić tego powoli... wtedy daje znak, że trzeba się przygotować do walki. A od tak bomby się nie stworzy. Chociaż ta musiała mieć mały zasięg, że tylko pociąg rozwaliła. Pozdrawiam i gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tam takie opóźnienie to żadne opóźnienie. Ja miewałam większe :D
      Cieszę się, że lubisz czytać te moje pisaniny. Cóż, najlepiej pisze mi się o smutku i złości, więc może dlatego zawsze ich najwięcej w tych wszystkich tworach, które wychodzą spod mojej ręki.
      Mama Kuby jest nadopiekuńcza. To chyba jeszcze kiedyś wyjdzie na jaw... Myślała, że poprzez niemówienie synowi prawdy, zdoła go w pewien sposób ochronić, ale raczej zyskała tym całkiem odwrotny efekt.
      Małe sprostowanie - nie była to bomba zrzucona z samolotu, raczej ładunek wybuchowy podłożony w jednym w wagonów. Dlatego zniszczenia są tak "małe". Facet, który popchnął Iwonę miał w tym swój udział. I chyba jeszcze wrócę do tego wątku. Może... Zobaczymy czy będzie na to czas ;)
      Co do prologu to zdaję sobie z tego sprawę :D Ale jakoś polubiłam taką formę wstępu. Łatwiej mi się pisze, gdy muszę kombinować, aby wszystko do siebie dopasować.
      W każdym razie jeszcze raz dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pozyskałam nową czytelniczkę! Bardzo mi miło.
      Cóż, akurat miałam ogromny problem z doborem odpowiedniej kategorii dla tego opowiadania, bo w sumie każda z zaproponowanych w jakimś stopniu mi pasowała. Jednak chyba najwięcej będzie tutaj właśnie wszelakich przemyśleć i zagłębiania się w ludzką psychikę.
      A ja ci powiem, że akurat z prologu jestem mega dumna :) Udało mi się nim wygrać konkurs literacki, ale wiem, że może on budzić rozmaite odczucia, bo podobno podzielił również jury ;) Jednak przyznam ci rację - ten prolog może zgubić i wydać się zbytnio patetyczny. Często mam problemy z przesadzaniem i zdaję sobie z tego sprawę. Mimo wszystko cieszę się, że postanowiłaś tutaj zostać i zapoznać się z pozostałymi rozdziałami. Miło mi również, że zwróciłaś uwagę na emocje bohaterów tego opowiadania, bo ten element jest dla mnie niezwykle istotny i przykładam do niego sporo uwagi. Co do opisów... Powiem ci, że na początku mojej "pisarskiej kariery" nie używałam ich praktycznie wcale a gdy już to zmieniłam, to często zdarza mi się przesadzać z ich ilością.
      Dobra, a teraz już tłumaczę kwestie budzące pewne wątpliwości ;)
      Otóż, Kuba i Iwona mają obecnie po 16 lat, jednak ten incydent z kartkami miał miejsce, gdy byli dużo, dużo młodsi. Komórki i cały telekomunikacyjny bum nastąpił nieco później. Wcześniej nie wszyscy mieli dostęp do telefonów komórkowych i Internetu - zwłaszcza w malutkiej miejscowości ;) Stąd wzięły się właśnie takie metody. Może to zbyt wymyśle, ale pisałam to z własnego doświadczenia - ja tak komunikowałam się z przyjaciółką, która mieszkała tuż obok mnie :D
      Jeżeli chodzi o wybuch, długo się wahałam, w jaki sposób poinformować o nim Jakuba. Ten wydał mi się odpowiedni, choć może dwa dni zwłoki to zbyt długi okres, bo w sumie masz rację, że informacje o takich zdarzeniach rozprzestrzeniają się bardzo szybko. Zmienię to.
      Atak terrorystyczny, a działania wrogiego państwa wcale się nie wykluczają. Przynajmniej w moim mniemaniu. Ktoś, kto chce osiągnąć potężne korzyści dla siebie, nawet drogą wojenną, będzie chciał skołować przeciwnika, wywołać chaos i podburzyć nastroje. Sparaliżowanie komunikacji jest do tego idealnym sposobem. Oczywiście, ja również mogę się mylić, bo nie zajmuję się działaniami wojennymi, nie chcę rozpętać trzeciej wojny światowej, ale na potrzeby opowiadania tak to właśnie sobie wyobrażam.
      W żadnym razie mnie nie uraziłaś, bo ja cenię wszelką krytykę o ile jest konstruktywna. Lubię, gdy ludzie dzielą się ze mną wszelkimi przemyśleniami, a nie tylko chwalą, te negatywne myśli zachowując dla siebie.
      Dlatego bardzo, ale to bardzo dziękuję za komentarz!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ja też bardzo lubię wszelkie teksty dotyczące wszelkich przemyśleń i ludzkiej psychiki, więc cieszę się, że na tym gruncie w pełni się zgadzamy ;)
      Sama też często narzekam na swoje twory. Czasami zbyt często :D No, ale każdy chyba ma takie momenty. A co do opisów... Sama nie wiem. Po prostu na początku chyba łatwiej pisze się dialogi, potem te proporcje zupełnie się odwracają! Teraz to dialogi sprawiają mi nie lada problem.
      Nic się nie stało, ja zawsze chętnie wyjaśniam wszelkie wątpliwości i nieporozumienia :D
      Cieszę się, że pozyskałam taką czytelniczkę, jak ty. Czasami lekki opieprz na pewno mi się przyda! I taką głębszą analizą również nie pogardzę :)

      Usuń
  12. Przede wszystkim - bardzo gratuluję dostania się na UJ! Już zdążyłam przeczytać w komentarzach wyżej(taki ze mnie mały detektyw!), że dostałaś się na dwa kierunki! O jeju, naprawdę Cię podziwiam! Dodatkowo zdziwiłam się, że wybrałaś kulturoznawstwo rosyjskie! Czy to obecnie popularny kierunek? :))
    Co do rozdziału - nadrobiłam (ale ze mnie guła, że nie zauważyłam go wcześniej)! Z początku myślałam, że Iwona dostanie jednak odpowiedź na tego smsa.. Że Kuba jeszcze raz go do niej wyślę :( Przeraziłam się jak opisywałaś te wybuchy (moja pierwsza myśl - czy to już wojna?). Żal mi się zrobiło Kuby! Znowu! To straszne dowiedzieć się o takim tragicznym wydarzeniu, w dodatku mając świadomość, że była tam jedna z osób, na której Ci zależy :(
    Muszę dodać, że uwielbiam Twoje barwne opisy! Kiedy je czytam czuję się jakbym sama tam była! :)
    + Jedyna rzecz, która mnie trochę zdziwiła (już od początku czytania Twojego opowiadania) to brak wcięć przy dialogach! Jako wzrokowca strasznie mnie to "kłuje w oczy" :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dostałam się na dwa, ale jednak idę na jeden ;) Chyba nie poradziłabym sobie na dwóch, zwłaszcza, że przenoszę się do nowego miasta. Najpierw muszę się do tych wszystkich nowości się przyzwyczaić. Kulturoznawstwo rosyjskie z całą pewnością nie jest popularne, ale podobno opłacalne. Dlatego chyba zdecyduję się na nie w przyszłym roku :)
      Co do rozdziału - niestety, jestem tak wredną istotą, że najczęściej wszelkie niewiadome kończą się na szkodę dla moich postaci. Masz rację. Kuba jest w tym momencie bardzo pokrzywdzony. To wszystko musi być dla niego trudne.
      Co do wcięć...Czytając jakąkolwiek papierową książkę, nigdy nie miałam z nimi do czynienia, więc sama ich nie stosuje. Jednak widzę je na niektórych blogach z opowiadaniami, które odwiedzam. W sumie jesteś pierwszą osobą, która zwraca mi na to uwagę, ale sama jakiś czas temu zastanawiałam się czy aby na pewno to ja nie popełniam błędu. Przemyślę to. Może zmienię.
      Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ja najbardziej żałuję, że nie mam możliwości nauki rosyjskiego w liceum :( Bardzo chciałabym się nauczyć i pewnego dnia z pewnością to zrobię! :)
      Nie masz za co dziękować, tylko najszybciej dodaj nowy rozdział! (Nie, że Cię pośpieszam, ale bardzo jestem ciekawa co będzie dalej! :D)

      Usuń
    3. Ja uczyłam się rosyjskiego przez cztery lata technikum - uczyłam się zwykłego języka: gramatyka, alfabet i wszystko, co z tym wiązane, a także języka zawodowego, czyli słownictwa związanego z logistyką :) Fajna sprawa.
      A rozdział dodam, gdy tylko go napiszę. Mam pomysł, ale ostatnio po prostu brakuje mi na wszystko czasu. Zwłaszcza, że najpierw powinnam nadrobić wszelkie zaległości, bo ich także mam sporo.

      Usuń
  13. Dotarłam! Tak, wiem że wróciłam już jakiś czas temu, ale powrót z obozu harcerskiego to nie tylko powrót do miasta i pójście spać, ale również magazyny aby posprzątać cały ten syf, zebrania obozowe i zaplanowanie całego roku harcerskiego. Ale jestem!
    Przemyślenia w pociągu dopadają chyba każdego. Ją podały myśli o Kubie. Jednak próbował się z nią skontaktować, ale do tego zaraz. Sytuacja w pociągu na początku mnie zadziwiła, zwłaszcza wypadek. Na początku myślałam że to tylko wykolejenie, ale jednak nie. Czy mi się wydaje czy zaczyna się motyw wojenny? ^^ Uwielbiam Cię jeśli tak. Tematy wojny to coś co kocham (zwłaszcza tematy o Szarych Szeregach, akcji pod Arsenałem i tak dalej) Cieszy mnie to że Kuba się przejął tym że dziewczyna się do niego przez dłuższy czas nie odzywała. Do tego przeraził się wręcz tym że zaatakowali pociąg, w którym jechała Iwona. Zapowiada się nieźle i ciekawi mnie jak to rozegrasz :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze cię rozumiem! Ja co prawda, nigdzie nie wyjeżdżałam, ale miałam ostatnio całe mnóstwo sesji fotograficznych i całe to towarzystwo musiałam obrobić i powysyłać, więc na czytanie i komentowanie różnych blogów nie miałam zwyczajnie ani siły, ani czasu.
      Motyw wojenny hmm... może leciutko go dziabnęłam, ale z całą pewnością nie jest to jeszcze wojna w dosłownym znaczeniu tego słowa. Raczej próba zasiania chaosu, a wiadomo, że od zamieszania do stanu wojennego jest bardzo cieniutka granica - pokazuje to przykład Ukrainy.
      Sama jestem ciekawa, jak to rozegram :D Jakiś pomysł mam, ale z doświadczenia wiem, że moje pomysły często ulegają metamorfozie.
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  14. No, nadrobiłam już Twojego bloga (Już? Dopiero!). Wiem, długo mi z tym zeszło strasznie, ale przeczytałam te 3 rozdziały jednym tchem. Niesamowicie wciągnęłam się w historię.
    Grałaś z moimi emocjami. Bardzo polubiłam obu bohaterów, mimo że są w pewnym stopni dziecinni, ale to taka dziecinność, która mnie porusza. To obrażanie się na siebie, kiedy nie jesteś wcale zły, ale po prostu jest przykro, bo ktoś nas opuszcza. Trochę mnie zdenerwowało, że Iwona jednak pojechała i zostawiła swojego przyjaciela, widząc przecież, że bardzo mu zależy na tym, aby została.
    Mam nadzieję, że nic jej się nie stało, ba, że przeżyła, bo nie wyobrażam sobie rozpaczy Kuby po jej stracie, choć bardzo lubię takie dramaty i opisy uczuć postaci. Szkoda by jej jednak było. mimo iż romansów nie lubię, po cichu liczę, że oni kiedyś przełamią bariery przyjaźni i pójdą krok dalej. Ale jeżeli tak się nie stanie, nie będę szczególnie zawiedziona. Miło jest poczytać dla odmiany o damsko-męskiej przyjaźni, która istnieje, rzecz jasna. Przynajmniej według mnie.
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja jeszcze nie zdołałam nadrobić wszystkich rozdziałów na twoim blogu, ale obiecuję, że teraz, w ten długi weekend przysiądę do tego i to zrobię :)
      Zgadzam się, moi bohaterowie są dziecinni, ale ich wiek w jakimś stopniu wciąż ich do tego uprawnia :) Iwona może nie zachowała się, jak prawdziwa przyjaciółka, ale chyba jej zachowanie jest w pewnym stopniu zrozumiałe. W końcu chce się rozwijać, a mała miejscowość jej tego nie ułatwia. Skoro ma szansę na lepszy start, to ja na jej miejscu chyba też bym z niej skorzystała.
      Dalej, nic nie zdradzam - jedynie jeszcze raz podziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Oj, to się troszkę przeliczyłam i wygłupiłam. Ja tu już takie teorie snułam o prawdziwej apokalipsie dla współczesnych ludzi (nie ukrywam, że dla mnie też ;D) i powyłączaniu internetu oraz sieci telefonicznych, a tu taka łatwa i życiowa sprawa. Aż się śmiać zaczęłam, jak głupia ;D
    No, ale gościu niezbyt miły. Niestety, teraz tak jest, że zazwyczaj młodzi, jak w kogoś wejdą, czy coś zrobią, to nie przeproszą. Osobiście też mi się zdarza jak np nadepnę komuś w mpk na nogę, ale tylko wtedy, jeśli ta osoba na mnie nie patrzy. Tak, to staram się zawsze przepraszać. Jednak dobre wychowanie to dobre wychowanie. ;D
    Ooo,bardzo ładnie opisałaś ten wypadek. i wiesz co, trochę mi stracha napędziłaś. Ja się muszę z Krakowa do Gdańska co jakiś czas teleportować za pomocą pociągu, a Ty mi tu takie rzeczy piszesz... Ale fakt faktem, że najprościej jest sparaliżować komunikację publiczną właśnie w ten sposób. A podczas wojny odcięcie poszczególnych miast od siebie jest chyba bardzo ważną sprawą. Z punktu widzenia strategicznego, oczywiście. :D
    Wiadomo, że Iwonie jakoś coś bardzo złego się raczej nie stało, bo przecież to początek opowiadania. Chyba, że postanowiłaś naszą bohaterkę uczynić inwalidą, aby pokazać, jak mniej więcej wygląda życie takich osób. O to mogłabym Cię posądzać, bo już mi pokazałaś, że potrafisz poruszyć cięższe tematy. No, ale zobaczymy, co nam tutaj zaserwujesz. Coś czuję już dobre opowiadanko ^^
    pozdrawiam serdecznie i przepraszam za tak długą zwłokę! Niestety moje życie ostatnimi czasy obraca się wokół pracy i oglądania Naruto (Kakashi mój Mistrz, Ukochany, Wspaniały, podbił moje serce i nie mogę się oderwać :D), tak że wsjo inne poszło na bok. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! I składam szczere kondolencje z racji dostania się na UJ! Dopiero teraz prawdopodobnie poznasz, czym jest prawdziwie tragiczne podejście do uczących się i całkowicie bezsensowne, mijające się z celem, nauczanie rzeczy zupełnie nie przydatnym na takim kierunku, jaki obrałaś. Mam mimo wszystko nadzieję, że Tobie się poszczęści i zrealizują z Tobą odpowiednie materiały ;D

      Usuń
    2. Wcale aż tak bardzo się nie wygłupiłaś, bo ja sama przez długi czas chciałam rozegrać to w taki sposób, ale stwierdziłam, że raczej wybiorę metodę małych kroczków.
      Samej sobie narobiłam stracha, bo od października będę musiała zaprzyjaźnić się z pociągami :D No, ale właśnie też uważam, że sparaliżowanie komunikacji jest prostym sposobem na zasianie paniki.
      Iwona przeżyła, bo przeżyć musiała, aby to jakoś dalej się potoczyło, ale nie mogę zapewnić, że wyszła całkiem bez szwanku. Przecież mnie znasz!
      Odejdź ode mnie z tym Naruto - z moim bratem chyba się zmówiliście, żeby mnie dręczyć :D Młody z wielkim entuzjazmem przekazuje mi, co tam ostatnio obejrzał, a ja udaję, że wiem o co chodzi :D No, a przepraszać nie masz za co - moja obecność na blogach ostatnio jest bliska zeru. Nie mam zwyczajnie na to czasu, bo najpierw musiałam pozałatwiać sprawy związane z uczelnią, z mieszkaniem, a jak już czas jest to nie umiem znaleźć przyjemności z pisania czy czytania, więc to mija się z celem. Muszę to przeczekać.
      A! Kondolencji nie przyjmuję :P Może jeszcze się na tym przejadę, ale ja naprawdę cieszę się, że w końcu udało mi się dostać na UJ, a łatwo nie było! Wiem, wiem - znam twoją opinię na temat tej uczelni i może ja też się w pewnym stopniu rozczaruję, ale dużo więcej słyszę pozytywnych opinii o tej uczelni, zwłaszcza o dziennych studiach, a liczba osób, które rekrutowały w tym roku, zdaje się to potwierdzać ;) Pożyjemy, zobaczymy.
      Dzięki za komentarz!

      Usuń
  16. Dużo się działo, a ja nie wiem jak to dużo skomentować... Dziwne uczucie, bo mnie się raczej nie zdarza. Dobrze, że Iwona także się chciała skontaktować z Kubą. Ci dwoje widać, że przyjaźnią nazywali coś więcej.
    Zastanawiam się czy chłopak, który Iwone potrącił był w jakiś sposób odpowiedzialny za zamach, czy po prostu jeszcze pojawi się w życiu Iwony i to w nieco lepszym wydaniu - jako pomocnik, choć wojskowy ruskich, czy coś. W ogóle to są Ruscy? Bo ja się tak jakoś na nich uwziąłem.
    Reakcja Kuby całkiem zrozumiała i na swój sposób jego też mi szkoda, ale Iwony bardziej, bo on siedzi na dupsku tam gdzie bezpiecznie, a ją wywaliło z pociągu i poraniło. Ciekawi mnie tak to wszystko potoczy się dalej. PS. Nie lubię imienia Jakub, a skrótu Kubuś, to już całkiem nie lubię i mi się kojarzy z chomikami, świnkami morskimi, pieskami, kotkami, króliczkami i innymi zwierzakami domowymi, które dzieci nazywają Kubuś. Niemal każdy zna kogoś kto miał zwierzątko o tym imieniu.

    j-i-s.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieniutka granica dzieli przyjaźń od miłości, a czasami, gdy się ją przekroczy, bezpowrotnie można stracić jedno i drugie.
      Chciałabym coś zdradzić lub potwierdzić, ale nie wiem czy w ten sposób nie zepsuję ci dalszej lektury, więc póki co będę milczała, póki nie pojawi się więcej informacji.
      Wiesz, ja nie przywiązuję aż tak wielkiej uwagi do imion. Kuba dostał imię na cześć mojego chrześnika, ale również po przegłosowaniu kilku innych propozycji. To wydało mi się najodpowiedniejsze i przez myśl mi nie przeszło, że ktoś może skojarzyć to imię z jakimś zwierzakiem. Toż to ludzkie imię! No, ale dobra - mam nadzieję, że przymkniesz na to oko :)
      Dziękuję za komentarz!

      Usuń
    2. Ja u siebie w opowiadaniu co prawda Jakuba jeszcze nie miałem. Choć nie... bo Diego to inaczej Jakob, a więc też Jakub i w Jabłkach i śniegach takowy będzie, nawet dwukrotnie się to imię powtarza, bo dostaje je dziecko (stracone, nieurodzone) i przyjaciel Hektora. Jednak chcę ci powiedzieć, że imiona nie stanowią dla mnie większej różnicy w opowiadaniu. U siebie też wybieram takie, które pasują, a nie zawsze je lubię. Hektor jako imię też mi się nie podoba, ale wyjątkowo mi pasowało do tej roli panna z Jiś, tak samo jak Marsel, ani Marsel, ani Marcel mi się nie podoba, a to będzie imię mojego wnuka i muszę jakoś z tym żyć i się z tym pogodzić. Kacper też mi się nie podoba, a w opowiadaniu maiłem takiego nawet dwa razy. Jednak co do Kuby, to sama przyznaj, że na pewno znałaś kogoś kto miał zwierzątko o tym imieniu i pomimo, że to ludzkie imię to zwierzaki są tak nazywane. Tak samo jest z Hektorem (znam jednego, synek mojej koleżanki, co pojechali na wieś i tam był pies Hektor), Oskar też jest dobrym przykładem, a nawet Tośka (sąsiedzi tak nazwali jamnika), Kacpra też znam psiaka, Yorka :)

      Usuń
    3. No to kamień z serca. Mi imiona ogólnie nie przeszkadzają, ale zdarzają się osoby, które od razu skreślają postać właśnie ze względu na dziwaczne lub niepodobające się im nazwy.
      Przyznaję, kiedyś koleżanka papugę nazwała Kubuś, ale jakoś wyleciało mi to z głowy. Mnóstwo ludzi korzysta własnie z ludzkich imion przy nazywaniu swoich zwierzaków, bo przez to stają się im jeszcze bliższe. Tendencje taką obserwuję zwłaszcza wśród ludzi starszych, ale nie tylko ;)

      Usuń
    4. W sumie ja mam kota też Hektora i Parysa, a to też w końcu imię. Papużki miałem Jacek i Agatka w dzieciństwie. Więc albo ludzie starsi mają taką tendencje, albo dzieci, ale mnie ogólnie to nie przeszkadza, bo u mnie zwierzęta to nie są zwierzęta, a członkowie rodziny. Do moich zwierzaków to się nawet mówi, zwierza się im, a syn to potrafi jeść jogurt i mówić "jedno dla mnie", "drugie dla Elotka" Elotek, to Erotek, właściwie to Eros - czarny kocur, z którym on jada z jednej łyżeczki, a jak je płatki to kot pije z jego miski mleko. Tak więc nie mam takiego syndromu, że jak zwierze ma imię ludzkie, to jest coś nie tak. Mój syn jest Fabian, a mówią na niego Skoduś od Skody Fabii, tak się przyjęło, tak zostało i doszło do tego, że czasami zdarza mu się tak przedstawić jak obcy czy jacyś tam dalsi znajomi ze szkoły nas spotykają i pytają "A jak ty masz na imię?", a on nagle "Skoduś" no i jest pytanie "Co? Skąd wy takie imię..?" i trzeba tłumaczyć.
      Ale wracając do tematu, nie skreślam bohaterów przez imię, ani nie skreślam opowiadania za to, że jest osadzone w Polsce i z polskimi bohaterami, szczerze to nawet tak wolę, a wiele osób skreśla twórczość Polaków tylko dlatego, że dzieje się na rodowej ojczystej ziemi. Chyba nigdy takiego skreślania nie rozumiem i nie rozumiem też dlaczego większość bloggerów osadza swoje opowiadania w Miami, NY, LA, Paryżu, Londynie (te pięć miast się nagminnie powtarza).

      Usuń
    5. Z moich trzech zwierzaków tylko jeden ma teraz imię podpadające pod ludzkie, a mianowicie york Niko od Nikodema :D Pekińczyk zwie się Funia (jak byłam mała to stwierdziłam, że fajnie prycha i robi takie typowe fu jak kicha :D) No, a kot to Paskuda, bo często przychodzi do domu podrapany strasznie, bo awanturnik z niego jakich mało. Cieszę się, że tak traktujesz zwierzaki, bo ja jestem wielką zwolenniczką wszelkich sierściuchów - cóż, głównie jednak psów czy kotów, bo gryzoni czy koni się odrobinę boję. Dlatego też mam podobny stosunek do zwierzaków. To nie tylko jakieś tam istoty, ale członkowie rodziny. Ludzkie imiona dla zwierząt absolutnie mi nie przeszkadzają.
      Hah, świetny synek i ksywka równie dobra :D Ale w sumie pewnie też bym się zdziwiła, gdyby ktoś mi się przedstawił takim imieniem, bo to jednak nietypowe.
      Ja także wolę opowiadania umieszczone akcją w Polsce, bo jednak piszę wtedy (lub czytam) o czymś, o czym mam pojęcie. A takie wymyślanie i pisanie o kulturze, której tak na dobrą sprawę nigdy nie poznałam, o miejscach, w których nigdy nie byłam mija się z celem.

      Usuń
    6. To cię zaskoczę, ale syn kaliskiego pięściarza i nie tylko pięściarza, bo on już chyba w MMA poszedł, niejakiego Patryka Bąka ma na imię Niko. Też myślałem, że to skrót od Nikodema albo Nicolasa, ale nie, jest po prostu Niko, takie imię ;-)
      Gryzoni też się lękam, jestem chyba jedyny w rodzinie co się boi myszy i jak widzę ja w klatce to tak na odległość, bo mnie jej ogon obrzydza.
      Imię syna też mi się nie podobało, ale żona się uparła i z trojga złego to Fabian było najlepsze, bo Oktawian i Tymon wcale mi nie brzmiały.
      Tak z akcją w innym państwie jest trudno. Ja np tworząc Jabłka i śniegi dużo się naczytałem o niemieckich jak i hiszpańskich rodzinach w tamtym okresie, bo pojęcie ogólne miałem tylko o angielskich obyczajach. W Anglii kobiety mimo wszystko były bardziej wolne, a w Niemczech czy Hiszpanii panowała taka radykalność poglądowa. Z resztą w Hiszpanii to się nawet pogorszyło i doszło do tego, że kobieta bez pisemnej zgody męża nie mogła nie tylko podjąć pracy, ale nawet zapisać dziecko do szkoły. Niemcy szły bardziej w kierunku wolności, a Hiszpania w tą zaściankowość, że tak to ujmę.
      A co do Jiś, to nie zdradziłem ci dużo, więcej przed tobą. Zapewniam, że jeszcze nie jedno cię tam zaskoczy, zszokuje, a nawet pewnie urazi jako, że jesteś kobietą... i łatwiej ci chyba przez to zrozumieć Cyntię niżeli Hektora... choć zauważyłem, że go polubiłaś. Ciekawe czym sobie na to zasłużył?

      Usuń
    7. No to mnie zaskoczyłeś :) Do tej pory zawsze uważałam, że to skrót, a tu proszę...
      Mnie i ogon, i ich całokształt przeraża, ale raczej raczej jak mi gdzieś pod stopami przebiegną, bo jak siedzą sobie w klatce, to niech siedzą, ale ode mnie z daleka.
      Imię nie jest złe. Mi się podoba :) Faktycznie najładniejsze z tych trzech propozycji.
      Widać, że się starasz, aby przedstawić to wiarygodnie, bo podajesz szczególiki, o których nie miałam pojęcia, bo nigdy nie zagłębiałam się tak bardzo w historie tych państw. Dzięki tobie miałam okazję.
      Ja ci powiem, że Cyntie rozumiem pod pewnymi względami, ale pod niektórymi jest dla mnie większą zagadką niż Hektor. I dobrze zauważyłeś. Polubiłam go, ale ja lubię czarne charaktery. Od dziecka tak mam, że irytują mnie pozytywnie bohaterowie, bo w życiu jednak niewiele zdarzeń kończy się happy endem, a we wszelkich opowieściach to już norma. W bajce o kojocie i strusiu, cały czas kibicowałam temu biednemu kojotowi, aby wreszcie ukatrupił to głupie ptaszysko :D Normalne to tak do końca nie jest, ale chyba przez to zapałałam sympatią do Hektora - tak mimo wszystko.

      Usuń
    8. Możemy sobie znowu przybić piątkę, bo ja miałem podobnie, tylko że nie przy strusiu pędziwiatrze, a przy Tomie i Jerrym, czy Smerfach i Gargamelu. Choć w Smerfach to mi najbardziej było szkoda Klakiera, bo jemu biednemu się obrywało za niezłapanie tych niebieskich brzydactw. Też zawsze lubiłem tych złych bohaterów xD

      Usuń
    9. No to piątka! Jerry też mnie irytował niemiłosiernie! A i Klakiera również momentami robiło mi się szkoda. Także cieszę się, że nie jestem samotnikiem, jeżeli chodzi o takie dziwne upodobania względem bohaterów ;)

      Usuń
    10. Dopisuje się do waszego klubu poklaskującego antybohaterom, bo ja też wolałam Kojota, Toma, Gargamela, Bukę (to ta z Muminków) i chyba jedynego dobrego bohatera jakiego lubiłam, to Scooby-Doo, no i jeszcze Simba i Kowu (Król Lew to taki wyjątek).

      Co do rozdziału to cieszę się, że w opowiadanie wplotłaś tę całą masakrę, bo nie wyobrażam sobie czytać dwieście stron o tym jak ta młodzież się schodzi, rozchodzi, kłóci, godzi, przeprasza, unika, itd, a i takie opowiadania się zdarzają i oczywiście ja nic do nich nie mam, ale nie wzbudzają we mnie wystarczająco dużo emocji by utkwić mi w pamięci i zapisać się w sercu.

      O Iwonie, Kubie i tej ich rzekomej przyjaźni już się wypowiadałam. Jak dla mnie to nie przyjaźń, a uzależnienie. O masakrze jeszcze za dużo powiedzieć się nie da, tak więc lecę do kolejnego.

      Akapity ci świrują, bo w dialogach też powinny być. Rozdziały jakieś takie strasznie krótkie, ale ja to chyba nie powinnam się o tym wypowiadać, bo u mnie wcale dłuższe nie są.

      Usuń
    11. Buki zawsze było mi szkoda - taka niby groźna, a tak naprawdę samotna i odtrącana przez wszystkich. Scooby-Doo też mnie irytuje, ale za to podzielę twoją sympatię, co do bohaterów z Króla Lwa.
      Katastrofa pociągu była tylko małą zapowiedzą większych wydarzeń. Ja również nie przepadam za typowymi obyczajówkami o problemach nastolatków, o ich nieszczęśliwych miłościach.
      Wiem, że akapity wariują, ale odkąd miałam format komputera i usunął mi się Word, nie potrafię nad nimi zapanować. Gdy próbuję zrobić to w Office, to potem znowu blogger czcionkę zmienia. I wiem, że rozdziały krótkie, ale pracuję nad tym. Postaram się, aby kolejny był nieco dłuższy.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. oj czyli jednak zaczyna się dziać źle.... mam tylko nadzieję że Iwona żyje.
    .choc chwilą... musi żyć bo przecież babcia z prologu to właśnie Iwona, prawda? Kubie to teraz podwójnie źle ze się z Iwona nie pożegnał. i dobrze, niech cierpi, bo zachował się jak buc totalny.

    www.azylstracencow.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Iwonka żyje, bo żyć musi, aby ta akcja potoczyła się dalej, ale nie znaczy to wcale, że jest z nią rewelacyjnie i można odetchnąć z ulgą. Co to to to nie ;)
      Kuba swoje odpokutuje. I w tym rozdziale, i w kilku kolejnych.

      Usuń
  18. Rozdział wcale nie jest taki zły. Jest na pewno lepszy od tych co ja piszę. A ten fragment z telefonem dodał mu nieco humoru.
    Pewnie, Iwonie zajmie jakiś czas, by powrócić do dawnej sprawności (nie wyobrażam sobie, by po czymś takim tak od razu stanęła na nogi) i komfortu psychicznego (bądź co bądź, taki wypadek jednak jest pewną traumą). Ja sama nie wiem, jak przy moich zaburzeniach depresyjno-lękowych poradziłabym sobie z czymś takim, ale mam nadzieję, że Iwona jest silniejsza i się pozbiera. Ja z pewnością zrobiłabym coś głupiego, ale może to pomińmy.
    Jej...Jak Kuba sobie poradzi? Pewnie będzie się strasznie obwiniał o to, że nie przeprosił jej wcześniej.
    Współczuję im obu strasznie.
    Nie rozumiem terroryzmu. Codziennie tyle osób ginie przez głupotę. Nie wiem, co im daje zastraszanie kogoś, kogo nawet nie znają. A Święta wojna...Wbrew pozorom Koran jest bardzo zbliżony do katolickiej Biblii i wcale nie trzeba według niego zabijać niewinnych osób. To stara religia o przepięknej tradycji. Szkoda, że niektórzy "ludzie" to wypaczają. Jestem katoliczką (chociaż, nie chodzę do Kościoła), ale kiedyś zainteresowałam się Islamem i poczytałam mądre książki.:)
    Pozdrawiam i gratuluję przyjęcia na wymarzoną uczelnię.

    OdpowiedzUsuń
  19. Iwa się tak szybko nie podniesie. Jest silna, ale nie aż tak, aby ze wszystkim przejść do codzienności. Chociaż pod pewnymi względami będzie jej trochę łatwiej ze względu... Nie, o tym później ;)
    Kuba będzie się mocno obwiniał, ale u niego to poczucie winy przekuje się w coś całkiem innego, dużo gorszego.
    Ja też nie rozumiem terroryzmu. Nie rozumiem, jak można zabijać, po to, aby udowodnić swoje racje? Tego pojąć się nie da.
    Dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzień dobry. Miałam wpaść wcześniej, ale coś mi wypadło. No ale jestem, prawda? :)

    Oj, Iwona taka dobra dusza... Nie Kuba ma do wybaczenia, przynajmniej według mnie. Choć mówi się, że to nigdy nie jest wina jednej osoby. Każda ze stron ma coś na sumieniu.

    Ciekawe, czy mężczyzna od potrącenia odegra jakąś większą rolę. Za ten tajemniczy uśmieszek powinien dostać w zęby... To wypadek jest tą straszną (niespodzianką), która miała być w tym rozdziale.

    Tak w życiu bywa... Nie spodziewamy się tragedii. Kuba zapewne będzie się winić i nic dobrego z tego nie wyniknie.

    Ciekawe, w jakim Iwona rzeczywiście jest stanie...

    Miłego. Do następnego.

    ________________________
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie dzieje! Ja też miałam wpaść do ciebie już jakiś czas temu, ale praca mi to uniemożliwia. Jak wracam do domu, to blogi to ostatnia rzecz o jakiej wtedy myślę. No, ale obiecuję poprawę ;) Może w końcu uda się być na bieżąco.
      Masz rację, oni oboje mają sobie trochę do zarzucenia. Nie jest tak, że winę ponosi tylko jedno.
      A tajemniczy mężczyzna... no zobaczycie później, nic nie będę zdradzać na ten moment.
      Dzięki ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  21. Ten facet od potrącenia, to ten co wysadził ten pociąg, prawda? Czy ja coś znowu pomyliłem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie pomyliłeś - wszystko się zgadza ;)

      Usuń

Obserwatorzy